Żar się leje z nieba, przygotuj się na brak prądu

Żar się leje z nieba, przygotuj się na brak prądu

blank

Aktualna fala letnich ekstremalnych upałów i chaotyczny rozwój energetyki odnawialnej stworzyły mieszankę wybuchową. Przypomina to zabawę zapałkami na beczce z prochem, bo takie skutki miałby blackout podobny do tego, jaki miał miejsce w Hiszpanii w kwietniu 2025. A właśnie do blackoutu zmierzamy…

Pod koniec 2025 roku Polska przekroczyła historyczną barierę – udział OZE w mocy zainstalowanej kraju osiągnął 50,04% (37,7 GW).  Choć brzmi to jak sukces zielonej transformacji, w realiach upalnego lata 2026 roku fakt ten staje się głównym czynnikiem destabilizującym sieć i drastycznie zwiększa ryzyko wystąpienia blackoutu.

Paradoksalnie, największym zagrożeniem dla stabilności dostaw prądu nie jest brak słońca, lecz jego nadmiar.  W upalne dni fotowoltaika, której moc w Polsce przekracza już 24–25 GW, produkuje gigantyczne ilości energii. Infrastruktura przesyłowa, projektowana dekady temu pod stałą i przewidywalną pracę elektrowni węglowych, nie jest w stanie przetransportować tak ogromnych, chwilowych uderzeń mocy. Wysoki udział OZE w miksie drastycznie obniża tzw. inercję systemu. Tradycyjne elektrownie systemowe (węglowe i gazowe) posiadają potężne, ciężkie turbiny. Ich ruch obrotowy działa jak fizyczny amortyzator: w razie awarii lub nagłego skoku zapotrzebowania, pęd tych mas stabilizuje częstotliwość sieci na poziomie 50 Hz.

Panele fotowoltaiczne i nowoczesne wiatraki są wpięte do sieci za pomocą falowników i nie posiadają żadnej inercji naturalnej. Przy udziale OZE w produkcji chwilowej sięgającym w słoneczne dni ponad 35–40%, sieć staje się nieprzewidywalna i niestabilna.

Fotowoltaika jako bezużyteczna ozdoba domu

Operator (PSE) musi podejmować rozpaczliwe działania ratujące system energetyczny i wyłączać wykorzystywanie źródeł OZE. Potwierdzają to twarde dane. W całym 2025 roku przymusowa, bezpowrotna redukcja energii z OZE wyniosła 1,123 TWh, co stanowi prawie 2,5% potencjalnej możliwej do wyprodukowania energii. Należy podkreślić, że redukcja dotyczyła głównie wyłącznie słonecznych i wietrznych weekendów wiosenno-letnich. W konkretnych godzinach szczytowych PSE musiało odcinać nawet od 15% do ponad 30% chwilowej, możliwej do wyprodukowania mocy z OZE, aby nie dopuścić do fizycznego uszkodzenia sieci.

W zaledwie pierwszych czterech miesiącach 2026 roku PSE wyłączyło instalacje OZE na poziomie aż 642,5 – to drastyczny wzrost o 50% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku.  Tylko w maju 2026 roku operator musiał odłączać „zieloną energię” przez 219 godzin (aż 29% godzin w miesiącu) w trakcie 26 dni. Dane te pokazują , że tempo przyrostu nowych paneli i wiatraków całkowicie rozjechało się z możliwościami technicznymi polskich sieci przesyłowych.

Techniczne rujnowanie elektrowni konwencjonalnych

Gwałtowne skoki generacji z OZE niszczą ekonomię i elastyczność reszty systemu elektroenergetycznego w Polsce.  W słoneczne weekendy i południa majowe oraz czerwcowe 2026 roku w Polsce rgularnie notuje się ujemne ceny energii na giełdzie (np. w maju 2026 r. było to aż 63 godzin z cenami poniżej zera).

To zmusza tradycyjne elektrownie węglowe do ograniczania produkcji do absolutnego minimum technologicznego.  Problem polega na tym, że bloki węglowe nie są przystosowane do elastycznego wyłączania i ponownego uruchamiania w kilka godzin. Gdy wieczorem zachodzi słońce, a zmęczona upałem Polska masowo włącza klimatyzatory i urządzenia domowe, potężny spadek generacji z paneli PV musi zostać natychmiast zastąpiony. Jeśli bloki węglowe były wygaszone, system staje przed realnym ryzykiem niedoboru mocy w godzinach wieczornych (20:00–22:00), co stwarza bezpośrednie zagrożenie odłączaniem odbiorców.

Paradoks pogody: Słońce daje moc, ale zabiera chłodzenie

Ogromnym zagrożeniem latem 2026 roku jest sytuacja w klasycznych elektrowniach węglowych i gazowych, które wciąż stanowią fundament polskiego systemu.  Obiekty te potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia bloków energetycznych. Susza hydrologiczna i drastyczny spadek poziomów rzek (takich jak Wisła czy Narew) połączony z wysoką temperaturą wody uniemożliwiają skuteczne chłodzenie. Operatorzy są zmuszeni ograniczać moc produkcyjną największych elektrowni (tzw. ubytki hydrotermiczne) dokładnie wtedy, gdy prąd jest najbardziej potrzebny. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zarządzane przez fanatyków zielonej transformacji zarzuciło projekty zatrzymywania wód płynących polskimi rzekami na rzecz zabawy w sadzawki dla żab (mikro retencja).

Ujemne ceny uderzają w prosumentów

Chaos w systemie uderza rykoszetem we właścicieli mikroinstalacji. Osoby rozliczające się w systemie net-billingu, które od 2024 roku miały przejść na rozliczenia oparte na cenach godzinowych (odzwierciedlających giełdowy rynek SPOT), w upalne południa 2026 roku staną w obliczu finansowego absurdu. Gdy słońce świeci najmocniej, a instalacja produkuje najwięcej prądu, jego wartość na rynku spada poniżej zera. W efekcie prosumenci w tych godzinach oddają energię do sieci za bezcen lub – w skrajnych scenariuszach rynkowych – dopłacają do interesu, jeśli ich umowy nie chronią ich przed ujemnymi stawkami. Ponieważ potencjał magazynowania energii jest daleki od możliwości jego produkcji, zjawisko to rodzi frustrację społeczną.

Dodatkowo gniew budzi fakt, iż rząd wdraża nadzwyczajny „pakiet antyblackoutowy”.  Przymusowa certyfikacja domowych inwerterów daje operatorom sieci dystrybucyjnych (OSD) prawo do zdalnego redukowania mocy lub całkowitego odłączania nawet mniejszych instalacji prosumenckich, gdy napięcie w lokalnych liniach przekracza dopuszczalne normy.

Będzie ciemno i gorąco, ale przynajmniej nie zmarzniemy

Latem 2026 roku prawdopodobnie zostanie bezlitośnie obnażony brak symetrii w polskiej transformacji energetycznej. Miliardowe inwestycje w panele i wiatraki nie poszły w parze z budową magazynów energii oraz modernizacją sieci przesyłowych. W efekcie, zamiast być gwarantem bezpieczeństwa, rekordowe udziały OZE stają się w krytycznych momentach pogodowych największym obciążeniem dla polskiego systemu elektroenergetycznego.

***

FOT. Adam Gorszanów

Autor tekstu
Adam Gorszanów

Adam Gorszanów

Adam Gorszanów. Uczestniczy w projekcie DOBITNIE PL, Menadżer , przedsiębiorca działający w branży paliwowo-energetycznej. Założyciel i wieloletni Prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Wiceprezes Polskiej Grupy Górniczej S.A. ds handlowych. Działał w podziemiu niepodległościowym za co został odznaczony przez ŚP. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - Złotym Krzyżem Zasługi

Wyszukiwarka
Kategorie
Adam Gorszanów

Adam Gorszanów

Adam Gorszanów. Uczestniczy w projekcie DOBITNIE PL, Menadżer , przedsiębiorca działający w branży paliwowo-energetycznej. Założyciel i wieloletni Prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Wiceprezes Polskiej Grupy Górniczej S.A. ds handlowych. Działał w podziemiu niepodległościowym za co został odznaczony przez ŚP. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - Złotym Krzyżem Zasługi

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank