Analfabeta czyli nie róbcie z tata wariata

Analfabeta czyli nie róbcie z tata wariata

blank

Robiąc analfabetę z Wałęsy, obrażacie całą Solidarność. Uwłacza mi, jako człowiekowi tamtego czasu, że ten bufon był jakoby analfabetą. To kto go wybrał – głupsi od niego? To czym był ruch Solidarności – ruchem głupków?

Siedziałem z Józiem Orłem i prowadziliśmy przemiłą konwersację. Józiu jest super kompanem i kopalnią anegdot. Przeżył cały PRL, znał wszystkich i ma podziwu godną pamięć. Znamy się od lat i nigdy nie złapałem go na jakiejś konfabulacji. Jeżeli opowiada jakieś sytuacje sprzed lat po raz kolejny, w nowym towarzystwie, to zawsze wszystko się zgadza ze szczegółami. Ale w to można wierzyć lub nie, wiadomo, że każdy wierzy w to, co mu wygodne. Jednak chciałbym odnieść się do książki, którą napisał półtora roku temu. Tak się składa, że Józek był bardzo blisko Wałęsy.

Pozwolę sobie zacytować, sprawa dotyczy kryzysu bydgoskiego i manipulacji wspaniałego Lecha, który pokonał sam komunizm:

Wałęsa poprosił mnie i Joannę, moją koleżankę dziennikarkę – uważał nas dwoje za swoich warszawskich ludzi – żebyśmy mu napisali komunikat, który miał wygłosić następnego dnia w telewizji. Napisaliśmy jak trzeba: „Cały naród do boju…” – i zanieśliśmy Wałęsie do pokoju. Leszek leżał w łóżku, miał trzydzieści dziewięć stopni, bardzo się rozchorował… albo świetnie udawał. Wziął ten komunikat i sporo w nim pokreślił. Gdy go przeczytaliśmy, okazało się, że zmienił znaczenie tekstu o sto osiemdziesiąt stopni – strajku miało nie być. My się wkurzyliśmy, a on nam podziękował i powiedział, że już nie jesteśmy potrzebni.

Wynika z tego, że nie tylko umiał się podpisać, ale wręcz stworzyć własnoręcznie tekst. Józek opowiadał mi o tym dobre kilka lat temu, kiedy nikt nie myślał, że Żurek stworzy taka figurę, która zrobi z Wałęsy kretyna.

Józiu pisze jeszcze więcej na ten temat i wynika z tego, że ten Lechu to może nie był zbyt uczciwy chłopak, ale taki głupi wcale nie był:

Złapałem Lecha na przerwie, miałem mu coś do powiedzenia, spojrzałem, a on sobie czyta. Zajrzałem do tej książeczki, to były wiersze Miłosza. Więc jednak czytał, i to całkiem nieźle.

Czytał Miłosza, no ja niewiele wierszy jego przeczytałem, prozę i owszem. To szczególny rodzaj analfabetyzmu, ale może już od nowa się nauczył, bo to okres Solidarności. Podpowiadam wyznawcom – to może być punkt zaczepienia.

To, jak Koalicja traktuje swój elektorat, jest żenujące. Wmawia się ludziom, profesorom, doktorom, historykom i inżynierom, ludziom mądrym i głupim, że przywódca wielkiej Solidarności był analfabetą, co prawda wtórnym, ale był. To ja zadam kilka pytań: czy czytał bajki dzieciom w latach 80.? (Może Jarosław wyda oświadczenie, że ojciec nic mu w dzieciństwie nie przeczytał? Miał w 1980 cztery lata, to może coś pamięta?) Jak podpisał porozumienie gdańskie wielkim długopisem – czy podpisał się krzyżykami? Czy przyjmując się do kolejnych prac, również podpisywał się krzyżykami? Jak wielką mistyfikację trzeba zrobić, żeby z TW zrobić człowieka kryształowo czystego? Chciałem zapytać niezbyt już młodych i wykształconych z wielkich miast, czy znał ktoś z was choć jednego analfabetę? Ja mieszkałem w Częstochowie, miałem kolegów z podwórka, których rodzice zamieszkali w blokach, przeprowadziwszy się tam z baraków, gdzie mieszkała największa biedota. Ci prości ludzie mieli czasami tylko po cztery klasy i wszyscy umieli pisać i czytać.

Przypomnę, że Wałęsa ukończył zawodówkę w 1961 roku. Zarówno w podstawówce, jak i w szkole zawodowej, nie siedział  w żadnej klasie. Czy ktoś jest w stanie uwierzyć, że można po jedenastu latach nauki zostać wtórnym analfabetą? Nie, on nie zaginął i nie mieszkał w lesie, obcując tylko z wilkami i niedźwiedziami. On żył wśród ludzi, ba, w 1970 był aktywnym uczestnikiem strajku w Stoczni, członkiem Komitetu Strajkowego. Czyli nie czytał postulatów tego komitetu, a potem nie czytał gazet i nic nie pisał przez 10 lat? Sam mówi, ze nie miał przez ten czas kontaktu z długopisem. To czemu nie mówił o tym wcześniej? Czemu nie użył argumentu: przecież ja nie umiałem wtedy pisać, to jak mogłem pisać donosy? Elektoracie kochany, wierzycie w to? Już was tak przecwelili, mówiąc brutalnie i niezbyt elegancko, że i w to wierzycie?

Nie chce mi się po raz kolejny tłumaczyć, że Wałęsa był TW, nie przyjmuję tłumaczenia, że obalił komunizm i wyprowadził wojska sowieckie. Niczego nie obalił, a co do wojsk, to pełna ściema, bo koncepcje NATO-bis i spółek polsko-rosyjskich w miejscach, gdzie te wojska stacjonowały, pokazują, że jego zamiary były zupełnie przeciwne. Nie o tym dziś piszę. Komunizm obalili ludzie, a Wałęsa bez nich nie zrobiłby nic. Podam przykład, którego nie byłem bezpośrednim świadkiem, ale usłyszałem o nim kilka godzin po wydarzeniu. 2 września 1988, w kopalni Manifest Lipcowy trwa strajk, w którym uczestniczy już tylko niespełna 200 osób. Przyjeżdża Lechu i mówi: kończymy, kto idzie ze mną? Bierze krzyż i rusza, ogląda się – nie idzie za nim nikt. Bezradnie wraca. Dwóch chłopaków z KPN: Leszek Zubik i Andrzej Andrzejczak podstawiają mu taczki: Możesz wyjechać na nich. Chcesz nas zostawić? Ty wyjedziesz do Gdańska, a my co? Zaczynają się rozmowy, które trwają kilkanaście godzin. Lech sam, jak każdy przywódca, bez ludzi nie znaczy nic i wszyscy to wiedzą.

Powiem szczerze, miałem zmienne podejście do Wałęsy, raz go uwielbiałem, potem wręcz przeciwnie, ostatni kredyt zaufania dostał ode mnie w 1990 r. Pięć lat później głosowałem nie na niego, tylko przeciw Kwachowi. Jednak uwłacza mi, jako człowiekowi tamtego czasu, że ten bufon był jakoby analfabetą. To kto go wybrał – głupsi od niego? To czym był ruch Solidarności – ruchem głupków? Byłem na strajkach w Jastrzębiu w 1988, jeździłem z bibułą i książkami na największe zadupia Śląska i Zagłębia, byłem w redakcji Encyklopedii Solidarności, przeprowadziłem setki wywiadów i napisałem kilkaset biogramów i nigdy nie spotkałem analfabety ani pierwotnego, ani wtórnego. Robiąc go z Wałęsy, obrażacie całą Solidarność. Elektoracie, lubicie być robieni w konia, lubicie jak Wam mówią: wiemy, że nie wierzycie, ale dla dobra sprawy… Nie róbcie z tata wariata. Precz z komuną!!

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank