Zakaz małpek: zgoda jest, ustawy nie ma

Zakaz małpek: zgoda jest, ustawy nie ma

blank

Trzy miliony. Tyle małych butelek wódki i innych mocnych alkoholi Polacy kupują każdego dnia. Prawie 400 tysięcy z nich znika ze sklepowych półek jeszcze przed południem, czyli zanim większość z nas zdąży dopić pierwszą kawę. Te liczby nie są żadną tajemnicą, powtarza je od miesięcy niemal każdy polityk zabierający głos w sprawie zakazu sprzedaży tzw. małpek. A jednak buteleczki wciąż dumnie stoją w chłodniach przy kasach, a zakaz pozostaje tam, gdzie zwykle lądują dobre postanowienia, czyli w sferze deklaracji.

Małpki, czyli szklane opakowania z 100 lub 200 ml mocnego alkoholu, od lat spędzają sen z powiek lekarzom, psychologom uzależnień i pracownikom socjalnym. Ich format nie jest przypadkowy. Mała objętość obniża próg wejścia w regularne picie, ułatwia ukrywanie nałogu i sprawia, że alkohol można spożywać właściwie wszędzie, dyskretnie chowając dowód do kieszeni.

Badania SW Research z grudnia 2024 roku pokazują, że 74% Polaków uważa, iż picie z małpek sprzyja regularnemu sięganiu po alkohol. Ponad połowa ankietowanych (57%) wskazała wprost, że produkty te są zbyt łatwo dostępne łatwiej niż niejeden lek na receptę. Co szczególnie niepokojące 61% respondentów uważa małpki za produkt skierowany de facto do osób z problemem alkoholowym, a 39% dostrzega je w rękach nastolatków.

Polacy chcą zakazu — i to zgodnie

Społeczne przyzwolenie na regulację jest wyraźne. Sondaż IBRiS z 2024 roku wykazał, że 46% Polaków popiera całkowity zakaz sprzedaży mocnego alkoholu w małych butelkach. Niemal tyle samo osób chce drastycznie podniesionej akcyzy. Opinia publiczna rzadko bywa aż tak zgodna zwykle nie potrafimy się dogadać nawet co do pogody.

Równie rzadko zdarza się ponadpartyjna zgoda w polskim parlamencie, a jednak w sprawie małpek do niej doszło — co samo w sobie zasługuje na osobny news. Posłowie PiS, Lewicy, Razem i KO mówią właściwie jednym głosem: małe butelki trzeba wyeliminować z rynku. Poseł Patryk Wicher z PiS złożył stosowną poprawkę wprost na komisji sejmowej. Marcelina Zawisza z Razem nazwała małpki „zmorą społeczeństwa” i trudno się z nią nie zgodzić. Joanna Wicha z Lewicy i Marta Golbik z KO również deklarowały poparcie. Kiedy politycy z tak różnych bajek nagle śpiewają ten sam refren, warto by ktoś w końcu nagrał tę piosenkę.

I tu zaczyna się paradoks, a właściwie mały sejmowy skecz. Mimo tej niezwykłej zgodności, nic się nie dzieje. Ministerstwo Zdrowia od wielu miesięcy zapowiada projekt ustawy, jak serial, który wiecznie ma „już niedługo premierę”. Projekt jednak wciąż nie powstał. Na sali sejmowej słychać jednocześnie zapewnienia, że nowe przepisy pojawią się „jak najszybciej”, i ostrzeżenia, że ewentualna poprawka może zablokować całą nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Sytuacja robi się dość niezręczna. Te same głosy, które klaszczą zakazowi, jednocześnie podkładają mu nogę na jedynej realnej ścieżce wprowadzenia.

Argumenty o konieczności unijnej notyfikacji i długotrwałej procedurze legislacyjnej są oczywiście merytorycznie słuszne. Tyle że te same przeszkody były znane już rok temu, gdy zaczynano prace nad obecną nowelizacją, więc to nie jest specjalnie świeża wymówka. Odkładanie zakazu na przyszłość z powołaniem się na procedury, przy jednoczesnym braku gotowego projektu, który mógłby tę procedurę w ogóle uruchomić, przypomina bardziej granie na zwłokę niż realne zaangażowanie. A kadencja parlamentu, w przeciwieństwie do kolejek po małpki o świcie, nie trwa wiecznie.

Czego wciąż brakuje

Przez cały ten czas małpki nadal leżą na trawnikach jak niemy pomnik odłożonej decyzji, nadal ustawiają się po nie kolejki o świcie, a statystyki uzależnień w Polsce pozostają alarmujące. Eksperci od dawna wskazują, że łatwa dostępność taniego alkoholu w małych porcjach to jeden z kluczowych czynników podtrzymujących nałóg. Sam zakaz nie rozwiąże problemu alkoholizmu – cudów nie ma – ale może istotnie podnieść barierę codziennego sięgania po butelkę, podobnie jak nocna prohibicja w Krakowie realnie przełożyła się na spadek nocnych interwencji służb porządkowych.

Ponadpartyjna wola jest. Dane są. Społeczne poparcie jest. Brakuje tylko jednej drobnostki – decyzji.

Zdjęcie AI.

Autor tekstu
Wyszukiwarka
Kategorie
blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank