Rok 2026 przyniósł przyspieszenie likwidacji polskiego górnictwa. Miliardowe straty i hojne odprawy które kuszą górników to dowód że polskie górnictwo węgla kamiennego nie tyle przechodzi transformację, ile weszło w fazę strukturalnej, nieodwracalnej stagnacji…
25 czerwca 2026 roku, po 122 latach nieprzerwanej działalności wydobywczej, wyjechał ostatni wagonik węgla z KWK Bielszowice. To kolejna kopalnia po KWK Bobrek i legendarnym Wujku, zamknięta w ostatnich miesiącach. Pożegnanie zrobiono po cichu, gdyż obecny rząd chce uniknąć napięć społecznych przed zbliżającymi się wyborami dlatego kupuje spokój hojnymi dotacjami. Znamienne że żaden konstytucyjny minister nie zdecydował się aby uczestniczyć w smutnej uroczystości, mimo że okolicznościową mszę celebrował arcybiskup katowicki Wiktor Skworc.
Po co rządowa „kroplówka”?
Rządowa „kroplówka” finansowa utrzymuje sektor przy życiu, ale jej jedynym celem jest dziś zapewnienie spokoju społecznego, a nie ratowanie branży. 1 stycznia 2026 znowelizowano ustawę o funkcjonowaniu górnictwa, która uruchomiła finansowanie fali masowych odejść z kopalń w Polsce. Rząd zaoferował górnikom decydującym się na natychmiastowe odejście z zawodu jednorazowe odprawy w wysokości 170 tys. zł brutto. Chętnych nie brakuje – w samej Polskiej Grupie Górniczej (PGG) plan zakłada odejście w ten sposób blisko 5 tysięcy pracowników, czyli aż 14% załogi.
Z kolei od 1 lipca br. ruszył potężny program osłonowy w JSW, finansowany z budżetu państwa kwotą blisko 500 mln zł. Ponad 1100 pracowników spółki z dnia na dzień przeszło na urlopy górnicze, pobierając 80% dotychczasowego uposażenia w oczekiwaniu na emeryturę.
Efektem tych zmian będzie zmniejszenie zatrudnienia w sektorze w 2026 do około 60 tys. osób (w 2023 było to ponad 76 tys. pracowników).
Górnictwo kurczy się w oczach bo traci rynek
Wskaźniki operacyjne i finansowe za pierwsze sześć miesięcy 2026 roku pokazują, że procesy, o których dotychczas rozmawiano głównie na konferencjach klimatycznych, stały się namacalną rzeczywistością. Na początku 2026 roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska oficjalnie poinformowało, że Polska przekroczyła barierę 50% udziału OZE w całkowitej mocy zainstalowanej krajowej energetyki (osiągając poziom ponad 37,7 GW). Twarde dane systemowe potwierdziły że w I połowie roku udział OZE w produkcji energii elektrycznej w Polsce wyniósł prawie 32%. Już w marcu br. z słońca i wiatru wyprodukowano więcej energii niż z węgla, co zwykle następowało w miesiącach letnich. Czerwiec przyniósł rekordową generację z samej fotowoltaiki, która po raz pierwszy w historii polskiej energetyki wyprodukowała aż 3,1 TWh energii w jeden miesiąc (wzrost o ponad 7% rok do roku).
Skutki zazielenienia energetyki widać po spadającym wydobyciu i sprzedaży. Do końca czerwca 2026 roku polskie górnictwo wyprodukowało łącznie około 20,4 mln ton węgla kamiennego, czyli 6% mniej niż rok wcześniej. W parze ze spadkiem popytu idzie tąpnięcie cenowe. Krajowy indeks cen węgla dla energetyki (PSCMI1) osunął się w rejon 305 zł za tonę. To spadek o ponad 14% rok do roku i powrót do realiów cenowych sprzed wybuchu wojny w Ukrainie.
Ostatni wagonik węgla pędzi coraz szybciej
Radykalnie spadające zapotrzebowanie i pikujące ceny przełożyły się na dramatyczny wynik finansowy. Sam pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł sektorowi stratę netto na poziomie 1,75 mld zł, z czego strata na samej sprzedaży węgla przekroczyła 2 mld zł. Kryzys nie omija też sektora węgla koksowego – Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) zamknęła I kwartał ze stratą netto rzędu 615,9 mln zł.
Trwająca stagnacja i koszty z nią związane stają się coraz większym obciążeniem dla budżetu państwa. Zabezpieczone na ten rok ponad 9 miliardów złotych (w dotacjach bezpośrednich i obligacjach skarbowych) na podtrzymanie płynności spółek węglowych mogą nie wystarczyć. Rząd zakomunikował oficjalnie, że nie jest zainteresowany zwiększeniem wydajności czy rentowności kopalń, ale tym , by ich likwidacja nie wywołała wstrząsu społecznego na Śląsku.
Koniec złudzeń
Papierowy plan fedrowania do 2049 roku legł w gruzach. Pierwsza połowa 2026 roku udowodniła, że ekonomiczny i ekologiczny zegar tyka znacznie szybciej, niż zakładano przy negocjacjach ze związkami zawodowymi. Ekonomiczna agonia węgla w Polsce właśnie wchodzi w decydującą fazę, co potwierdzają najlepiej reakcje górników. Brak perspektyw zawodowych wywołał lawinę odejść powstrzymywaną jedyne limitem środków budżetowych.
Dyskusję jak restrukturyzować górnictwo zastąpić musi rozmowa co dalej? Z naszym bezpieczeństwem energetycznym i potencjalnym społecznym tąpnięciem w niektórych miastach śląska. Na żadne z tych pytań obecna władza nie znajduje odpowiedzi.
***
FOT. KWK Bielszowice (Adam Gorszanów).
