Polityka lajków to nie dyplomacja. Między kultem UPA a polityką obrażonych

Polityka lajków to nie dyplomacja. Między kultem UPA a polityką obrażonych

blank

Niedawno napisałem na swoim fb, dlaczego jestem przeciwny odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. To co zrobił, jest haniebne, a jego arogancja stawia w innym świetle słynne spotkanie z Trumpem. Zachowanie Zełenskiego wydaje się nieracjonalne, ale tylko patrząc na nie w oderwaniu od polityki. Patrząc politycznie – jest tylko głupie, ale ze względu na megalomanię i wiarę w europejskie czyli niemieckie sojusze.

Prezydent Ukrainy jest z pochodzenia Żydem i nie ma w tym nic złego, obecnie uważa się za Ukraińca, mówi po ukraińsku i dla świata jest symbolem walki z Rosją. Gloryfikowana przez niego obecnie Ukraińska Powstańcza Armia, która jest w Polsce znana z mordowania naszych współobywateli, dla Żydów była równie bezwzględna. Rodzina Zełeńskiego, gdyby mieszkała na Wołyniu, w najlepszym wypadku zdążyłaby uciec, a jak nie, zostałaby spalona, pocięta lub w inny sposób zamordowana. I tu nie ma dyskusji. Zełenski doskonale wiedział, co robi, nadając oddziałowi tytuł bohaterów UPA. W Ukrainie kwitnie kult Bandery i UPA i ja sam uważam, że nierealnym jest, aby go wyplenić. Jednak mówienie o tym, że powinniśmy do tematu podchodzić od strony ukraińskiej wrażliwości i nie może to wpływać na nasze stosunki, to jest głupota, a nie polityka. Takie myślenie jest antypolskie.

Czy Ukraińcy walczą za nas?

Tak, moim zdaniem walczą, tylko nie jak Polacy, dawniej walczyli o naszą i waszą. Ukraińcy walczą z rosyjsko – postsowieckim imperializmem, który im zagraża i oczywiście też walczą za nas. Jednak gdyby Polacy powiedzieli: „walczcie już tylko za siebie”, to by nic się nie zmieniło, żaden żołnierz nie zszedłby z pola walki. To tylko figura retoryczna, chodzi mi o pokazanie pewnego mechanizmu, który stał się obecnie elementem szantażu: „my walczymy za was, a wy teraz macie pomagać i nas chwalić, a nie krytykować”.

Na takie dictum poważne państwo nie może sobie pozwolić. Pytanie, czy Polska jest  państwem poważnym? Mam, nomen omen, poważne wątpliwości. To, co robi polska dyplomacja na arenie międzynarodowej, woła o pomstę do nieba. To, jak jesteśmy traktowani w UE (chociażby słynna sprawa ambasadorów unijnych, gdzie na 70 miejsc do  obsadzenia dostaliśmy dokładnie zero). Kwestia połajanek i zwykłego, prymitywnego chamstwa, które prezentuje Sikorski i Tusk wobec prezydenta Nawrockiego, obecnie, kiedy pojechał na urodziny prezydenta Trumpa- to jest niepoważne i szkodliwe. Ale niestety decyzję Nawrockiego, dotyczącą odebrania Orła, też uważam za pierwszy, bardzo poważny błąd mojego prezydenta. Bo po pierwsze, mąż stanu nie może się obrażać na zasadzie: ”dostałeś coś od mojego poprzednika, a teraz jesteś niedobry, to ci zabieram”, a po drugie, retorsja musi być bolesna, a Załenski ma nasz Order w poważaniu bardzo głębokim. To jest zrobienie mu klaki w jego kraju, a poza tym jest to ruch, w polityce nieodwracalny. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że Karol Nawrocki zmieni opcję i ponownie mu go wręczy, gdy coś się zmieni. I jeszcze jest trzecia kwestia. Jeżeli robimy jakiś ruch, to musimy przewidywać, jaki będzie tego efekt. I nie tylko efekt poparcia lub nie, dla decyzji.

Jaki będzie efekt polityczny?

No i jest problem i to bardzo poważny. To ukraiński prezydent zrobił ruch wrogi wobec Polski i Polaków. I odpowiedź musi być. Jednak Orzeł Biały, którym  odznaczono dziesiątki dużo bardziej niegodnych, nie został nigdy odebrany : Katarzynie II, Repninowi, Suworowowi, Potiomkinowi i innym. Czyli Zełenski jet gorszy od nich?

Było jasne, że zostanie to wykorzystane propagandowo. Zełenski do sprawy się nie odnosi, nic mi w kazdym razie nie wiadomo. Jednak została otwarta puszka Pandory, z której wypełzają demony, głównie głupoty, ale też postawy niebezpieczne. Miłość do Ukrainy zostaje zastąpiona jawną nienawiścią. Oliwy do ognia dolewają pożyteczni idioci z obydwu stron. Wiceminister Szeptycki opowiada dyrdymały, które są dobre do rozmowy przy piwie między kumplami. Mówienie w Polsce o walce o niepodległość Ukrainy i porównywanie UPA do Żołnierzy Wyklętych, to nie zbrodnia, to błąd. Bo oczywistym jest, że walczyli o niepodległość, ale metody są nieakceptowalne. Wypowiedź Szeptyckiego całkowicie go dyskwalifikuje i wszelkie debilne wyrazy solidarności, które zalały internet, pokazują, że głupota polityczna nie zna granic. Ponoć od dawna ten chłop gloryfikował UPA, to ja się pytam – po cholerę on jest w polskim rządzie? Co on tam robi na tak ważnym stanowisku jako minister edukacji? Czy mamy uczyć dzieci, że UPA, mordując Polaków, Żydów, Ormian, Czechów, walczyła o niepodległość? I nie ma dla mnie znaczenia, że jest Ukraińcem, związanym rodzinnie z Metropolitą Andriejem i członkiem Związku Ukraińców w Polsce. Gdyby myślał po polsku i wspierał polską rację stanu, mógłby być nawet premierem. Niestety jest inaczej.  Moja ulubiona dziennikarka Dorota Gawryluk też sie nie popisała. Powiedzenie, że Ukrainiec (przecież jest polskim obywatelem) nie powienien być w polskim rządzie i ilu ministrów polskich jest w rządzie Zełenskiego, jest po prostu słabe.

Polityka lajków

Czytam ten inetrnet, przeglądam facebooki i przerażam się stanem głupoty. Bo spirala się nakręca. Z jednej strony debilizmy typu:  zaczynam, lub nawet już wstydzę się być Polakiem. Od dzisiaj jestem Ukraińcem i setki lajków pod takimi bzdurami. Z drugiej, beznadziejnie głupia decyzja radnych z Kielc, niestety z inicjatywy PiS, o niewysyłaniu starych, nieużywanych już autobusów do Winnicy. I do tego jeszcze uzasadnienie, że nie widomo, czy nie będą jeździć po ulicach Bandery i Szuchewycza. Pewnie by jeździły, tak jak i po ulicach Jana Pawła II i kilkunastu innych poświęconych Polakom w Winnicy. Ręce mi opadają i takie decyzje są nie do obrony, zwłaszcza, że w Winnicy mieszka wielu Polaków, z których część walczy na froncie i to dla nich te autobusy byłyby poważnym pozytywnym argumentem za polskością.

Państwo Polskie musi być postrzegane jako stabilne i silne. Odbieranie odznaczenia nie zastąpi konkretnych sankcji i tłumaczenie, że rząd tego nie zrobi, więc nie ma innego wyjścia, mnie nie przekonuje. Rząd ma obowiązek wystosowania noty, obniżenia rangi stosunków czy nawet zamknięcia jednego pasa w Jasionce ze względu na remont. To, że mamy słabych polityków to możemy powiedzieć sobie wewnętrznie, na zewnątrz już niekoniecznie. Wszelkie decyzje powinny być przemyślane, nie emocjonalne i podporządkowane elektoratowi. Polityk powinien słuchać elektoratu, bo vox populi vox dei. Ale musi czasami umieć się temu elektoratowi przeciwstawić kiedy wymaga tego interes Polski. Tego bym jednak oczekiwał. To jest naprawdę minimum. A nawalanie się wewnątrz i prześciganie na antyukraińskość jest zwykłą głupotą  .

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank