Poniedziałek – 2 lutego
Na początek tygodnia chciałbym wrócić do interesującej rozmowy, jaką Grzegorz Kowalczyk z Business Insidera przeprowadził z Wojciechem Wrochną, wiceministrem energii i Pełnomocnikiem Rządu do spraw Strategicznej Infrastruktury Energetycznej. Uważni czytelnicy SEPT wiedzą, iż nieraz zdarza się mi pochwalić pana ministra, podobnie będzie i tym razem. Oczywiście znajdziemy rytualne pohukiwanie na węgiel, ale jednak w innym tonie niż choćby u rozgorączkowanych przedstawicieli ministerstwa klimatu i środowiska. I ta krytyka węgla idzie w parze z komunikatem o konieczności stabilizowania systemu innym paliwem kopalnym, czyli gazem ziemnym. O szansach i ryzkach inwestycji w energetykę gazową pisałem niedawno (Polska buduje kolejne energetyczne bloki gazowe. To dobrze, ale… – Dobitnie), nie chcę się więc powtarzać, ale ważne, że idzie w świat komunikat, iż paliwa kopalne to nie samo zło. Stabilność systemu to oczywiście też temat budowy polskiego atomu. Minister potwierdza, stawiamy na atom. Jak wiadomo, trwa też dyskusja na temat drugiej elektrowni i małych reaktorów (SMR) i tu przedstawiciel rządu był już ostrożniejszy. Ja liczyłbym może na większą odwagę, z drugiej strony, rzeczywiście, trzeba przyznać, że sprawa jest bardziej zniuansowana.
Ale zdecydowanie najciekawsze moim zdaniem były opinie na temat niestabilnych OZE. I oczywiście, stawiamy na OZE, minister komplementował, ale… Może oddajmy głos samemu zainteresowanemu: „Musimy prowadzić szczerą rozmowę o rzeczywistych kosztach różnych źródeł wytwarzania energii. Wątpliwości wobec wysokich kosztów morskich farm wiatrowych, które podnosi wiele instytucji – w tym właśnie PSE – uważam za całkowicie zasadne. To nie jest uprzedzenie, to są wyliczenia oparte na doświadczeniu rynkowym i prognozach technicznych.” To nie koniec:„Ale musimy mieć pewność – i tę pewność będziemy ciągle potwierdzać na kolejnych etapach – że budujemy tylko te jednostki wytwórcze, które są rzeczywiście niezbędne w systemie i tylko za takie kwoty, które nie obciążą systemu ani odbiorców zbyt mocno.” Zaskoczeni? To jeszcze kilka zdań: „Nie mówimy „nie dla odnawialnych źródeł energii. Mówimy tak dla czytelności finansowej dla przejrzystości kosztów i dla zabezpieczenia odbiorcy przed nadmiernymi wydatkami. (…) Myślę, że dochodzimy do urealnienia dyskusji na temat całościowego kosztu systemu energetycznego. (…) Aby dostarczać energię z morza czy z farm słonecznych, musimy wybudować setki, czasem tysiące kilometrów linii przesyłowych. To jest koszt, który należy uwzględnić w całościowym rachunku. Ponadto musimy wybudować moce rezerwowe w postaci elektrowni gazowych, magazynów energii czy innych rozwiązań. To wszystko musimy brać pod uwagę holistycznie.” Jak na przedstawiciela obecnej koalicji, to zaskakująca wręcz szczerość i odwaga. Doceńmy to.
I już na deser, warto odnotować wyraźnie inną opinię Wojciecha Wrochny na temat zastosowania biomasy w energetyce od tej jaką prezentuje odrealnione towarzystwo z ministerstwa klimatu i środowiska. Panie Ministrze, tak trzymać!
Wtorek – 3 lutego
To pozostańmy jeszcze w tym europejskim kąciku szczerości. Ale teraz polityk i to nie byle jaki, bo premier Belgii, Bart De Wever, lider New Flemish Alliance. W ostatnich dniach miał kilka wypowiedzi, które były jak uderzenie w unijny splot słoneczny. Bo powiedzieć, że nie patyczkował się z unijną polityką, to chyba nic nie powiedzieć. Przypomniał rzecz oczywistą, że „konkurencyjność, produktywność i innowacje” to są – jak to określił – „konie pociągowe” gospodarki a unijni biurokraci postawili przed nimi ociężały powóz w postaci „Zielonego Ładu” i polityk zrównoważonego rozwoju. Zresztą dogmatyzm i szaleństwo polityki klimatycznej pojawiały się częściej w jego wypowiedziach. Jak stwierdził: „Bardzo utrudniliśmy sobie życie. Podjęliśmy dogmatyczne decyzje przeciwko energii jądrowej, która była głupotą stulecia”.Ale to nie wszystko, bo „dekarbonizacja Europy grozi staniem się synonimem deindustrializacji Europy”. Piętnował co raz większe regulacyjne i w gruncie rzeczy antygospodarcze wzmożenie i załatwianie problemów kolejnymi subsydiami. Krytykował uzależnienie się od węglowodorów z Rosji i technologii z Chin. Wyśmiewał sprzeczną i dość histeryczną w efekcie politykę wobec USA i Donalda Trumpa. Podobnych smaczków było dużo więcej.
Premier Belgii właśnie powiedział to, czego wielu w mainstreamie bało się nawet pomyśleć. Uderzył w świętości: politykę klimatyczną, transformację energetyczną opartą na wiatrakach i wodorze czy ESG. Upomniał się o atom, gospodarkę i interes obywateli. I wzywał do powrotu zdrowego rozsądku.
Swoją drogą, wypowiedzi te miały miejsce w jeszcze ubiegłym tygodniu m.in. przy okazji forum gospodarczego The Future of Europe, organizowanego przez wpływowe media belgijskie. Jeśli zważymy na wagę głoszonych opinii i kto je wygłosił, to w normalnej rzeczywistości media powinny być pełne materiałów na ten temat jeszcze w ubiegłym tygodniu. A tu trzeba było czekać aż kilka dni na pierwsze poważniejsze teksty prasowe. Dlaczego? Czyżby słowa premiera ważnego unijnego państwa były niewygodne dla brukselskich, berlińskich i paryskich elit?
***
Kraj zmaga się z falą mrozów, to i częściej słyszymy o awariach systemów ciepłowniczych. Nie może więc być zaskoczeniem, że media szukają opinii ekspertów. Gościem telewizji WPolsce.24 był Sławomir Wołyniec, prezes EC Zagłębie Dąbrowskie.
Rozmówca dosyć gorzko podsumował kondycję polskiego ciepłownictwa pod rządami Zielonego Ładu, szczególnie systemu ETS: „Awarie się zdarzają właściwie w każdej elektrociepłowni. Natomiast z pewnością tych awarii mogłoby być mniej, gdyby energetyka była w trochę innej sytuacji aniżeli jest. (…) Według danych publikowanych co roku przez Urząd Regulacji Energetyki, system kogeneracji, czyli tych systemów, które jednocześnie wytwarzają energię elektryczną i energię cieplną, uśredniony wskaźnik rentowności nieprzerwanie od roku 2019 jest ujemny. (…) Elektrociepłownie walczą o przetrwanie i często brakuje środków na profilaktykę w zapobieganiu awariom. Oczywiście nie jest to reguła i elektrociepłownie są w bardzo różnych sytuacjach. Duże elektrociepłownie mają najpoważniejszy problem. Małe elektrociepłownie poniżej 20MW nie są w systemie EU ETS i te są w zupełnie innej sytuacji.”
Środa – 4 lutego
Czyżby kolejny cios Białego Domu w paliwową szczękę Kremla? New Delhi zobowiązało się do zaprzestania zakupu rosyjskiej ropy – informuje The Times of India. Takie ustalenia miano poczynić w trakcie rozmowy Donalda Trumpa z Narendrą Modim. Według rzecznik Białego Domu Karoliny Leavitt, premier Indii miał zadeklarować też, że zamiast rosyjskiej ropy będzie kupował surowiec ze Stanów Zjednoczonych i ewentualnie Wenezueli. Ponadto Indie miały zgłosić gotowość zainwestowania w USA 500 miliardów dolarów m.in. w sektor transportowy, energetykę i przemysł rolny. Warto zauważyć, że dwa dni wcześniej Donald Trump ogłosił zawarcie umowy z Indiami, która oprócz ustaleń dotyczących wstrzymania zakupów rosyjskiej ropy przewiduje obniżenie barier w handlu między oboma krajami m.in. prezydent USA wspomniał, że cła na towary z Indii zostaną zmniejszone z 50 do 18%.
Strona indyjska jest bardziej wstrzemięźliwa, choć nie dementuje informacji płynących z Waszyngtonu. Minister handlu Piyush Goyal w debacie parlamentarnej stwierdził: „Naszym priorytetem jest zapewnienie potrzeb energetycznych 1,4 miliarda Hindusów. Biorąc pod uwagę zmieniające się globalne okoliczności, dywersyfikacja źródeł energii jest częścią tej strategii” Podkreślał również, że Indie twardo bronią własnych interesów wskazując m.in. na energetykę i rolnictwo.
Czyli bardziej dywersyfikacja, a nie zupełne zaprzestanie dostaw z Rosji. Jak będzie zobaczymy wkrótce, ale znając umiejętność pilnowania przez Hindusów własnych interesów i do perfekcji opracowaną zdolność balansowania między USA, Rosją i Chinami, to nie spieszyłbym się z kategorycznymi stwierdzeniami, że New Delhi zrywa z dostawami z Moskwy. Tym niemniej ograniczenie zakupów przez Indie ropy z Rosji jest faktem. Import z Rosji w styczniu zmalał do ok 1,215 mln baryłek dziennie, co stanowi spadek miesiąc do miesiąca o ok. 12%. Bez wątpienia, kluczowe znaczenie mają sankcje ogłoszone przez USA w październiku ub.r. wobec dwóch rosyjskich gigantów naftowych: Rosnieftu i Łukoila i stała presja Białego Domu. Dlatego nie dziwią chłodne reakcje przedstawicieli Kremla na wypowiedzi Trumpa i jego urzędników ws. zakupów rosyjskiej ropy przez Indie.
A Europa? Głośno mówi o sankcjach na Rosję,obwieszcza z triumfem, że już za chwilę zakończone zostaną dostawy gazu z Rosji i krytykuje Węgry i Słowację za brak należytego entuzjazmu z tego tytułu. A po cichu kupuje gaz, nawet zwiększa dostawy. Mrozy są i nawet to rozumiem, szczególnie, że Niemcy doprowadzili do katastrofalnego w skutkach opróżnienia swoich magazynów. A jeszcze bardziej dyskretnie Europa rozmawia z Rosjanami o powrocie do business as usual. No, może nie cała Europa, tylko jej najświatlejsza część, która samodzielnie mianowała się reprezentantem nas wszystkich. Wiemy o kogo chodzi, prawda?
Czwartek – 5 lutego
Kolejna odsłona światowego pojedynku gigantów. Waszyngton proponuje stworzenie bloku państw zainteresowanych współpracą w obszarze gospodarki surowcami, co ma uniezależnić te kraje od polityki Chin. Dla wielu, choć przyznajmy nie dla wszystkich, szokiem były jesienne posunięcia Pekinu radykalnie ograniczające swobodę handlu metalami ziem rzadkich. Szok był podwójny, raz, że Chiny pokazały determinację i brutalność, dwa, że dotarło do wielu, jak bardzo świat uzależnił się od azjatyckiego giganta, szczególnie w zakresie dostaw niektórych surowców.
Dlatego administracja Donalda Trumpa podjęła inicjatywę współpracy międzynarodowej w tym krytycznym obszarze. Planowana koalicja miałaby stworzyć preferencyjną strefę handlu minerałami krytycznymi – od metali ziem rzadkich po lit i kobalt, niezbędnych do produkcji półprzewodników, baterii czy nowoczesnych systemów obronnych. Ma tworzyć inne opcje budowy łańcuchów dostaw, zmniejszać ryzyko szantażu ze strony surowcowego dominatora i stabilizować rynki międzynarodowe. Ustalanie minimalnych cen czy koordynowanie taryf to jedne z narzędzi prowadzenia skoordynowanych działań w ramach bloku.
Podczas spotkania z udziałem przedstawicieli ponad 50 krajów w Departamencie Stanu Waszyngtonie wiceprezydent USA J.D.Vance nie pozostawiał wątpliwości: „Chcemy usunąć problem zalewania naszych rynków tanimi surowcami, które podważają naszych rodzimych producentów”. Wtórował mu sekretarz stanu, Marco Rubio: „Dostawy surowców są ciężko skoncentrowane w rękach jednego kraju, co – w najgorszym przypadku – może stać się narzędziem politycznego wpływu”.
Pomysł nie nowy, od miesięcy dyskutowany m.in. w ramach G7. Czy efekt będzie taki, jak deklaruje Waszyngton? Trudno powiedzieć, zwolennicy wskazują, że koordynacja cen i dywersyfikacja podaży mogą uczynić rynki bardziej odpornymi na wzloty i spadki, a także ograniczyć ryzyko zakłóceń. Krytycy zwracają jednak uwagę, że zbudowanie alternatywy wobec potęgi Chin w surowcach krytycznych wymaga lat inwestycji i współpracy – i nie da się tego osiągnąć z dnia na dzień. Fakt jednak, że w spotkaniu uczestniczyło wielu poważnych graczy światowych jak: Indie, Korea Południowa, Tajlandia, Japonia, Niemcy, Australia daje powody do lekkiego optymizmu. Już na konferencji w Waszyngtonie USA podpisały 11 porozumień z krajami zainteresowanymi współpracą, a trzeba pamiętać, że w ostatnich miesiącach też nie próżnowali i zawarli kilkanaście podobnych umów.
Ważne, że Polska jest obecna w dyskusji o współpracy w zakresie handlu surowcami krytycznymi. Na konferencji był minister Radosław Sikorski i zadeklarował poparcie dla inicjatywy.
Piątek – 6 lutego
Branża OZE wymusza na rządzie ustępstwa w ustawie sieciowej. Przypominam, że w styczniu rząd przyjął projekt ustawy sieciowej tzw. UC84. W zamierzeniach, nowy akt miał uporządkować mocno zabagniony obszar przyłączania nowych źródeł odnawialnych (OZE) do krajowej sieci elektroenergetycznej, a tym samym rozwiązać jeden z największych problemów postępującej transformacji energetycznej Tajemnicą poliszynela był proceder rezerwowania mocy „na zapas”, wnioski składano wielokrotnie na te same projekty, a warunki przyłączenia krążyły latami bez realnej budowy. Efekt to sztuczny niedobór przepustowości i długie kolejki dla realnych projektów. Stratni byli uczciwi z reguły drobni inwestorzy, wierzący w piękną opowieść o własnym prądzie. Za to ci mniej rzetelni pływali jak ryba w wodzie.
W projekcie przyjęto dość twarde zasady, co było skądinąd zrozumiałe, jeżeli chciano realnie problem rozwiązać. I tak, warunki przyłączenia mają szybciej wygasać, a kamienie milowe – pozwolenie na budowę, decyzje środowiskowe, postęp finansowania – staną się twardym wymogiem utrzymania rezerwacji. Dochodzą wyższe opłaty i zabezpieczenia, cyfrowa obsługa wniosków, jawne mapy przepustowości, elastyczne umowy i szerszy cable pooling (wspólne przyłącza dla kilku instalacji, w tym OZE i magazynów).
Jak łatwo się domyśleć, projekt spotkał się z dużą krytyką branży OZE. Teraz minister energii, Miłosz Motyka zapowiada kompromis i zmiany. Pytanie o skalę tych zmian i czy przy okazji nie próbuje się wybić projektowi zębów. Znając entuzjazm ministra do niestabilnych OZE, także i innych członków rządu i przedstawicieli większości, to nie można tego wykluczyć. Wojciech Jakóbik w serwisie Energy.Drink pisze, że „Rząd może wydłużyć czas na przekazywanie zaliczek przez inwestorów OZE w ramach nowych wymogów ubiegania się o przyłączenie do sieci. To kompromis w przepisach nakładających nowe obowiązki mające usuwać projekty spekulacyjne.” Jeżeli to kwestia zaliczek i na tym miałby się opierać wspomniany kompromis, to wydaje się, że UC84 może zachować swoje główne walory. Przekonamy się wkrótce, projekt trafił do komisji sejmowych.
A ja przywołam swoje słowa z SEPT z 11 stycznia b.r., że tradycyjnie będę kibicował tym rozwiązaniom, które uporządkują, a przede wszystkim stworzą mechanizmy realnej kontroli z poziomu operatora systemu elektroenergetycznego procesu przyłączeń nowych instalacji OZE i w efekcie ograniczą strumień nowych mocy z niestabilnych źródeł.
Sobota– 7 lutego
I na koniec tygodnia znów Chiny. Tym razem trochę danych statystycznych. Jak podało S&P Global na podstawie danych NEA Chin (National Energy Administration) zużycie energii w 2025 r. przekroczyło 10,368 tys. TWh i stanowiło wzrost w stosunku do 2024 r. o ok. 5% tj. ok. 500 TWh. Dla porównania, produkcja w Polsce w 2025 r. to blisko 170 TWh czyli ponad 60 razy mniej niż w Chinach, a sam wzrost zużycia w Chinach jest większy trzykrotnie niż polskie roczne zapotrzebowanie. Zużycie energii w Chinach było wyższe niż łącznie w UE, Rosji, Indiach i Japonii., było też blisko dwukrotnie wyższe niż w USA. NEA podkreśliła w komunikacje, że od 2015 r. zużycie energii w Chinach podwoiło się. Ciekawie wygląda profil odbiorców energii, bo dominuje przemysł wytwórczy (ok. 64%), ale wyraźnie widać, że punkt ciężkości przesuwa się z przemysłu ciężkiego w sektor produkcji wysokiej technologii (np. centra danych sektora IT). Ale za wzrost odpowiada też w dużym stopniu sektor mieszkaniowy.
Chiny zwiększają moce we wszystkich segmentach energetyki. To zresztą stanowi świetna pożywkę dla każdego komentatora, bo w ten sposób można udowodnić to co akurat jest komuś wygodne. W takim też tonie był komunikat NEA: dla każdego coś miłego. Tak więc wyraźnie wzrosła w 2025 r. moc instalacji z niestabilnych OZE: ok. 315 GW więcej mocy z paneli fotowoltaicznych (wzrost r/r o ok. 13%) i ok. 119 GW więcej mocy z energetyki wiatrowej (wzrost r/r o 50%). W sumie, moce z niestabilnych OZE wzrosły w stosunku rocznym o 22%. Ale wzrósł też wyraźnie wolumen mocy węglowych, bo aż o 78 GW, ale tu co ciekawe wzrost r/r wyniósł 66%! 2025 r. to 50 nowych wielkich elektrowni węglowych i to nie koniec, bo pełną parą są realizowane kolejne ogromne projekty. Warto zauważyć, że tempo inwestycji w ten sektor energetyki wyraźnie wzrosło po serii awarii w latach 2021-2022.
Trend ten bardzo niepokoi Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA) oraz Global Energy Monitor (GEM), które opublikowały wspólny raport „Built to Peak: Coal Power expansion runs out of room In China” (Zmierzając na szczyt: Ekspansja elektrowni węglowej w Chinach kończy się). Oba think tanki znane z propagowania energetyki opartej na OZE, cyklicznie analizują chiński rynek energetyczny. I z jednej strony wyrażają rytualne zadowolenie z dość znacznego przyrostu mocy z OZE, to nie kryją jednak niepokoju w związku z równoczesnym gwałtownym wręcz wzrostem nowych elektrowni węglowych. A przecież Chiny deklarowały realizację celów klimatycznych, emisje miały się zmniejszać, a 2025 r. miał być rokiem przełomu. I nie bez pewnej racji, mógłby ktoś powiedzieć, że tak się stało: podaż mocy z OZE wyraźnie wzrosła, udział energii z węgla zmniejszył się w stosunku do całej produkcji o 1% r/r a OZE pokryły niemal całe zwiększone zapotrzebowanie na energię (wspomniane wcześniej ok. 5%). Mają więc autorzy raportu z czego się teoretycznie cieszyć, tylko tej radości jak na lekarstwo.
Czyli sektor OZE rośnie, ale węglowy także. Zwolennicy tzw. zielonych technologii niby się cieszą, ale się nie uśmiechają. Emisje miały się zmniejszać, bo przecież miało być więcej OZE, a się zwiększają. A węgiel jest fedrowany w państwie środka jak nigdy wcześniej i jeszcze go muszą importować. Trochę rozumiem dezorientację tych wszystkich entuzjastów walki o planetę i czystą energetykę, bo przecież towarzysze z Chin deklarowali współpracę na wszystkich szczytach klimatycznych i popierali wszystkie ambitne cele. I dalej deklarują. Na pociechę zostaje możliwość sięgnięcia do danych i wybrania czegoś co pasuje do narracji a może do poprawienia humoru. I proszę bardzo, bo z energetyką chińską jest jak ze szwedzkim stołem, każdy może sobie coś wybrać. Zwolennicy paliw kopalnych także. Pytanie, kto znajdzie więcej smakołyków jest otwarte.
Niedziela – 8 lutego
W kończącym się tygodniu miało miejsce dość szczególne wydarzenie, które nie zyskało większego zainteresowania w mediach. Oto 3 lutego zanotowano w Polsce rekordową generację energii elektrycznej i rekordowe zapotrzebowania na moc. Pik zapotrzebowania na moc zarejestrowano o godz. 9.30 i było to 27,7 GW netto (ok. 29,3 GW brutto). Natomiast rekordowa generacja została odnotowana o godz. 11.45 i wynosiła 29,8 GW netto (31,3 GW brutto). Taka generacja pozwalała na dość intensywny eksport energii (nawet przy wykorzystaniu źródeł o mocy 2GW). Trudno rzecz jasna nie wiązać tych wydarzeń z dość intensywną, jak na ostatnie lata, zimą i dotkliwą falą mrozów.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na miks źródeł energii z rekordowego dnia. Według danych, z którymi miałem możliwość się zapoznać, kształtowało się to w następujący sposób:
- Węgiel kamienny – ok. 35 %;
- Instalacje PV (fotowoltaika) – ok. 21,9 %;
- Gaz ziemny – ok. 14,5 %;
- Węgiel brunatny – ok. 9,1 %;
- Farmy wiatrowe (lądowe) – ok. 9,7 %;
- Pozostałe – ok. 10%.
Jak widać, bez paliw kopalnych ani rusz. 60% miksu (a nie dysponuję danymi na temat źródeł opartych na ropie naftowej) w momencie największego zapotrzebowania, a zarazem największych mrozów powinno, nomen omen, ochłodzić te najbardziej rozgorączkowane głowy przeciwników paliw kopalnych. Ani fotowoltaika ani tym bardziej energia wiatrowa nie stanowią rozwiązania w takich warunkach. No chyba, że chcemy marznąć. Zresztą niestabilne OZE nie stanowią też rozwiązania w innych warunkach, mogą być tylko – co najwyżej – dopełnieniem systemu, ale w żadnym razie jego podstawą.
***
Materiał powstał dzięki współpracy z Wojciechem Jakóbikiem i serwisem Energy.Drink.
***
Źródła:
- www.businessinsider.com.pl/gospodarka/prawdziwa-cena-energii-z-oze-wiceminister-energii-czas-na-dyskusje-o-kosztach/mse5jh9
- www.brusselssignal.eu/2026/02/green-energy-policies-are-destroying-europe-belgian-pm-de-wever/?utm_source=chatgpt.com
- www.wpolityce.pl/kraj/752261-tylko-u-nas-awarie-elektrocieplowni-to-skutki-oplat-ets
- www.timesofindia.indiatimes.com/business/india-business/new-delhi-committed-to-no-longer-purchasing-russian-oil-white-house-on-india-us-trade-deal/articleshow/127902716.cms?utm_source=chatgpt.com
- www.reuters.com/business/energy/indias-priority-is-ensure-energy-security-its-people-says-trade-minister-2026-02-04/?utm_source=chatgpt.com
- www.reuters.com/world/india/trump-says-agreed-trade-deal-with-india-2026-02-02/
- www.tass.com/economy/2081151?utm_source=chatgpt.com
- www.reuters.com/world/china/us-hosts-countries-talks-weaken-chinas-grip-critical-minerals-2026-02-04/?utm_source=chatgpt.com
- www.thenationalnews.com/news/us/2026/02/04/us-proposes-trading-bloc-for-critical-minerals/?utm_source=chatgpt.com
- wjakobik.com/2026/02/05/sojusz-surowce-krytyczne-usa-unia-europejska-japonia-polska-szantaz-chiny-sojusz-rosja-energetyka-gaz-surowce-resourceeu-repowereu/
- www.energydrink.today
- www.youtube.com/watch?v=ggsHDiUvHrA
- www.spglobal.com/energy/en/news-research/latest-news/energy-transition/011926-chinas-2025-power-consumption-tops-10-trillion-kwh-for-first-time-nea?utm_source=chatgpt.com
- www.ksat.com/business/2026/02/03/why-china-is-building-so-many-coal-plants-despite-its-solar-and-wind-boom/?utm_source=chatgpt.com
- www.globalenergymonitor.org/report/built-to-peak-coal-power-expansion-runs-out-of-room-in-china/
- www.m.pl.investing.com/news/stock-market-news/pse-odnotowaly-we-wtorek-rekordowe-zapotrzebowanie-na-moc-na-poziomie-277-gw-netto-1264039?ampMode=1&utm_source=chatgpt.com
- www.enms.pl/rekordowe-zapotrzebowanie-na-energie-w-polsce-luty-2026/?utm_source=chatgpt.com
