Panika w przestrzeni publicznej trwa. Nastolatkowie, głównie ze szkół podstawowych, mają planować ataki, a piątek ma być „krwawym piątkiem” – takie wiadomości przekazują sobie rodzice. Źródłem mają być zamknięte fora internetowe. Dzisiaj do różnych szkół wysyłane są maile o możliwym podłożeniu ładunku wybuchowego. Dzieci są ewakuowane.
22 września w szkole podstawowej w Ptakach pod Kolnem 11-latek zaatakował toporkiem 10-letnią uczennicę, która trafiła do szpitala. 7 października w Ostrołęce 19-letni uczeń szkoły zawodowej ranił nożem dziewięć osób. Dzień później w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-letni uczeń ranił trzy osoby, a woźna zmarła. W kilku innych miejscach policja zatrzymała uczniów, którzy przynieśli noże albo zapowiadali atak.
Niewątpliwie są to tragedie wymagające działań. Warto jednak zauważyć, jak w wielu z tych historii zadziałał system. W Pępowie uczeń pokazał koledze nóż w plecaku, a ten od razu powiedział o tym nauczycielom. W Sierpcu uczniowie przekazali nauczycielowi, że kolega zapowiada „coś złego”, a ten zawiadomił policję. Dzieci reagowały, a dorośli słuchali.
Na froncie dezinformacji
Od kilku dni dowiadujemy się jednak o każdym, nawet najdrobniejszym incydencie, który choćby pozornie pasuje do narracji, bo dotyczy przemocy i uczniów, często nawet nie w szkole. Do jednego worka trafiają atak nożem, zaczepka na ulicy, bójka na przerwie i nastolatek, który dla żartu nagrał głupi filmik. Nagłówki rzadko podają, co właściwie się stało. Nożem może być i bagnet, i scyzoryk. Bez kontekstu nie da się ocenić zagrożenia.
Media, które powinny porządkować i wyjaśniać rzeczywistość, wspierają histeryczne narracje. Taka atmosfera to paliwo dla dezinformacji, również tej z zewnątrz. Korzystając ze stworzonej atmosfery, ktoś zaczął rozsyłać do szkół maile o możliwym podłożeniu ładunków wybuchowych. Może to dowcipniś, może chuligan, może uczeń, który nie chce pisać klasówki w piątek. Ja bym jednak stawiał, że to ruski sołdat.
Wywoływanie strachu o dzieci i podważanie zaufania do państwa to znane narzędzia wpływu. Zanim przekażemy dalej wiadomość o „krwawym piątku”, zastanówmy się czy właśnie nie zostajemy ogniwem dezinformacji. Podobnie było na początku pandemii. Ludzie wysyłali mi informacje, że Warszawa ma być odcięta, bo powiedział im to jakiś znajomy z rządu. Wierzyli w to, mimo że ja też byłem znajomym z rządu…
Innym skutkiem nakręcania atmosfery jest pojawienie się naśladowców. Osoby, które kompletnie nie były związane z atakami w takim dniu jak dzisiaj, kiedy dramatycznie została podniesiona temperatura społeczna dostają dodatkowy impuls do działania. W ten sposób tworzy się samonakręcająca się spirala. Już w trakcie pisania tego tekstu media podały informację o 15 letnim napastniku, który dźgnął nauczycielkę nożem. To jest realny efekt możliwej operacji psychologicznej obcych służb. Ludzie obserwując, to co się dzieje, utwierdzają się w przekonaniu istnienia realnego masowego zagrożenia.
Posyłajmy dzieci do szkoły
W Polsce do szkół chodzi niemal 4,9 mln uczniów, z czego około 3,2 mln do 14 tys. szkół podstawowych. Według Systemu Informacji Oświatowej w roku szkolnym 2023/24 we wszystkich szkołach odnotowano 25 012 wypadków. To głównie urazy na WF-ie i boisku, skręcenia i złamania. Tylko 144 z nich były skutkiem czyjegoś umyślnego działania. To niestety dane z kategorii „wypadki”, bo od 2011 roku policja nie publikuje statystyk przestępczości szkolnej. Obejmują więc tylko te przypadki przemocy, które skończyły się urazem zgłoszonym jako wypadek. Warto jednak podkreślić, że ataki z użyciem broni w polskich szkołach to zdarzenia skrajnie rzadkie.
Szkoły mają swoje problemy. Wyśmiewanie, popychanie, bicie i nękanie w internecie są niestety codziennością. Według różnych badań mogą dotyczyć nawet 60% uczniów. Właśnie tym powinniśmy się zajmować na co dzień, zamiast żyć od jednego alarmującego nagłówka do drugiego. Dzieci potrzebują dorosłych, którzy słuchają i reagują, a nie dorosłych w panice.
fot. deltaworks/pixabay
