Zabójstwo europejskiego przemysłu chemicznego to sztandarowy przykład fatalnej i krótkowzrocznej polityki elit niemiecko-brukselskich podatnych na wpływy rosyjskie i zachłyśniętych zieloną ideologią. Czy chemia niemiecka będzie nam się kojarzyć jedynie z proszkiem i płynem do dezynfekcji toalet?
Stan wegetatywny
W kontekście kryzysu surowcowego na świecie spowodowanego kolejną wojną w obszarze Zat. Perskiej po raz kolejny obnażona została niska odporność na dekoniunkturę przemysłu chemicznego i petrochemicznego w Europie. Europejski przemysł chemiczny i petrochemiczny, niegdyś fundament gospodarki Starego Kontynentu, znajduje się obecnie w stanie wegetatywnym. To, co obserwujemy, to nie tylko przejściowe spowolnienie, ale strukturalna zapaść zagrażająca suwerenności przemysłowej UE. I nie jest to efektem jedynie aktualnych wydarzeń na świecie ale wynika z prowadzonej przez długi okres unijnej polityki klimatycznej i fatalnej w skutkach doktryny gospodarczej Niemiec w XXI wieku.
W latach 2022-25 zamknięto 9% europejskich mocy produkcyjnych w sektorze chemicznym, w tym aż 14% mocy w petrochemii, co oznacza spadek produkcji 37 mln ton produktów. A dynamika procesu przyspiesza. W 2024 jedynie 30% europejskich firm chemicznych wypracowało zysk wyższy niż koszt kapitału. W segmencie produktów petrochemicznych i tzw. chemii podstawowej dostarczanej m in do przemysłu motoryzacyjnego i budowlanego, udział produktów importowanych z Azji i Ameryki Płn. przewyższa eksport.
Szczególnie dramatyczna jest sytuacja w Niemczech, które do tej pory były głównym motorem europejskiego przemysłu chemicznego i odpowiadały za ponad 30% całej sprzedaży w Europie. Niemiecka chemia zatrudnia ponad 1 mln pracowników (40% wszystkich zatrudnionych w zakładach chemicznych UE). Od 2022 ten segment gospodarki jest w głębokiej stagnacji. Moce produkcyjne są wykorzystywane w zaledwie w 70% a poziom zamówień spadł do wielkości niespotykanej od 30 lat.
Jakie są główne przyczyny takiej sytuacji?
Po pierwsze fatalna doktryna gospodarcza kanclerzy niemieckich na początku XXI w. polegająca na uzależnianiu się od rosyjskiego gazu, który miał być źródłem taniej energii. To w połączeniu z inspirowaną z zewnątrz polityką likwidacji energetyki jądrowej sprawiło, że dzisiaj energia tak bardzo potrzebna w produkcji chemicznej jest w USA 3,3 razy tańsza a w Chinach ponad 4-krotnie. O tym jak istotna jest cena energii niech świadczy fakt iż np. w produkcji amoniaku udział surowców energetycznych wynosi nawet 90%, a sody dochodzi do 50%. Następnie wzrost mocy produkcyjnych w krajach Azji, Zat. Perskiej i USA, które wykorzystując swoją przewagę kosztową (tańsza energia) z powodzeniem konkurują rynkowo na rynkach globalnych i europejskim. Dodatkowo wzmacniane jest do subwencjami i cłami jak to się dzieje w Chinach i USA.
Polityka klimatyczna UE, windująca do niebotycznych poziomów ceny energii w UE, to „gwóźdź do trumny” dla chemii w UE. Najlepiej obrazuje to konkurencja produkcji w Turcji zwłaszcza w sodzie. Kraj ten nie objęty regulacyjnym kagańcem klimatycznym UE, wykorzystuje bliskość komunikacyjną aby eliminować europejskich dostawców np. w polską Qemeticę (dawny Ciech). A u nas koszty ETS w produkcji chemicznej osiągają 40% produktu finalnego.
Oprócz spadku produkcji a co za tym zwolnieniami pracowników w UE następuje ucieczka przemysłu do krajów trzecich. Ustawa IRA (Inflation Reduction Act)z 2022 spowodowała że giganci chemiczni (BASF , Wacker Chemie, Linde) przenoszą produkcję do USA, gdzie mają tanią energię, dotacje i przyjazne regulacje gospodarcze.
Polska niestrawność
Zapaść w Europie powoduje niestrawność w polskim przemyśle chemicznym. Nasz czempion Azoty przy planowanych przychodach 13 mld zł w 2025,odnotuje stratę ponad 1 mld złotych. To już 3 rok z rzędu . Moce produkcyjne wykorzystane są w 70%, a produkcja melaminy została wstrzymana. Z kolei Qemetica musiała zatrzymać produkcję sodową w Janikowie nie będąc w stanie konkurować cenowo z importem.
Przykład europejskiego przemysłu chemicznego najlepiej pokazuje jak postępuje deindustralizacja w UE, która przeregulowana i zarażona „zieloną zarazą” nie jest w stanie stworzyć mechanizmów obronnych. Jeżeli tempo upadku chemii w Europie będzie utrzymane, to chemia niemiecka będzie się nam niedługo kojarzyć jedynie z proszkiem i płynem do dezynfekcji.
