Niemiecki but czy polityczna pułapka? Prezes Kaczyński nie pomaga własnej partii

Niemiecki but czy polityczna pułapka? Prezes Kaczyński nie pomaga własnej partii

blank

Jarosław Kaczyński zbiera siły po pobycie w szpitalu. A nawet, jak mogliśmy zobaczyć dzisiaj w mediach, już sporo sił zebrał. Czy z korzyścią dla kierowanej przez siebie partii, która w ostatnim sondażu odnotowała niemal dziesięciopunktową stratę wobec Koalicji Obywatelskiej? Wygląda na to, że prezesowi wkrótce pozostanie już tylko niezłomne przekonanie o moralnej słuszności, podczas gdy siła rozdzieranego konfliktami Prawa i Sprawiedliwości będzie wyraźnie słabnąć – nawet w obozie prawicowej opozycji. To drugie jest nawet ważniejsze, niż dystans wobec KO. Finalnie bowiem, czego PiS doświadczył na własnej skórze, liczy się nie to, kto zajmie w parlamentarnych wyborach pierwsze miejsce, ale kto będzie liderem potencjalnej koalicji rządzącej.

IBRiS w sondażu dla Wp.pl podał, że KO może liczyć na 32,5%, a PiS – na 22,7% głosów. Co istotne, obie Konfederacje – Bosaka / Mentzena i Brauna – łącznie mają 22,9% poparcia, zatem więcej, niż partia Jarosława Kaczyńskiego. Tego samego dnia prezes Kaczyński kolejny raz podkreślił, że nie ma mowy o żadnym sojuszu z ugrupowaniem Grzegorza Brauna. Odciął się od słów Przemysława Czarnka, który w piątek twierdził, że w polityce wszystkie opcje są otwarte – poza oczywiście sojuszem z Tuskiem i jego środowiskiem.

Sondażowy alarm dla PiS: mniejsze poparcie, niż obu Konfederacji

Jeżeli nawet uznać, że w sondażu IBRiS spadek PiS jest przesadzony, to i tak w żadnym z badań od wielu tygodni główna partia opozycji nie zbliża się nawet do 30%. Wykluczanie paktowania z Konfederacją Korony Polskiej jest zatem dla wyborców przekazem: my rządzić nie będziemy. Bo nawet średnio rozgarnięty wyborca, który jest jednak w stanie wykonać działanie dodawania, musi dojść do wniosku: bez KKP prawica nie będzie mieć większości. A PiS nie ma żadnej możliwości innej koalicji, niż z obiema Konfederacjami. W dodatku politycy tej partii zachowują się, jakby było oczywiste, że Konfederacje na każdych warunkach podejmą współpracę z Prawem i Sprawiedliwością. To zaś jest, owszem, oczywiste: nie, nie podejmą. Słabnący PiS ma coraz mniejsze możliwości narzucania warunków przyszłym koalicjantom z pozycji hegemona, którym przestał być dobrych kilka miesięcy temu. Prezydent Nawrocki zaś, jakby nie patrzeć, prowadzi politykę własną, a nie politykę Nowogrodzkiej.

W takim układzie powtarzanie w kółko, że z Konfederacją Korony Polskiej żadnych sojuszy nie będzie, jest może i miłym ukłonem w stronę ambasadora Rose’a, ale politycznie jest kosztowne. Ba, wszak nawet prezydent Nawrocki, mimo pokrzykiwań Sikorskiego i Tuska, nie rezygnuje z zapraszania na spotkania i na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego parlamentarzystów od Grzegorza Brauna. A o sympatię do KKP nie posądza go nawet Koalicja Obywatelska.

SAFE i retoryka „niemieckiego buta”

Nie pomaga prezes Kaczyński własnej partii również demolką w sprawie SAFE. Pisałem w niedzielę, że narracja krytykująca ten program, mimo słusznych zastrzeżeń opozycji, jest niesłychanie trudna do wygrania. Dlatego Tusk wręcz liczy na prezydenckie weto, aby móc budować obraz KO i rządu jako opiekunów polskiej obronności. Trudno powiedzieć, na ile wiarygodne są informacje prorządowej stacji TVN24, że w samym PiS spora grupa polityków jest przeciwna histerycznej retoryce ws. tej pożyczki. Niemniej prezes uznał chyba, że krytyka jest zbyt nieśmiała, bo podczas poniedziałkowej konferencji dodał do niej swój ulubiony element: Niemcy. W ostatnich dniach politycy PiS skupiali się na wskazywaniu, że rząd nie chce ujawniać, na co pójdą środki, w jakim zakresie faktycznie skorzysta na nich polski przemysł i że Berlin oraz Bruksela będą nam dyktować, od kogo mamy kupować uzbrojenie. Jarosław Kaczyński postanowił nie owijać w bawełnę i wypalił na konferencji: nam jest proponowana Polska pod niemieckim butem i my ten niemiecki but odrzucamy. Jednocześnie w mediach społecznościowych zamieścił nagranie, w którym krytykuje niemieckiego ambasadora za pałętanie się po polskim Sejmie i przypomina mu o nierozliczonych niemieckich zbrodniach.

Owszem, celem Niemiec jest zerwanie sojuszu Polski z USA, podporządkowanie jej celów swojej polityce zagranicznej i doprowadzenie do sytuacji, w której nasz kraj nie będzie mógł przeszkodzić nadrzędnemu celowi, jakim dla Berlina jest jak najszybsze wznowienie relacji z Moskwą. Nie bardzo jednak rozumiem, jak pokrzykiwania o „niemieckim bucie” i łączenie Miguela Bergera z Trzecią Rzeszą miałoby temu groźnemu scenariuszowi zapobiec. Nieprzypadkowo Konfederacja, krytykując SAFE nie mniej ostro od PiS, skupiła się na merytoryce, a nie na rytualnym wyklinaniu Berlina. I konferencja, i filmik robią przygnębiające wrażenie: starszy, zmęczony pan mówi frazesy, które już z jego ust wiele razy słyszeliśmy.

Nowa partia buntu? Realne zagrożenie dla PiS

Fakt, że – z grubsza rzecz ujmując – im bardziej traci PiS, tym bardziej zyskują obie Konfederacje, a nawet troszkę PSL, pokazuje, że Tusk i KO wcale nie cieszą się większą sympatią Polaków. Oba obozy cieszą się mniej więcej stabilnym poparciem. Podczas gdy KO rośnie na słabości koalicjantów, to PiS sukcesywnie traci wyborców na rzecz partii, które może nominalnie są bardziej radykalne, ale jednocześnie w swoim radykalizmie bardziej przewidywalne i racjonalne.

Polityka nie znosi próżni. Jeśli PiS będzie dalej zawężał swoje pole manewru i opierał strategię na retorycznych uniesieniach zamiast na realnej arytmetyce koalicyjnej, może się okazać, że nawet sprzyjające okoliczności gospodarcze nie wystarczą do powrotu do władzy. Tym bardziej, że nie wiemy, czy rok przed wyborami nie pojawi się nowa „partia buntu”, która może zmienić układ sił nawet osiągając 5-6% poparcia.

Autor tekstu
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

Wyszukiwarka
Kategorie
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank