Ta wojna jest paradoksalnie naszą wojną. Bo jej skutki odczujemy na własnej skórze

Ta wojna jest paradoksalnie naszą wojną. Bo jej skutki odczujemy na własnej skórze

blank

Stało się to, na co wszyscy z napięciem czekali, chociaż wielu z nas miało nadzieję, że do tego nie dojdzie. A przynajmniej nie teraz. Atak USA i Izraela na Iran otworzył kolejny front wojny na świecie. Zapewne teherański reżim będzie łatwo pokonać, ale kluczowe jest to, co nastąpi potem. Tu zaś nie ma powodów do nawet najlżejszego optymizmu.

Głównym zagrożeniem jest fakt, że nikt nie może przewidzieć, do jakich skutków doprowadzi militarna akcja – w perspektywie najbliższych tygodni i miesięcy, jak również w perspektywie wielu lat. Historia uczy, że błyskotliwe amerykańskie akcje „wyzwoleńcze” kończą się dla „wyzwalanego” kraju potwornym, destrukcyjnym chaosem. Spójrzmy na Irak, spójrzmy na Afganistan. Ba, spójrzmy na to, co koniec końców stało się w Wietnamie. W przypadku Iranu ten chaos może mieć zatrważające skutki nie tylko regionalne, lecz i globalne. Cynicznie mówiąc, lepszy stabilny, choć paskudny reżim, niż bezhołowie w kraju o takim położeniu, takich zasobach i takim znaczeniu.

Nowy porządek wykuwa się na wojnie

Oceniając decyzję o ataku na Iran, nie powinniśmy ulegać pokusie pójścia na łatwiznę i wyjaśniania jej osobowością prezydenta Trumpa. To element zmieniającego się światowego porządku. I znowu odwołam się do historii: globalne przetasowania nie następują z roku na rok, to procesy trwające dekadami. Szkopuł w tym, że apogeum tych procesów stanowią bardzo często militarne konflikty, których seria ponad wiek temu przyniosła w efekcie pierwszą ze światowych wojen.

Niezadowolenie (mówiąc eufemistycznie) z ataku na Iran wyraziły Chiny, oburzona jest – a jakże – Rosja. Pytanie, co owo niezadowolenie za sobą pociągnie. W wymiarze militarnym i gospodarczym.

Nie rzucajmy się w toń

Każdy potencjalny scenariusz w efekcie niesie dla Polski więcej zagrożeń, niż potencjalnych korzyści. A jeśli uwzględni się czynnik jakościowy naszej polityki zagranicznej (podpowiem, że nie jest to jakość wysoka), to powodów do czarnowidztwa jest doprawdy wiele. Zrozumiałe są powściągliwe reakcje zarówno prezydenta, jak i premiera. Niezrozumiała jest ledwo tajona radość publicystów części prawicowych portali. Czyżby tak bardzo utożsamiali się z Wujem Samem, że żywią w głębi ducha przekonanie, iż „polska fortuna przy fortunie amerykańskiej wyrośnie”? Nie wierzę, to byłoby rojenie idioty. Musi być inne wytłumaczenie.

Niestety nasz wpływ na bieg globalnych zdarzeń jest minimalny. Skoro daremnym wysiłkiem byłoby zawracanie rzeki, to przynajmniej starajmy się, by nurt tej rzeki nas nie porwał – i nie ściągnął na dno.  

Autor tekstu
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

Wyszukiwarka
Kategorie
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank