Chat control: jak Komisja Europejska chce inwigilować całą Europę

Chat control: jak Komisja Europejska chce inwigilować całą Europę

blank

Obowiązkowe skanowanie wszystkich wiadomości przesyłanych w internecie łącznie z tymi szyfrowanymi, to pomysł coraz skuteczniej forsowany przez Komisję Europejską. Oficjalnie chodzi o walkę z pornografią dziecięcą. W praktyce byłaby to najdalej idąca inwigilacja komunikacji w historii Unii Europejskiej.

W szczycie pandemii koronawirusa kilkuletni syn Amerykanina o imieniu Mark nabawił się infekcji okolic intymnych. By skonsultować stan infekcji, Mark postanowił zrobić zdjęcie tych okolic i wysłać je do lekarza za pomocą usługi Gmail od Google. W ciągu dwóch dni jego konto zostało zablokowane, a sprawa zgłoszona na policję jako przesyłanie pornografii dziecięcej. W konsekwencji Marka nawiedziły służby, ale szybko sprawę umorzyły, gdyż w sposób oczywisty nie było przestępstwa. I tu mogłaby się zakończyć ta sprawa, gdyby nie to, że chociaż przestępstwa nie było, wszystkie konta, usługi, dostęp do chmury, kontaktów, a nawet do własnego telefonu Mark utracił bezpowrotnie. Sprawę tę opisywał New York Times.

Na początku policja nawet nie mogła powiadomić Marka o umorzeniu śledztwa, bo jedyny kontakt, jaki do niego miała, był powiązany z Google. Firma ta do dzisiaj nie odblokowała żadnej, nawet opłaconej, usługi i uniemożliwia Markowi założenie jakiegokolwiek konta z nim powiązanego, bo w ocenie moderatorów/cenzorów – niezależnie od stanowiska organów ścigania – wysyłał treści szkodliwe i potencjalnie nielegalne. Google mógł to zrobić, gdyż obecnie w USA przepisy pozwalają, a w jakimś sensie pewnie zachęcają, do dobrowolnego skanowania korespondencji i treści przesyłanych nawet niepublicznie. Skanowanie treści pod takim pretekstem nie wyklucza bowiem pozyskania innych ciekawych danych, a to już wielka pokusa. W rezultacie z konsekwencjami takich działań ludzie tacy jak Mark mogą mierzyć się do końca życia.

Unia chce jak w USA, tylko bardziej

W 2022 roku Komisja Europejska postanowiła rozpocząć prace nad wprowadzeniem na terenie całej Unii przepisów, które miały przeciwdziałać przesyłaniu szkodliwych treści w powiązaniu z małoletnimi. W skrócie chodzi o pornografię dziecięcą oraz o uwodzenie nieletnich przez pedofili. Gdy prośba o poparcie wpadła na biurko autora, ówcześnie wiceministra cyfryzacji, urzędnikom wydawało się oczywiste, że projekt otrzyma poparcie rządu, i taką też rekomendację zaproponowali. Ale decydent postanowił przeczytać sam projekt, a nie krótkie executive summary. Okazało się, że celem przepisów jest możliwość skanowania wszystkich treści przesyłanych za pomocą środków elektronicznych (m.in. komunikatory, poczta, prywatne chmury…) w tym tych, które są szyfrowane. Miało to być obligatoryjne, a nie dobrowolne, jak w modelu amerykańskim.

Potrzeba ochrony dzieci przed złem w dowolnej postaci nie ulega wątpliwości. Walka z pedofilią w internecie jest zadaniem priorytetowym organów zwalczania cyberprzestępczości. Jednak permanentna inwigilacja całej komunikacji nie mogła uzyskać poparcia. Co więcej, wzbudziła gniew i doprowadziła do tego, że z inicjatywy rządu polskiego kilkanaście państw, w tym Niemcy, Holandia czy Belgia, zgłosiło podobne wątpliwości, chociaż wcześniej niemal wszyscy wstępnie deklarowali poparcie. Komisja nie odpuszczała i stosowała w negocjacjach szantaż emocjonalny. Podkreślała, że jest to dla dobra dzieci i że tylko ci, którzy mają złe intencje, są przeciwni. Szczęśliwie udało się wtedy przerwać, a jak dziś już wiadomo, jedynie wstrzymać prace nad dyrektywą CSAM/CSAR, która zyskała później publicystyczną nazwę „chat control” – czyli kontrola czatów (pogaduszek internetowych).

BigTechy nową policją

Najciekawszy jest jednak sposób, w jaki ta kontrola miałaby się odbywać. Wszystkie obowiązki w tym zakresie miały zostać przeniesione na dostawców usług, czyli na Google, Facebooka, Instagram itd. Policyjne funkcje zarezerwowane dla państwa miałyby legalnie realizować prywatne korporacje. Argument oficjalny był taki, że oni mają możliwości techniczne, a nieoficjalny, jeszcze straszniejszy, że i tak to robią na potrzeby reklam, więc niech przy okazji inwigilują, czyli skanują w sposób teoretycznie zanonimizowany w poszukiwaniu szkodliwych treści.

Przejęcie władzy nad resortem cyfryzacji przez lewicowych polityków budziło obawy, że stanowisko polskiego rządu w tej sprawie się zmiękczy. Polska pozostała jednak przeciwna zapędom inwigilacyjnym Komisji. Także obecny rząd zrozumiał zagrożenia, które się za tym kryją, i podtrzymał stanowisko przygotowane przez autora tego tekstu. A w skrócie: Polska jest za walką z przestępczością wobec dzieci, ale jest przeciwna masowej inwigilacji i osłabianiu szyfrowania. Warto podkreślić, że w sferze cyfryzacji mamy taki konsensus ponad podziałami, jaki powinniśmy mieć w przypadku obrony narodowej czy spraw zagranicznych. Może dlatego, że nie ma tak wielu polityków, którzy myślą, że się na tym znają?

Gotowanie żaby trwa

Prace nad projektem trwają. Kolejne jego iteracje pojawiają się, są konsultowane i zgodnie z metodą unijną (czyli gotowania żaby) będą wałkowane i drążone, aż wejdą w życie, choćby nikomu się nie podobały. Nadzieja jest w Parlamencie Europejskim, który nie zgadza się na skanowanie szyfrowanych komunikatorów i jest za dobrowolnością poszukiwania treści nielegalnych przez platformy. Podobne stanowisko wyraża Rada. Niemniej nawet wejście w życie przepisów uwzględniających takie stanowiska przybliża nas do pełnej inwigilacji. Jeśli przywykniemy do nowej rzeczywistości, to za kilka lat legislatorzy Komisji z pewnością będą chcieli pójść dalej, a ludzi takich jak Mark będzie przybywać. Zostaną skazani na śmierć cywilną przez prywatne korporacje w świecie, gdzie bez dostępu do ich platform trudno jest żyć i pracować.

Zdjęcie: AI

Autor tekstu
Paweł Lewandowski

Paweł Lewandowski

Były wiceminister kultury i cyfryzacji, przez lata rządził, regulował i negocjował, teraz mówi co naprawdę myśli. Politolog

Wyszukiwarka
Kategorie
Paweł Lewandowski

Paweł Lewandowski

Były wiceminister kultury i cyfryzacji, przez lata rządził, regulował i negocjował, teraz mówi co naprawdę myśli. Politolog

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank