KE przedstawiła pomysły korekty systemu ETS. Egzekucja gospodarek UE odłożona o kilka lat

KE przedstawiła pomysły korekty systemu ETS. Egzekucja gospodarek UE odłożona o kilka lat

blank

Co te reformy mogą zmienić, skoro w DNA systemu ETS wpisana jest destrukcja? Tak, destrukcja. To już powszechne odczucie, nie jakiś „denialistów klimatycznych”, ale wpływowych komentatorów i przedstawicieli środowisk przemysłowych choćby z Niemiec…

Dzisiaj Komisja Europejska pokazała propozycje ws. reformy systemu ETS. I po raz kolejny w kontekście oczekiwań wobec KE mogę to skwitować: góra urodziła mysz.  Bez realnego przełomu, choć nie brakowało ładnych słów, deklaracji i tego charakterystycznego brukselskiego wzmożenia moralnego, że ratujemy klimat i świat i… Ale to raczej pudrowanie konającego. Owszem, z użyciem ładnego i dość drogiego pudru, bo Europejczycy mieli zawsze wyczucue smaku. Ale dla mnie to było coś więcej – uroczyste, choć przecież niezamierzone obwieszczenie agonii z kantatą do jej przyspieszenia. Bo z jednej strony są jakieś propozycje poluzowania rygoryzmu systemu EU ETS – część krytyków systemu może być zadowolona, bo w oderwaniu od clou problemu brzmią niekiedy rozsądnie – a z drugiej twarde deklaracje kontynuacji, ba, zaostrzenia tzw. polityki klimatycznej. Innymi słowy: to co nas zatruło, to może będzie przez jakiś czas podawane w mniejszych dawkach, ale stan zatrucia chcemy by trwał dalej a moment zgonu pozostawiamy bez zmian. Bez sensu? Nielogiczne? Oczywiście, ale zasady logiki formalnej są równie chętnie tłamszone przez brukselskie elity, jak zasady językowe. Skąd ten mój sarkazm? Bo cel redukcji emisji CO2 do 2040 (90%) został utrzymany, a takie podmioty jak nasz ORLEN zostaną poddane większej presji dekarbonizacyjnej i generalnie jeszcze trudniej będzie wydatkować środki na aktywa związane z paliwami kopalnymi. Określono cel elektryfikacji do 2040 r. na poziomie 46% i dodatkowo potwierdzono rozszerzenie ETS na kolejne branże przemysłu i usług.

I próbka tego niepodrabialnego, doskonałego humoru elit brukselskich dodana w gratisie do dzisiejszej prezentacji.

Ursula von der Leyen, Przewodnicząca KE: „Najlepszym sposobem na zmniejszenie zależności Europy od energii z paliw kopalnych jest zasilanie naszej gospodarki energią elektryczną z czystych, rodzimych źródeł. Proponujemy dziś, aby Europa stała się pierwszym na świecie kontynentem o napędzie elektrycznym. Od obniżenia cen energii elektrycznej po dostosowanie naszego rynku uprawnień do emisji dwutlenku węgla do zmieniających się realiów globalnych, jest to również plan inwestycji i niezależności. Aby utrzymać czystą transformację na dobrej drodze, przynieść ulgę naszemu przemysłowi i wspierać dekarbonizację. Włączmy go.” (dziś nieobecna, ale wypowiedź dodana do komunikatu prasowgo).

Teresa Ribera, wiceprzewodnicząca KE: „Konkurencyjność Europy będzie opierać się na czystej energii, a nie na importowanych paliwach kopalnych. Wzmacniając rynek uprawnień do emisji dwutlenku węgla i przyspieszając elektryfikację, dajemy przedsiębiorstwom pewność, że będą inwestować, wprowadzać innowacje i przewodzić technologiom nowej generacji. Budujemy podstawy przyszłej gospodarki UE, dbając jednocześnie o to, by zachować sprawiedliwość wobec obywateli i przedsiębiorstw.”

Wopke Hoekstra, komisarz ds. klimatu, neutralności emisyjnej i czsytego wzrostu: „System EU ETS dowiódł, że ustalanie opłat za emisję gazów cieplarnianych działa. Dzięki niemu ograniczono emisje, wzmocniono bezpieczeństwo energetyczne Europy i zmobilizowano inwestycje w całej gospodarce. Dzisiejszy wniosek w sprawie przeglądu systemu handlu uprawnieniami do emisji łączy trzy główne cele: działania w dziedzinie klimatu, konkurencyjność i niezależność. Promuje on działania w dziedzinie klimatu, przekształcając system handlu uprawnieniami do emisji w prawdziwą siłę napędową innowacji i inwestycji.

Dan Jorgensen, komisarz ds. energii i mieszkalnictwa: „Dzięki temu planowi Europa stanie się pierwszym na świecie elektrokontynentem. Przesłanie, które dziś wysyłamy, jest bardzo jasne: Wybieraj energię elektryczną zamiast paliw kopalnych. Wybierz zielone, domowe, tańsze elektrony nad czarnymi, importowanymi, drogimi cząsteczkami. Wybierz niezależność zamiast podatności. Przyspieszone przejście na czystą energię w połączeniu z elektryfikacją jest odpowiedzią na wyzwania stojące przed Europą w zakresie bezpieczeństwa, konkurencyjności i dekarbonizacji.”

Prawda, że piękne? Łezka w oku się kręci…

Oto w telegraficznym skrócie najistotniejsze z przedstawionych propozycji:

  • Wolniejsze zmniejszanie liczby uprawnień do emisji CO₂.  Zamiast obecnego współczynnika redukcji (LRF – Linear Reduction Factor) 4,3% rocznie, od 2031 r. miałby on wynosić 3,7%, a od 2036 r. 1,7%. Oznacza to wolniejsze ograniczanie podaży uprawnień i potencjalnie mniejszą presję na wzrost ich cen.
  • Więcej darmowych uprawnień dla przemysłu.  Obecny harmonogram przewiduje wygaszenie bezpłatnych przydziałów do 2034 r. Komisja proponuje wydłużenie tego okresu do 2038 r. Ale pod istotnym warunkiem: przedsiębiorstwa będą inwestować w dekarbonizację i będą na tę okoliczność przedstawiały plany realizacji tych założeń.
  • Łagodniejsze zasady przydziału bezpłatnych uprawnień.  Zmniejszenie tzw. benchmarków ma następować wolniej, co może oznaczać ok. 6 mld euro dodatkowego wsparcia dla energochłonnych gałęzi przemysłu w latach 2026–2030.
  • Zmiana zasad funkcjonowania Rezerwy Stabilności Rynku (MSR).  Współczynnik wycofywania nadwyżki uprawnień z rynku ma zostać obniżony z 24% do 12%, co zwiększy liczbę dostępnych uprawnień i może ograniczyć zmienność cen.
  • Przedłużenie działalności Funduszu Modernizacyjnego do 2040 r.  Mówi się o 280 mln uprawnień (teraz jest tam 757 mln) dla 12 krajów, w tym Polski, które powinny służyć modernizacji energetyki. Ale znów, bez zgody na inwestowanie w źródła oparte na paliwach kopalnych.
  • Powtórzona została propozycja z maja tzw. „Investment Booster”  czyli funduszu z 400 mln uprawnień przeznaczonych w pierwszej kolejności dla wyżej wskazanych 12 państw.
  • Powrót międzynarodowych kredytów węglowych.  Od 2036 r. część obowiązków emisyjnych (do 2%) będzie mogła być realizowana za pomocą certyfikowanych kredytów redukcji emisji poza UE. To odejście od dotychczasowej zasady, zgodnie z którą ETS opierał się wyłącznie na redukcjach wewnątrz Unii. Pisałem już o tym, natychmiast po wejściu w życie tych instrumentów finansowych rozpocznie się kreatywna sprawozdawczość redukcji emisji z wykazywaniem rzekomych sukcesów w najróżniejszych miejscach na świecie.

Przedmiotowe propozycje mogą być uznane za ruch w dobrym kierunku. Co zdanie, to mówi się o miliardach Euro, setkach miliardów. I wszystko to na budowanie szczęśliwego europejskiego społeczeństwa, bez troski o klimat i emisję CO2 . Nadmierni optymiści mogą nawet stwierdzić, że KE wsłuchuje się w głosy krytyczne i potrafi kierować się rozsądkiem. Pewnie niektórzy tak napiszą, zresztą już czytałem opinie o „historycznych propozycjach”, że „Europa górą”, „wszyscy wygrali”, a już na pewno „Polska wygrała pierwsze starcie”. Hm… Ktoś wygrał? Kto konkretnie, bo chyba nie Europa? Bo jeżeli przyjmiemy, że cele wprowadzenia systemu ETS w zakresie redukcji CO2 – już abstrahuję od samej dyskusji na temat celowości takich działań – są osiągane w iluzorycznym stopniu, a równocześnie następuje dewastacja gospodarek państw UE i ucieczka przemysłu choćby do Chin czy USA, to wtedy musimy zadać sobie pytanie: po co to wszystko? I kto naprawdę na tym zyskuje? Co te reformy mogą zmienić, skoro w DNA systemu ETS wpisana jest destrukcja? Tak, destrukcja. To już powszechne odczucie, nie jakiś „denialistów klimatycznych”, ale wpływowych komentatorów i przedstawicieli środowisk przemysłowych choćby z Niemiec. I jeżeli ten system jest taki dobry i wymaga tylko pewnych korekt, to dlaczego dotąd nie zadziałał w zadowalającym stopniu? Czy było za mało środków? Nie! W UE na cele związane z wdrażaniem systemu, na te wszystkie programy dekarbonizcyjne, na wspieranie OZE wydaliśmy już setki miliardów, biliony Euro. A jaki osiągnęliśmy efekt? I jeszcze raz: jeżeli ten system jest tak dobry to dlaczego inni nie stosują podobnych rozwiązań? I proszę, nie chcę słuchać opowieści, że Chiny coś tam mają podobnego, tylko jeszcze potrzebują czasu, ale na pewno wprowadzą takie rozwiązania jakUnia. Rzeczywiście w Chinach jest system, ale w znikomym stopniu porównywalny z unijnym jeżeli chodzi o dolegliwość dla tamtejszej energetyki i gospodarki.

Ponowię więc pytanie, co zmieni poluzowanie niektórych zasad?  Zmniejszy nieco ucisk na szyi gospodarek unijnych i pozwoli kilka lat przetrwać dłużej? Przecież to jest tylko odłożenie egzekucji. Pudrowanie trupa, jak często możemy usłyszeć. Owszem, firmy energetyczne zarobią więcej w następnych kilku latach, ale co dalej? A najśmieszniejsze w tym kontekście jest to, że KE mówi ciągle o elektryfikacji. Jakiej? Na czym budowanej? Postawimy wszędzie panele i wiatraki? I zaczniemy odliczać do nieuchronnego blackoutu? Przykład Hiszpanii z kwietnia ub.r. nic nas nie nauczył? Przecież tam w momencie krytycznym generacja z niestabilnych OZE była na poziomie 83%! Nie ma i długo nie będzie możliwości funkcjonowania gospodarek w oderwaniu od fundamentu, jakim jest wykorzystywanie paliw kopalnych. A już szczególnie takiej gospodarki, jak polska. Przecież ostatnie 200 lat bezprecedensowego rozwoju ludzkości związane jest z eksploatacją paliw kopalnych. Owszem, możemy częściowo oprzeć się na energetyce jądrowej, możemy też korzystać z OZE zarówno w stabilnych odmianach (energetyka wodna, geotermia, biogaz, biometan, biomasa) i w rozsądnym stopniu z niestabilnych źródeł (energetyka wiatrowa i słoneczna). Ale twierdzenie, że możemy tym zastąpić energetykę i przemysł oparty na paliwach kopalnych jest kłamstwem. Kłamstwem, za które już wszyscy płacimy i będziemy płacić co raz więcej. Aż zbiedniejemy do reszty. I wtedy, ci co tak gromko to forsowali stwierdzą – pomyliliśmy się. Jak ci, co za pomocą nagana kolektywizowali kilkadziesiąt lat temu wsie, pisali wzruszające wiersze tow. Stalinie i zmuszali nas do miłości do Kraju Rad. Tylko kiedy usłyszymy „pomyliliśmy się” to wtedy, już nie będzie czego z nas zbierać. Ale pocieszmy się, że ktoś na tym zarobi. Najwięcej zapewne ci, który u siebie systemu ETS lub podobnego nie wdrożą…

***

Cytaty z przedstawicieli KE ze strony Komisji: www.ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/pl/ip_26_1596

FOT. Zdjęcie z konferencji prasowej, dostępnej na www.audiovisual.ec.europa.eu/en/media/photo

Autor tekstu
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer i ekspert w sektorze energetycznym, były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

Wyszukiwarka
Kategorie
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer i ekspert w sektorze energetycznym, były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank