W Amsterdamie właśnie wszedł w życie zakaz reklamowania na nośnikach miejskich mięsa i produktów pochodzących z paliw kopalnych. Dalej można reklamować coffeeshopy.
W Amsterdamie byłem raz, ponad 30 lat temu. Od zawsze byłem pasjonatem piłki nożnej, więc dla mnie wtedy było to miasto słynnego Ajaxu i dwóch genialnych piłkarzy Johana Cruijffa i Marco van Bastena (było ich więcej, ale to ci dwaj skradli moją kibicowską wyobraźnię). Ale wiedziałem, że jest to miejsce o niezliczonej ilości kanałów, mostów, mostków, kładek – no prawie druga Wenecja. Tak sobie je wyobrażałem i takie było. Niestety nie miałem wtedy możliwości pójść do któregoś z licznych muzeów, nie mogłem więc na żywo podziwiać licznych dzieł malarskich tam zgromadzonych. Będąc jednak w Amsterdamie te kilka, może kilkanaście godzin miałem wrażenie luzu, spokoju, nie wiem, jakieś formy wolności. Z drugiej strony, było to dla mnie miasto bez ducha. Pewnie obrażę tym stwierdzeniem wiele osób, ale co poradzić?
Nie wiem, czy na taki ogląd miasta nie miały wpływu dwie znane mi wcześniej fenomenalne piosenki: „Spotkanie w porcie” Jacka Kaczmarskiego wg. Włodzimierza Wysockiego (do dzisiaj znam na pamięć) i „To Amsterdam” Zespołu Reprezentacyjnego będącą przekładem Jacquesa Brela (świetna praca nieodżałowanego Romana Kołakowskiego). Amsterdam, miejsce spotkań różnych światów, kultur, wielkie bogactwo, Van Gogh i luz, wolność aż do upojenia dowolnymi używkami i obowiązkowa obecność „dam”. Wielu powiedziałoby, raj na ziemi, ale widać nie dla Brela lat 60-tych, raczej nie dla Wysockiego lat 70-tych i nie dla mnie w latach 90-tych. Przyjmuję jednak z pokorą, że malkontenctwo jednego utalentowanego Francuza i nie utalentowanego przybysza z postkomunistycznej Polski, nie mogą przesądzać o statusie Amsterdamu. Bo to stolica wolności jest i basta! To tam przecież pojawiły się słynne coffeeshopy i tam można było upajać się wolnością potęgowaną kolejnymi pochłanianymi na różne sposoby substancjami. Wolność.
Teraz ta wolność osiągnęła nowy wymiar, takiej ekstazy wyższego stopnia, kiedy to można już w ramach budowy lepszego wolnego świata zakazać różnych rzeczy. Zwolennicy zaprotestują, to TYLKO zakaz reklamy. To prawda, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że w ramach zabiegania o nasze dobro – tu akurat Amsterdamczyków i licznych gości – trzeba będzie pójść dalej. Bo progresywni zbawiacze świata, bardzo rzadko mówią otwarcie, jakie planują działania na kilka kroków naprzód, skupiając się na tu i teraz i najbliższym celu. I na konieczności natychmiastowego działania, bo „planeta płonie” czy wymaga tego „walka o prawa” tych czy innych mniejszości. Więc teraz jesteśmy na etapie zakazu reklamowania produktów mięsnych i związanych z eksploatacją paliw kopalnych. Nie zobaczymy bilbordów zachęcających do podróży lotniczych, rejsów wycieczkowych czy samochodów z napędem dieslowskim, a jednej z globalnych sieci fastfoodowych pozostanie reklamowanie frytek i wegeburgerów (ale to Amerykanie, więc „dobrze im tak”).
Ale uspokajam: prawdziwa wolność jest nie zagrożona! Prawdziwa, tak jak ją rozumieją włodarze największego miasta w Holandii i w związku z tym coffeeshopy dalej można reklamować. Oczywiście, walka z narkomanią to poważna rzecz i nie może to być reklama – tu cytat – „agresywna”, bo nie można nikogo zachęcać. Więc możemy reklamować, choć nie zachęcać, polecać usługi, ale nie agresywnie. Czy ktoś czegoś nie zrozumiał? Wyjaśniam, to taka nowa dialektyka made in Europe XXI wieku. Ja pamiętający komunę mogę wytłumaczyć, tylko nie bardzo wiem, po co. Tak samo, mógłbym rozpisywać się na temat hipokryzji zakazu reklamowania paliw kopalnych, kiedy Holandia w 2025 r. uzyskała z tych surowców ok. 45% swojej energii, mniej więcej tyle samo co z tak kochanych w Amsterdamie niestabilnych OZE (wiatr i panele fotowoltaiczne). Mógłbym wyjaśniać, że bez paliw kopalnych kraj ten popadnie w gospodarczą zapaść, ale znów, po co?
Śpiewał Zespół Reprezentacyjny: To Amsterdam, nie brak tam Boga, nie brak dam. Widziały damy oczy me, lecz Boga nie…Dziś dopisalibyśmy rozsądku też…
***
FOT. Obraz wygenerowany przez AI.
