Skoro liderzy się kłócą, sami weźmy sprawy w ręce

Skoro liderzy się kłócą, sami weźmy sprawy w ręce

blank

Znowu historia przyspiesza i to w tempie atomowym, miejmy nadzieję, że nie dosłownie. Stany zaatakowały Iran, przekaz w mediach jest taki sobie, nie wiadomo, czy się cieszyć, czy nie. Ja jestem za i wszelkie opowieści o przekroczeniu cienkiej, czerwonej linii spływają po mnie jak po przysłowiowej kaczce.

Coraz trudniej utrzymać narrację o Trumpie jako agencie rosyjskim, zwłaszcza gdy ma się premiera, który według własnych słów jest najbardziej proamerykański. Jedyne realne zagrożenie widzę w próbie eksportowania demokracji do Iranu, bo tego tam nikt nie chce poza grupkami ideologicznych aktywistów. Znacznie bardziej realny wydaje się powrót monarchii i potomka szachinszachów. Tyle w tym wątku, bo piszę amatorsko, a fachowców od geopolityki przecież nie brakuje.

W kraju mamy dyskusję o SAFE i choć nie jestem specjalistą, mam wrażenie, że to humbug. Opowieści o tym, jak to Bruksela przyjęła nasz pomysł co do przecinka, brzmią tak absurdalnie, że wydawałoby się, iż nawet najwierniejszy elektorat tego nie kupi. A jednak słowo „wydawałoby się” jest tu kluczowe. Nie chodzi nawet o to, czy będziemy płacić 3,5 czy 3,8 rocznie, skoro to i tak opłata roczna, a nie koszt całego kredytu. Chodzi o brak jasnych informacji o podstawowych warunkach, o mechanizm warunkowości, o przymus zakupów w konkretnych państwach, o myślenie kategoriami czołgów w epoce dronów.Wojna w Ukrainie oraz ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie pokazują, że realia pola walki się zmieniły. Tymczasem mamy podpisać umowy w kilka miesięcy, co wygląda na kompletnie nierealne. Trudno nie zadać pytania, czy to była niekompetencja, czy świadome działanie. Jako obywatel mam prawo pytać, a obrażanie mnie za to świadczy wyłącznie o słabości tych, którzy nie potrafią odpowiedzieć.

Chciałbym, żeby wybory zostały wygrane, ale widzę też, że część prawicy więcej energii wkłada w wewnętrzne spory niż w realne działanie. Jeżeli nasi przedstawiciele nie potrafią skutecznie reagować, odpowiedzialność wraca do obywateli.Komuny nie obaliły partie polityczne ani pojedynczy liderzy, tylko setki tysięcy ludzi, którzy przestali się bać. Dziś mamy więcej narzędzi niż w latach 80, mamy media, internet, formalną reprezentację w parlamencie i prezydenta deklarującego, że będzie głosem obywateli. Mamy też Solidarność, może słabszą niż kiedyś, ale wciąż posiadającą potencjał organizacyjny i symboliczny.

Kilka dni temu w Sali BHP w Stoczni Gdańskiej słuchałem przedstawicieli różnych środowisk. Rolnictwo, energetyka, wymiar sprawiedliwości, edukacja, organizacje społeczne. Każdy mówił o własnym kryzysie, a dopiero zestawienie tych historii pokazywało skalę problemu. Gdy ktoś widzi chorobę tylko u siebie, nie rozumie, że trwa epidemia. Tymczasem państwo znajduje się w głębokiej zapaści, a propaganda sukcesu przykrywa narastające napięcia. Zmieniają się etykiety, ale mechanizm pozostaje ten sam. Kiedyś byli to „antysocjalistyczni wichrzyciele”, dziś „prorosyjscy” albo „zakute łby”.Tworzy się atmosferę wykluczenia, w której tylko jedna opcja polityczna ma monopol na moralność i obywatelskość, a reszta ma zostać zepchnięta do symbolicznego getta i odgrodzona kordonem sanitarnym.

Nie wolno się na to godzić. Solidarność w latach 80 była nie tylko związkiem zawodowym, lecz także miejscem, do którego przychodzili ludzie pozbawieni wsparcia państwa. Dziś również potrzebna jest struktura, która potrafi zebrać rozproszone problemy i nadać im wspólny kierunek. Jeśli uda się przekuć realne bolączki społeczne w spójny program, choćby symboliczne 21 nowych postulatów, możliwe będzie odzyskanie podmiotowości.To nie jest kwestia patosu, tylko odpowiedzialności. Jeżeli władza nie chce słuchać i odpowiada pogardą, jedyną alternatywą pozostaje organizacja i determinacja obywateli.

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank