Nie tylko w Pekinie są Chiny. Tajwan rusza na podbój Europy – reportaż

Nie tylko w Pekinie są Chiny. Tajwan rusza na podbój Europy – reportaż

blank

Tajpej nie chce być dla Europy jedynie fabryką mikroprocesorów ani punktem zapalnym w konflikcie z Chinami. Władze wyspy dążą do zmiany pozycjonowania kraju na arenie międzynarodowej – chcą opowiedzieć o sobie jako o dojrzałej demokracji, która przeszła przez dyktaturę, cenzurę i trudną transformację ustrojową. Dla Polski to nie jest odległa historia z Azji, lecz doświadczenie o zaskakująco znajomym brzmieniu.

O tym, jak postrzegany jest tu resort odpowiedzialny za politykę kulturalną, przekonałem się już w drodze na spotkanie. Po tym, jak zamówiłem Ubera ze stacji kolejowej do hotelu w Tajpej i wspomniałem kierowcy, z kim mam się spotkać, na jego twarzy pojawił się nieskrywany podziw. „To dobry człowiek. Nie jest jak typowy polityk” – powiedział. Minister kultury Tajwanu Li Yuan, znany szerzej pod literackim pseudonimem Hsiao Yeh, rzeczywiście jawi się jako postać nietypowa.

Pisarz, scenarzysta i jedna z kluczowych postaci Nowego Kina Tajwańskiego lat 80., współautor scenariusza do kultowych „Terrorystów” Edwarda Yanga, przyjmuje mnie w sali konferencyjnej ministerstwa z właściwym twórcom dystansem do rytuałów władzy. Uśmiecha się, gdy zauważam, że uprzedza moje pytania, zanim zdążę je zadać.

Rozmowa z Li Yuanem nie dotyczy jednak wyłącznie sztuki. W cieniu rosnących wydatków zbrojeniowych i nieustającej presji Pekinu, kultura została włączona w ramy strategii budowania odporności państwa. „Technologia i półprzewodniki to ciało Tajwanu. Ale kultura to nasza dusza” – powtarza minister.

Izolacja dyplomatyczna Tajwanu, który utrzymuje oficjalne relacje jedynie z kilkunastoma państwami, zmusza wyspę do poszukiwania alternatywnych kanałów komunikacji. Stąd program Taiwan Culture Europe 2026 – szeroko zakrojona ofensywa dyplomacji kulturalnej, która ma pokazać Europie tajwańską tożsamość poprzez kino, literaturę, prawa człowieka i pamięć historyczną. Pokazy filmowe i debaty ruszają w Czechach, a jesienią zawitają również do Polski.

Dla Li Yuana wybór Warszawy i Pragi nie jest przypadkowy. Zamiast dyplomatycznych frazesów słyszę w jego gabinecie o fascynacji Krzysztofem Kieślowskim i Wisławą Szymborską. Minister mówi o nich jak twórca, który w polskiej kulturze odnajduje doświadczenie moralnego niepokoju, cenzury i walki o język wolności.

„W latach 80. pracowałem w państwowej wytwórni filmowej. To był czas cenzury, stanu wojennego i Białego Terroru” – wspomina. Biały Terror – represje Kuomintangu wobec opozycji – trwał od końca lat 40. aż do zniesienia stanu wojennego w 1987 roku i pozostaje kluczowym punktem odniesienia w tajwańskiej debacie publicznej.

Ówczesny model kinematografii był pełen paradoksów. Państwowe studio miało monopol na produkcję, dystrybucję i finansowanie. Reżyserzy nie musieli martwić się o komercyjny sukces. Ceną była jednak ścisła kontrola scenariuszy i nacisk na kino patriotyczne. W tych warunkach młodzi twórcy stosowali uniki wobec cenzury: przemycali krytykę społeczną, wprowadzali dialekty hakka i tajwański zamiast narzuconego mandaryńskiego. Dopiero zachodni krytycy zadali pytanie: jak to możliwe, że w autorytarnym, dotowanym przez reżim systemie powstało kino tak silnie antyrządowe?

Współczesny Tajwan dokonał transformacji ustrojowej bez rozlewu krwi, choć – co podkreślają analitycy – przy silnym wsparciu geopolitycznym USA i bez pełnego rozliczenia z przeszłością. Dawne elity zachowały wpływy, a spory o pamięć Białego Terroru wciąż dzielą społeczeństwo.

Dziś ta polaryzacja paraliżuje prace parlamentu. Po ostatnich wyborach opozycja, która zdobyła większość, przeforsowała cięcia budżetowe, obcinając fundusze Ministerstwa Kultury na promocję zagraniczną o blisko 250 milionów dolarów tajwańskich (ok. 30 mln zł). Li Yuan nie ukrywa rozczarowania. Twierdzi, że opozycja wciąż postrzega kulturę jako narzędzie propagandy rządzącej partii. Sam minister uważa jednak, że zarządzanie informacją i narracją historyczną to obecnie kluczowy element bezpieczeństwa narodowego Tajwanu.

W tej układance uderza podobieństwo do Polski. Tak jak Polska była przez dekady definiowana przez pryzmat Moskwy lub Berlina, tak Tajwan bywa postrzegany głównie przez pryzmat Pekinu lub Waszyngtonu. Li Yuan walczy o to, by świat przestał patrzeć na wyspę wyłącznie przez geopolityczny filtr innych stolic.

Dlatego kultura nie jest dla Tajwanu ozdobnikiem, lecz strategicznym instrumentem. Armia pełni funkcję odstraszania militarnego, półprzewodniki gwarantują asymetryczną pozycję w globalnych łańcuchach dostaw, ale to kultura tłumaczy światu, dlaczego podmiotowość Tajwanu ma znaczenie demokratyczne, a nie tylko technologiczne.

Podczas pobytu w Tajpej trudno nie zauważyć, że Tajwan coraz wyraźniej pojawia się w polskim polu zainteresowania — politycznym, medialnym i eksperckim. Gdy rozmawiam z ministrem kultury o kinie, pamięci i cenzurze, w sąsiednich gmachach Ministerstwa Obrony spotyka się były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Romuald Andrzejczak. Nieco dalej Igor Zalewski z Kanału Zero nagrywa materiał, który ma przybliżyć Tajwan polskim widzom.

Te trzy równoległe obrazy — minister kultury mówiący o polityce historycznej, polski generał analizujący scenariusze bezpieczeństwa oraz dziennikarz tłumaczący Tajwan polskiej opinii publicznej — nie przesądzają jeszcze o skali polsko-tajwańskiej współpracy. Pokazują jednak, że zainteresowanie Tajwanem w Polsce przestaje być jednowymiarowe. Nie chodzi już wyłącznie o technologię, półprzewodniki czy geopolityczne analizy możliwego konfliktu w Cieśninie Tajwańskiej. Coraz wyraźniej widać, że pełne zrozumienie Tajwanu wymaga także wejścia w jego historię, pamięć zbiorową i doświadczenie społeczne.

Dlatego Taiwan Culture Europe 2026 nie powinien być w Polsce traktowany jak kolejny festiwal branżowy. To raczej zaproszenie do strategicznej rozmowy o sprawach bliskich obu społeczeństwom: o wychodzeniu z autorytaryzmu, cenie demokratyzacji, sporach wokół symboli historycznych i o tym, jak państwa średniej wielkości mogą bronić własnej podmiotowości narracyjnej wobec silniejszych aktorów.

Rozmowa z ministrem zaczęła się od kina, ale szybko przeszła w obszar twardej polityki. Na Tajwanie film, pamięć, wolność i bezpieczeństwo nie funkcjonują osobno. Są częściami tej samej strategii przetrwania państwa, które musi nieustannie tłumaczyć światu, kim jest, skąd się wywodzi i dlaczego jego doświadczenie nie może zostać opowiedziane cudzym językiem.

Kierowca Ubera miał rację: Li Yuan nie jest typowym politykiem. Być może właśnie dlatego tak dobrze rozumie, że naród potrzebuje nie tylko potencjału militarnego, silnej gospodarki i międzynarodowych sojuszy. Potrzebuje także kontroli nad własną opowieścią — zanim inni zaczną pisać ją za niego.

Autor tekstu
Andrzej Pawluszek

Andrzej Pawluszek

Dziennikarz publikujący w Polsce i Holandii, autor bloga na portalu The Times of Israel. Założyciel United Against Defamation – organizacji walczącej z rozmywaniem niemieckiej odpowiedzialności za Holokaust

Wyszukiwarka
Kategorie
Andrzej Pawluszek

Andrzej Pawluszek

Dziennikarz publikujący w Polsce i Holandii, autor bloga na portalu The Times of Israel. Założyciel United Against Defamation – organizacji walczącej z rozmywaniem niemieckiej odpowiedzialności za Holokaust

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank