Groźna szarża Żurka

Groźna szarża Żurka

blank

Nie jest ani dobrym prawnikiem, ani politykiem, ale uznał, że za swoją misję swojego życia uznał podporządkowanie sądów władzy ministrowi. Nie cofnie się, bo nie ma już nic do stracenia.Â

Minister sprawiedliwości jest oczywiście postacią groteskową. Największe idiotyzmy wypowiada z powagą tak śmiertelną, że albo w nie naprawdę wierzy, albo tak długo je powtarzał, że sam sobie zrobił pranie mózgu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie może przecież uznać wersję przywracania praworządności przez Waldemara Żurka za prawdziwą. Żadną miarą rozporządzeń nie można uznać za akty wyższej rangi od ustaw, w wyroków europejskich trybunałów postawić nad polską konstytucją. Konstrukcja, z godnie z którą minister sprawiedliwości wydaje rozporządzenia na podstawie wyroków TSUE, jest tak absurdalna, że prawnicy nie mogą jej brać w pełni na poważnie. 

To wszystko dzieje się jednak naprawdę. Minister sprawiedliwości wbrew prawu odwołuje prezesów sadów, zawiesza sędziów w obowiązkach czy łamiąc ustawę rezygnuje z losowego wybierania sędziów do poszczególnych spraw. No i oczywiście kwestionuje status sędziów mianowanych po 2018 roku. Nikt nie jest w stanie tego zatrzymać, bo dopóki władza dysponuje policyjnymi pałkami, służbami specjalnymi oraz wydaje polecenia prokuratorom, działać będzie argument siły. Metoda faktów dokonanych – jak wcześniej z przejęciem mediów publicznych, prokuratury czy akt z postepowań dyscyplinarnych z Krajowej Rady sądownictwa – staje się metodologią działania ekipy Donalda Tuska. Zasada „ani kroku wstecz” nie wynika z posiadanej siły, ale potrzeby utrzymania poziomu wrzenia w polskiej polityce. Tylko wtedy deficyt budżetowy, rosnące ceny energii, uciekające z kraju firmy schodzą na dalszy plan. 

Żurek – postać raczej mierna – zaczyna odgrywać rolę pierwszoplanową, ponieważ ma skupić na sobie całą uwagę opozycji oraz prezydenta. Donald Tusk używa go jako piorunochronu, który będzie zbierał na siebie gromy znawców prawa oraz niechęć wszystkich, którzy nie chcą dewastowania państwa. Minister sprawiedliwości dostał więc swoje pięć minut w dziejach i postanowił je wykorzystać. Jako narcyzm nie może się powstrzymać przed blichtrem, popularnością i zainteresowaniem. Tyle tylko, że zderzaki zużywają się szybko. Przekonali się o tym Adam Bodnar i Bartłomiej Sienkiewicz. Obaj jednak zanim odeszli z rządu wyrządzili wiele szkód. Żurek jest na tyle zdeterminowany, by przebić ich w destrukcji.

Autor tekstu
Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

dziennikarz, był m.in. wiceprezesem Polskiego Radia, prezesem TechFilm i wicenaczelnym Wprost, współtwórca Kanału Dobitnie i prezes Dobitnie Media.

Wyszukiwarka
Kategorie
Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

dziennikarz, był m.in. wiceprezesem Polskiego Radia, prezesem TechFilm i wicenaczelnym Wprost, współtwórca Kanału Dobitnie i prezes Dobitnie Media.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank