Po poważnym zajęciu się sprawą Epsteina, polski rząd bierze się za przejęcie TVN-u przez Paramount Skydance, chcąc ochronić stację przed przyjaciółmi Putina. Brzmi kuriozalnie? Niestety tak to w skrócie wygląda.
Już jedną walkę Tusk wygrał. Gdy w 2024 roku zrobiło się głośno o tym, że medialny bastion Koalicji Obywatelskiej może zostać sprzedany, Premier wpisał tę stację na listę strategicznych podmiotów podlegających ochronie. Oczywiście decyzja ta wywołała wiele kontrowersji, bo jak przyrównać TVN choćby do Orlenu, KGHMu, Grupy Azoty czy Tauronu, które na tej liście się także znajdują. Obecność w zestawieniu oznacza jednak, że państwo może kontrolować transakcje prowadzące do przejęcia kontroli nad spółką albo uzyskania istotnego udziału w jej kapitale. I rządząca ekipa skrzętnie z tego korzysta.
Dużym echem odbiła się wypowiedź ministra aktywów państwowych, że przejęcie koncernu Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance zostanie skontrolowane. Na tyle dużym, że Wojciech Balczun musiał potem tłumaczyć, że będzie to procedura „absolutnie merytoryczna, obiektywna”. Zapewne. Jeszcze dalej poszedł Roman Giertych, twierdząc, że przejęcie TVN-u stanowi „niebezpieczeństwo dla Polski”. Mówiąc krótko, 6 października padł na władzę w Polsce blady strach. Czy stacja postkomunistów, towarzyszy Olejnik, Kraśki i wielu dziennikarzy kibicujących mniej lub bardziej otwarcie Koalicji Obywatelskiej może przestać być orężem politycznej walki? Tym bardziej tuż przed kroczącą już kampanią parlamentarną?
Jak będzie ostatecznie? Jakiś czas temu platformę X obiegło nagranie wygenerowane przez AI z wiwatującymi redaktorami Rachoniem i Stanowskim w studiu Faktów oraz Danielem Obajtkiem wręczającym wypowiedzenia wspomnianym już Olejnik i Kraśce. Czy potrzebna nam jednak Republika 2.0. albo Telewizja Polska w wydaniu Jacka Kurskiego? Wyobrażam sobie, jak wielki krzyk wnieśliby dziennikarze sprzyjający obecnemu układowi, gdyby tak się stało. Kategoryczne ruchy nigdy prawicy na dobre nie wyszły. Lepiej opakować TVN – podobnie jak teraz – w ładny obrazek – tyle, że z informacjami, które będą pokazywać także to, o czym do tej pory na antenie tej stacji się nie mówiło. Ewolucja, nie rewolucja, obiektywne komunikaty sączone do umysłów dotychczasowych widzów TVN-u w mądry sposób, żeby nie wywołać u nich dysonansu poznawczego. Tyle i aż tyle. Bezdyskusyjnie zapowiada się nam ciekawy seans.
