Poniedziałek – 9 marca
Kolejny dzień wojny USA i Izraela z Iranem. Notowania ropy Brent od rana szaleją. Jeszcze dobrze nie przetrawiliśmy piątkowych kursów na poziomie ponad 90 USD za baryłkę, a już musieliśmy przyzwyczajać się od rana do ceny ponad 100 USD. I to grubo powyżej tego progu. We wczesnych godzinach rannych kursy w szczycie sięgały blisko 120 dolarów! Financial Times podało, że przedstawiciele państw G7 omawiają uwolnienie części swoich rezerw ropy. Wskazuje się się, że miałoby to być ok. 300-400 mln baryłek, co stanowi ok. 25-30% rezerw (1,2 mld baryłek). Operacja miałaby być koordynowana przez Międzynarodową Agencję Energii (IEA) i byłaby jedną z największych podobnych w historii. Na wieść o tym sytuacja nieco się uspokoiła, a notowania ustabilizowały się na poziomie ok. 100-105 USD za baryłkę. Tylko, że to dalej poziom horrendalnie wysoki.
***
To nie koniec podobnych informacji. Reuters donosi, że Komisja Europejska rozważa różne pomysły łagodzenia swojej polityki klimatycznej. Nikt nie nazwie jej oficjalnie absurdalną, ale przecież to przyznanie, że tak jest. I tak, eurokraci analizują możliwość złagodzenia części obciążeń energetycznych dla przemysłu – w tym kosztów podatków energetycznych, opłat sieciowych oraz kosztów emisji CO₂. Jak się to określa, miałby to być rozwiązania pomostowe na najbliższe kilka lat, które miałyby ograniczyć presję kosztową na przemysł. W grę wchodzi m.in. większe wykorzystanie pomocy publicznej czy mechanizmów stabilizujących ceny energii. Przewodnicząća KE ma przedstawić stosowne propozycje na szczycie Rady Europejskiej 19 marca.
Rzecz jasna, oficjalnie UE twardo stoi na pryncypiach Zielonego Ładu. Ale jest to sygnał, że polityka klimatyczna zaczyna zderzać się z realiami gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego. W praktyce oznacza to coś, czego jeszcze kilka lat temu w Brukseli starano się unikać – uznanie, że tempo transformacji musi być dostosowane do możliwości europejskiej gospodarki. A może jeszcze coś? Może, że odwrót czas zacząć?
Wtorek – 10 marca
Prezydent Karol Nawrocki w krótkim wstąpieniu udostępnionym na platformach internetowych odniósł się do problemu wet wobec niektórych ustaw przedstawianych przez większość rządową.
Na wstępie zaznaczył, że podpisał już 167 ustaw, co zadaje kłam rozpowszechnianym przez polityków koalicji opiniom, że blokuje wszystkie działania rządu. Przypomniał, że wielokrotnie zachęcał rząd do wytężonej pracy, do przyjmowania dobrych ustaw i spełniania obietnic. Ale swoją rolę w procesie legislacyjnym będzie też realizował wetując złe ustawy, co też nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Zaznaczył jednak, że za każdym wetem stoi „konstruktywna propozycja”, wyraźne uzasadnienie, a często własny projekt ustawy. I szkoda tylko, że 15 na 16 projektów ustaw zaproponowanych przez Prezydenta zostało przez koalicję zablokowanych, a był tam m.in. projekt zmierzający do obniżki cen za energię elektryczną.
Dzięki tym wszystkim działaniom udało się, zdaniem Prezydenta, uniknąć poważnych konsekwencji złych ustaw. Tu pojawiły się dwie zawetowane ustawy energetyczne: nowelizacja słynnej „ustawy wiatrakowej” (ustawy z dnia 6 sierpnia 2025 r. o zmianie ustawy z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych) i ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego (ustawa z dnia 5 sierpnia 2025 r.). Jak zauważył: „Naprawienie przez rząd poprzednich swoich błędów dotyczy między innymi (…) ustawy wprowadzającej tarczę energetyczną, a także poprawionej po moim wecie ustawy o zapasach produktów naftowych i gazu. (…) Gdybym wówczas nie powiedział jednoznacznego nie, w Polsce (…) mielibyśmy także wiatraki obok naszych domów, a preferencje miałoby utrzymywanie strategicznych zapasów energetycznych poza granicami naszego kraju”. O obu wetach pisałem na lamach DOBITNIE wspierając decyzje Prezydenta.
***
Stabilizuje się sytuacja na rynkach ropy. Po poniedziałkowym szaleństwie, wtorek charakteryzował się większym spokojem i raczej konsekwentnym spadkiem notowań (choć nie obyło się bez krótkotrwałych wahań). Wieczorem kurs wynosił ok. 84 USD za baryłkę. Jak należy przypuszczać jest to efekt omawianych wcześniej konsultacji w ramach G7 dot. uruchamiania rezerw ropy. Reuters wskazuje, że znaczenie mają tutaj także zapowiedzi Donalda Trumpa, że wojna powinna się szybko skończyć. Przyznam, że mam tu pewne wątpliwości czy oświadczenia Prezydenta USA w tym akurat kontekście, mają tak istotną moc oddziaływania na rynki. Oby tak. I oby wojna nie potrwała za długo…
***
Komisja Europejska przedstawiła zgodnie z oczekiwaniami pakiet inicjatyw energetycznych. Mają z jednej strony wzmacniać transformację energetyczną, z drugiej dać oddech, szczególnie w obecnej trudnej sytuacji. I atom. Na razie śmielej urzędnicy KE uśmiechają się do „małego atomu” (SMR). Jak wiadomo jest to technologia wciąż czekająca na certyfikację, mniej znana i w związku z tym bardziej o niej się mówi niż ją wdraża. A inwestorzy wciąż czekają na zachętę. Może się wreszcie doczekali? Cele ambitne: do 2030 r. pierwsze SMR, do 2050 r. nawet 53 GW w UE. Przez lata nic się nie działo, a teraz takie przyspieszenie. Rozumiem, luka mocowa jest zagrożeniem, ale te plany brzmią, jakby oczekiwano na postawienie od razu działających reaktorów. Ale O.K., takie deklaracje, choćby pachnące fantazją też mają swoje znaczenie.
Środa – 11 marca
O atomie także u nas. Nowa wersja programu jądrowego Polski w marcu? Inwestor na nią czeka pisze Wojciech Jakóbik w serwisie Energy.Drink. A okazją do dyskusji na ten temat było spotkanie w siedzibie Krajowej Szkole Administracji Publicznej z prezesem Polskich Elektrowni Jądrowych Markiem Woszczykiem. Prezes ujawnił, że prace nad aktualizacją Polskiego Programu Energetyki Jądrowej (PPEJ) intensywnie trwają i lada dzień powinniśmy zapoznać się z efektem tych prac. Jak wiadomo jest to kluczowy dokument rysujący w wymiarze strategicznym program rozwoju polskiej energetyki atomowej. Od miesięcy jest mowa o aktualizacji, w połowie ub.r. przekazano do konsultacji projekt aktualizacji (pisałem o tym na łamach DOBITNIE – Aktualizacja PPEJ: Oto co rząd zmienia w planie budowy polskiej energetyki jądrowej – Dobitnie), ale wciąż czekamy.
W nawiązaniu zaś już do samej inwestycji na Pomorzu, prezes PEJ stwierdził:„Nasza dyskusja z regulatorem dotyczy obecnie europeizacji technologii reaktorów AP1000. Wiemy, że one funkcjonują w USA i Chinach, ale będą instalowane w Europie. Muszą więc przejść proces pozwoleń i zmian designerskich, które pozwolą Amerykanom instalować je w Polsce, a nam tym samym stać się pionierem w regionie. (…). A co do relacji już z głównym partnerem technologicznym Westinghouse-Bechtel: „Mam nadzieję, że negocjacje zakończymy do 30 czerwca. Później jeszcze kilka spraw operacyjnych i być może w lipcu lub sierpniu doprowadzimy to do końca.(…) Należy pamiętać, że negocjacje to nie tylko my, ale kilka podmiotów. Jest wiele stron, w tym nadzór. To sprawia, że w każdym momencie musimy mieć wspólny plan (…).”
Powtarzam to przy każdej okazji: Panie Prezesie, trzymam kciuki!
Czwartek – 12 marca
URE ma uwzględniać w taryfach dodatkowe uprawnienia do emisji CO2 dla ciepłownictwa – podaje serwis PAP. Na stronach RCL pojawił się projekt rozporządzenia Ministra Energii ws. szczegółowych zasad kształtowania i kalkulacji taryf oraz rozliczeń z tytułu zaopatrzenia w ciepło. To akt wykonawczy do przygotowywanej równolegle nowelizacji ustawy o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych (tzw. UC39). Jak możemy dalej przeczytać „Wartość dodatkowego 30-proc. przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 dla ciepłownictwa ma być uwzględniana przy kalkulowaniu nowych taryf dla ciepła przez URE.”W uzasadnieniu do projektu czytamy zaś: „Dzięki rozwiązaniom wynegocjowanym przez polski rząd, przedsiębiorstwa energetyczne wytwarzające ciepło będą mogły skorzystać z dodatkowych 30 proc. uprawnień do emisji, w efekcie czego będą mogły zmniejszyć koszty i więcej środków przeznaczyć na inwestowanie w bardziej ekologiczne technologie.”
Brzmi nieźle, ale przyznam się, że mam spore obawy, czy w ostatecznym rozrachunku to przedsiębiorstwa ciepłownicze nie wezmą na siebie w ten czy inny sposób, ciężaru projektowanych zmian. Ciepłownictwo systemowe wystarczająco mocno odczuło kryzys energetyczny lat 2021-2023, w tym nie do końca dostosowany do ówczesnej sytuacji system taryf. Pisaliśmy o tym problemie na łamach DOBITNIE przywołując dramatyczne doświadczenia EC Zagłębie Dąbrowskie, największego niepublicznego producenta ciepła w Polsce. Następne eksperymenty mogą być próbą nie do przejścia dla niektórych firm z branży, skądinąd wiadomo, że problemy z obsługą ETS ma już kilkadziesiąt przedsiębiorstw w Polsce. W takiej sytuacji konieczna jest ostrożność i dobra kalibracja projektowanych zmian. Dodatkowe darmowe uprawnienia CO2 brzmią nieźle i mogą oznaczać duże wsparcie dla ciepłowników, ale w branży energetycznej, szczególnie w tak niespokojnych czasach, granica między prosperity a załamaniem jest czasem niewielka. Do tematu będę wracał.
***
Prezes Tauronu, Grzegorz Lot zaskakująco rozsądnie wypowiedział się o utrzymywaniu mocy węglowych. Piszę zaskakująco, bo obecne zarządy energetycznych spółek Skarbu Państwa przyzwyczaiły nas do raczej innych oświadczeń. Okazją do wystąpienia była konferencja w Jaworznie pn. Program inwestycji Grupy Tauron – local kontent. Tam szef Tauronu stwierdził m.in. „Mamy dwusetki, które mogą funkcjonować bardzo długo. Na razie regulacje mówią o 2028 r., ale pracujemy bardzo intensywnie nad tym, żeby złożyć ofertę i wydłużyć czas pracy tych jednostek tak długo, jak będą potrzebne, jak będą zabezpieczały wszystkie projekty, które się w Polsce dzieją. (…) Zarząd Tauronu Wytwarzanie – myślę, że w perspektywie kwietnia – przedstawi też propozycję, jak możemy komercyjnie wykorzystać nasze jednostki dwusetkowe w perspektywie roku 2030 czy 2035.”
Ale to nie koniec, bo prezes złożył dość ciekawą deklarację, skądinąd słusznie wpisując ją w kontekst unijny: „Myślę, że Unia Europejska też dzisiaj patrzy bardziej elastycznie na to, co się dzieje, chociażby dyskutując na temat ETS-u czy na temat powrotu do atomu. Dlatego też będziemy pierwsi z taką inicjatywą”. Cóż, mogę tylko mieć nadzieję, że za słowami pójdą czyny, a prezesa Lota wypada pochwalić, bo to chyba dość odważne deklaracje. A może to już zapowiedź zmiany polityki nie tylko w Tauronie, ale także w innych spółkach?
***
A na rynku ropy daleko od spokoju. Już pojawiały się delikatne nutki optymizmu, że notowania się ustabilizują na wysokim ale akceptowalnym poziomie, ale płonne to były nadzieje. W czwartek notowania oscylowały wokół 100 USD za baryłkę ropy Brent. Zapewne wpływ na to miały doniesienia z Zat. Perskiej o ataku Iranu na co najmniej dwa tankowce znajdujące się na wodach terytorialnych Iraku. Płyną informacje o kolejnych atakach. Co ciekawe, sytuacji nie poprawiła informacja, jaką podał jeszcze w środę amerykański minister energii Chris Wright, że USA uwolnią ze swoich strategicznych rezerw ropy naftowej 172 miliony baryłek ropy.
Piątek – 13 marca
Jak podały Kyiv Independent i Guardian, najnowsza analiza Center for Research on Energy and Clean Air (CREA) wykazała, że w związku z gwałtownymi zwyżkami cen ropy naftowej spowodowanymi konfliktem między USA a Iranem Rosja zarobiła dodatkowo około 6 mld euro (ok. 6,9 mld USD) z eksportu paliw kopalnych w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Analiza podkreśla, że wzrost cen w czasie zakłóceń podaży sprawił, iż pomimo sankcji Moskwa odnotowała krótkotrwałe intensywne zyski. CREA i organizacja niemiecka Urgewald ostrzegają, że takie zyski mogą wzmocnić zdolność Rosji do finansowania wydatków, w tym działań wojennych.
I o ile z generalną konkluzją raportu CREA się zgadzam, wzrost dochodów dla Rosji ze sprzedaży węglowodorów jest i realny i niekorzystny dla nas, to jednak przyznam się, że podchodzę do tych danych z delikatną ostrożnością. Raz, że mamy za mało informacji na temat metodologii prowadzenia analizy, w artykule jest tylko mowa o monitoringu eksportu i cen surowców prowadzonym przez CREA. By była jasność, nie odmawiam fachowości autorom, generalnie CREA przygotowuje raporty w porządny sposób, sam kilkukrotnie się do nich odwoływałem, ale takie proste liczenie potencjalnych zysków na podstawie informacji z rynku kontraktów bieżących może być delikatnie mówiąc, niewystarczające. Dwa, że na podobne analizy jest chyba trochę za wcześnie i na poważne dane o benefitach Rosji z tytułu obecnej sytuacji powinniśmy poczekać trochę dłużej. Pamiętajmy też, że Rosja objęta jest różnego rodzaju sankcjami, co dodatkowo utrudnia prowadzenie wiarygodnych analiz. Tym niemniej sama dyskusja o dodatkowych zyskach Rosji w związku z wojną na Bliskim Wschodzie jest pożądana i choćby z tego tytułu analiza CREA jest cenna.
***
Jak się okazuje, z tymi sankcjami wobec Rosji też jest różnie. I znów USA w głównej roli. Pisałem w ubiegłym tygodniu o poluzowaniu amerykańskich rygorów wobec niemieckich aktywów Rosnieftu (głównie Rafineria Schwedt), co można było wiązać z wizytą Kanclerza Niemiec Friedricha Merza w Waszyngtonie, a tu kolejna taka niespodzianka. W nocy z czwartku na piątek Scott Bessent, sekretarz skarbu w administracji Donalda Trumpa poinformował na platformie X, iż udziela się „tymczasowego zezwolenia na zakup rosyjskiej ropy”. Departament Skarbu wydał stosowny akt prawny, w którym określił warunki przedmiotowego handlu. Zezwolenie ma obowiązywać miesiąc i dotyczyć ropy i produktów ropopochodnych załadowanych na statki przed 12 marca. Fox News podało, że może to dotyczyć nawet ok. 124 mln baryłek ropy (przy obecnych cenach sprzedaży to wartość ok. 12 mld USD). Jak tłumaczy to Bassent taka decyzja została wydana aby „zwiększyć globalny zasięg istniejących dostaw”.
Kontekst oczywisty, działania wojenne w Zat. Perskiej spowodowały, że obniżyła się radykalnie podaż surowca, ceny poszybowały do góry i trzeba przeciwdziałać widmu dużo poważniejszych problemów. Rezerwy uruchamiają kraje OPEC, podobne działania zapowiada Waszyngton. Mówi się o specjalnych ubezpieczeniach dla statków przewożących produkty ropopochodne, a Amerykanie zapowiadają kolejne działania militarne, by m.in. chronić transport morski. Jak widać, to wszystko nie wystarcza i notowania ropy Brent oscylują wciąż wokół 100 USD.
Niezależnie od zapewnień Bessenta, że poluzowanie rygoru sankcji nie przyniesie Rosji dodatkowych zysków to na Kremlu takie decyzje muszą być przyjmowane są z radością. Jedna sprawa, to finanse – bo jednak uważam, że jakiekolwiek łagodzenie rygorów sankcji musi wiązać się z dodatkowymi środkami dla Rosji – druga, nie mniej ważna, że tworzymy przestrzeń prawną, w której brak sankcji staje się akceptowalną normą. Taki wniosek jest o tyle uprawniony, że raptem we wtorek, na wniosek Donalda Trumpa, odbyła się godzinna rozmowa prezydentów USA i Rosji. To zresztą skłania do oczywistych spekulacji, czy przedmiotowe poluzowanie rygorów sankcji wobec handlu rosyjską ropą nie było efektem tej rozmowy. To w perspektywie wojny na Ukrainie i wciąż agresywnych zapowiedzi Kremla wobec państw Wschodniej Flanki NATO musi rodzić niepokój.
Sobota – 14 marca
Atomowy błąd Niemiec – mówią analitycy jednego z największych na świecie banków inwestycyjnych JP Morgan. Właśnie ukazała się kolejna edycja dorocznego raportu „Eye on the Market” pt. „Fighting Words – The Energy Transition in 2026”, a tam solidna krytyka programu zamknięcia elektrowni jądrowych, czyli kluczowego elementu prowadzonej od lat polityki energetycznej Niemiec (Energiewende). A warto zauważyć, iż jeszcze na początku XXI w. energetyka atomowa w Niemczech to była potęga, stanowiąca o sile niemieckiej gospodarki. W 2002 roku kraj dysponował ok. 24 GW mocy jądrowej, która dostarczała 164 TWh energii elektrycznej – około 28 procent zapotrzebowania kraju.
Decyzja o odejściu od atomu zapadła w atmosferze politycznej paniki po katastrofie w Fukushimie w 2011 roku. Ale dla wielu obserwatorów było oczywiste, że wydarzenia w Japonii były tak naprawdę doskonałym alibi, a rząd Angeli Merkel jeszcze chętniej realizował lewicową agendę walki z atomem. Tu dodajmy, ku radości Kremla. Ostatnie trzy elektrownie jądrowe zamknięto w 2023 roku (już za kanclerza Scholza). Problem polega na tym, że atom był jednym z nielicznych stabilnych i realnie bezemisyjnych źródeł energii dostępnych w dużej skali.
W praktyce niemiecki system energetyczny znalazł się w paradoksalnej sytuacji. Kraj, który dla radykalnego obniżenia zużycia paliw kopalnych, inwestuje setki miliardów euro w OZE, od lat musi utrzymywać podwyższoną eksploatację źródeł opartych na węglu i gazie, aby stabilizować produkcję zależną od pogody. I zamiast podtrzymywać realnie nieemisyjne i stabilne źródła energetyczne, to jeszcze chętniej je zamyka. A przecież założenia były inne i paliw kopalnych miało być w miksie krajowym mniej. W efekcie ceny energii elektrycznej należą dziś w Niemczech do najwyższych wśród gospodarek uprzemysłowionych, a część przemysłu zaczęła przenosić produkcję poza Europę. Główny analityk raportu (Michael Cembalest) opisuje to zjawisko jako przykład strategicznej sprzeczności polityki energetycznej: z jednej strony ambitne cele klimatyczne, z drugiej – rezygnacja z technologii, która mogła pomóc je osiągnąć szybciej i taniej.
Warto przyznać, ze autorzy raportu są zwolennikami OZE podtrzymując przekonanie, że ten segment będzie odgrywał kluczową rolę w przyszłym systemie energetycznym. Zwracają jednak dość przytomnie uwagę, że transformacja energetyczna (cokolwiek przez nią rozumiemy) wymaga technologicznego pragmatyzmu. I dodam już od siebie, że zarówno w polityce energetycznej, jak i klimatycznej (jeżeli uznamy, że jest coś takiego jak polityka klimatyczna i zgodzimy się co do jej głównych założeń) liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo państwa – tu będące funkcją bezpieczeństwa energetycznego – i koszt dla państwa i społeczeństwa. Po zdefiniowaniu tych wartości, powinniśmy dopiero rozpocząć rozważania o ewentualnych redukcjach emisji i szukania innych technologii. I dość już eksperymentów z ideologicznymi konstruktami w gospodarce.
Historia zamknięcia elektrowni jądrowych przez naszych zachodnich sąsiadów powinna być nieustającym tematem do refleksji nie tylko dla Niemców, ale przede wszystkim dla nas. Mówią już o tym największe banki inwestycyjne na świecie, a w tych instytucjach, to raczej umieją liczyć i wiedzą co mówią. I doskonale wyczuwają trendy.
Niedziela – 15 marca
Inna poważna międzynarodowa instytucja finansowa, agencja ratingowa S&P Global zajęła się odpornością regionu Europy Środkowej na kryzysy energetyczne. Wnioski są dość ciekawe i pozwalają na odrobinę choćby optymizmu, może nawet satysfakcji. Oto okazuje się, że wbrew obiegowym opiniom nasz region szybciej wyciągnął wnioski z wcześniejszych kryzysów energetycznych niż zachodni partnerzy.
W skrócie: Europa Środkowa jest dziś znacznie bardziej odporna na szoki energetyczne niż w 2022 roku. Nie dlatego, że nagle chwycono się cudownych rozwiązań, ale dlatego, że zrobiono coś w gruncie rzeczy oczywistego: zdywersyfikowano przynajmniej część dostaw surowców strategicznych. LNG, gazoport, nowe interkonektory, gaz z Norwegii, a nawet inwestycje w energetykę odnawialną, nie tylko pochodzącą z wiatru i słońca (tu dodam od siebie, w rozsądnych granicach). Czyli dokładnie to, o czym np. mówił przez lata Berlin, ale czego nie robił, bo wygodniej było kupować tani gaz z Rosji i udawać, że to strategia. Raport S&P wskazuje wyraźnie, że Polska i Czechy należą do państw, które najszybciej ograniczyły zależność od rosyjskiej energii. Okazało się, że to co jeszcze kilka lat temu przedstawiano jako polską obsesję na punkcie bezpieczeństwa energetycznego, dziś jest standardem.
Trzeba też przyznać, że raport S&P nie jest laurką dla całego regionu. Węgry wciąż pozostają silnie uzależnione od rosyjskich surowców, jest jeszcze Słowacja, choć tu widać wyraźnie zmiany na lepsze. Najważniejszy wniosek jest jednak prosty. Europa Środkowo-Wschodnia przestała być energetycznym petentem. Kryzys z 2022 roku wymusił przyspieszoną modernizację systemów energetycznych i – paradoksalnie – wzmocnił region; przynajmniej w tym zakresie. I to może być dla części zachodnich elit kolejna bolesna prawda. Oto znów okazało się, że nieraz tu właśnie, w Warszawie czy Pradze lepiej odczytuje się polityczną, gospodarczą czy energetyczną mapę świata niż w Berlinie, Paryżu czy Brukseli.
A więc, Szanowni Rodacy, bez kompleksów!
***
- Źródła:
- www.investing.com
- www.ft.com/content/e1141f96-db3e-41ef-b978-0131e91f1d82
- www.reuters.com/business/energy/governments-scramble-limit-fallout-iran-war-oil-prices-surge-2026-03-09/?utm_source=chatgpt.com
- www.reuters.com/sustainability/boards-policy-regulation/eu-looks-soften-energy-bill-pressures-industry-document-shows-2026-03-07/?utm_source=chatgpt.com
- www.youtube.com/watch?v=M4RpJSUbQ6c
- www.energydrink.today/2026/03/10/prezydent-weto-ustawa-wiatrakowa-ustawa-o-zapasach-uzasadnienie/
- www.reuters.com/world/iran-war-live-trump-tehran-trade-threats-over-oil-blockade-2026-03-10/
- www.energydrink.today/2026/03/10/unia-robi-zwrot-atomowy-liczy-na-smr-i-miliardy-od-inwestorow/
- www.energydrink.today/2026/03/10/nowa-wersja-programu-jadrowego-polski-w-marcu-inwestor-na-nia-czeka/
- www.reuters.com/business/energy/us-release-172-million-barrels-oil-strategic-petroleum-reserve-2026-03-11/
- www.biznes.pap.pl/wiadomosci/firmy/ure-ma-uwzgledniac-w-taryfach-dodatkowe-uprawnienia-do-emisji-co2-dla?utm_source=chatgpt.com
- www.bankier.pl/wiadomosc/Tauron-przygotuje-propozycje-wykorzystania-blokow-200-MW-po-2028-r-9097284.html?utm_source=chatgpt.com
- www.kyivindependent.com/russia-earns-additional-6-billion-euros-in-fossil-fuel-revenue-as-oil-prices-soar-amid-us-iran-war-analysis-finds/?utm_source=chatgpt.com
- www.theguardian.com/world/2026/mar/12/russia-fossil-fuels-revenue-us-israel-war-iran-data?utm_source=chatgpt.com
- www.x.com/SecScottBessent/status/2032240591442960393
- www.energydrink.today/2026/03/13/usa-daja-rosji-miesiac-na-sprzedaz-ropy-z-tankowcow-to-ponad-100-mln-barylek/
- www.privatebank.jpmorgan.com/apac/en/insights/latest-and-featured/eotm/annual-energy-paper
- www.assets.jpmprivatebank.com/content/dam/jpm-pb-aem/global/en/documents/eotm/fighting-words.pdf
- www.marketscreener.com/news/central-europe-more-resilient-to-supply-shocks-amid-iran-war-s-p-says-ce7e5fdfd98ef42d?utm_source=chatgpt.com
