Donald Tusk zrzuca winę na Donalda Trumpa za wysokie ceny paliw na stacjach, maskując swoją nieudolność w zarządzaniu Polską i brak pomysłu, jak zarządzić kryzysową sytuacją.
Kierowcy z przerażeniem obserwują ceny na stacjach benzynowych, które drenują ich kieszenie. Cena benzyny i oleju napędowego wynosi już nawet 9 złotych. To w przypadku E95 o złotówkę na litrze drożej niż np. w Szwecji. Donald Tusk i jego ministrowie winą za drożyznę obciążają wojenne działania Trumpa na Bliskim Wschodzie, ale prawda jest dla Polaków bardziej brutalna. To głównie działanie rządu spowodowało drastyczny wzrost cen.
Oszustwo rządu
Gdy Rosja napadła na Ukrainę w 2022 roku, światowe ceny baryłki ropy Brent skoczyły do około 120 USD, co przełożyło się wówczas na cenę w złotych wynoszącą aż 600 PLN. Cena paliwa na stacjach skoczyła wówczas do 7,5 zł/l. Interwencja rządu Mateusza Morawieckiego związana z obniżeniem VAT na paliwa spowodowała natychmiastowy spadek cen do maksymalnie 5,5 zł/l.
Obecny kryzys na Bliskim Wschodzie wywindował ceny baryłki ropy. Cena ropy Brent w przeliczeniu na pojedynczą baryłkę wynosi obecnie około 108 USD, co po obecnym kursie daje 405 PLN, czyli 30% mniej niż w 2022 roku. Jednak ceny na stacjach Orlen ocierają się o 9 zł/l.
Nieudolne zarządzanie kryzysem paliwowym, czyli łupienie obywateli?
To, że rząd nie podejmuje interwencji, wynika z kilku przyczyn. Paliwo jest jednym z najistotniejszych źródeł dochodów do budżetu. Rocznie z tytułu akcyzy i podatku VAT wynoszącego 23% wpływa prawie 90 mld złotych (to jest 14% dochodów).
Brak polityki gospodarczej rządu D. Tuska sprawia, że zaplanowane przychody z VAT i akcyzy nie są osiągane (w 2025 to aż 33 mld PLN), dlatego podejmowanie interwencji pogarszałoby sytuację budżetu państwa, gdzie prognozowana dziura przychodów przekracza 270 mld złotych.
Gigantyczne zyski z marży rafineryjnej i hurtowej trafiają do Orlenu, skąd Skarb Państwa, będący dominującym udziałowcem, pobiera bezpośrednio z tych zysków roczną dywidendę.
W trakcie 2026 roku wskaźnik marży petrochemicznej Orlenu odnotował ponad trzykrotny wzrost w stosunku do początku roku – z poziomu 119 EUR/t do poziomu 381 EUR/t już w połowie roku. Orlen posiada pozycję dominującą w segmencie hurtowym w Polsce i regionie, co ogranicza presję ze strony konkurencji i pozwala na dyktowanie warunków cenowych.
Rekordowe marże rafinerii przekładają się na wysoki dochód brutto koncernów paliwowych, co automatycznie zwiększa wpłaty z tytułu 19-procentowego podatku dochodowego od osób prawnych (CIT).
Nie bez znaczenia jest to, że Zarząd Orlenu jest kontrolowany przez osoby bardzo blisko powiązane z obecnym układem rządzącym (jak zawsze), co przekłada się na ukierunkowany sponsoring.
Ponadto Orlen jest „umoczony” w budowę farm wiatrowych na Bałtyku, co stanowi największą pozycję inwestycyjną spółki, przekraczającą 14 mld złotych.
Utrzymywanie wysokich cen paliw to dla budżetu państwa idealny bufor rekompensujący ubytki z innych gałęzi podatkowych. Wysokie ceny działają jak ukryta matryca podatkowa – im drożej tankują obywatele i biznes, tym stabilniejszy jest bilans finansów publicznych.
Skutki bezczynności rządu na rynku paliw
Paliwo to surowiec strategiczny, od którego zależy koszt wytworzenia i transportu niemal każdego produktu i usługi. Wzrost cen paliw na stacjach benzynowych działa na gospodarkę jak efekt domina – bezpośrednio i pośrednio podbija ogólny wskaźnik inflacji (CPI).
W efekcie gospodarstwa domowe zmagają się z szybkim spadkiem siły nabywczej, wydając więcej nie tylko na podróżowanie, ale też na żywność i codzienne produkty. Jednocześnie drenaż portfeli obywateli ogranicza ich ogólną konsumpcję prywatną, co przekłada się na spowolnienie wzrostu gospodarczego całego kraju.
Ostatecznie zyskują jedynie państwowe koncerny i budżet centralny, odbywa się to jednak kosztem spadku rentowności polskich firm oraz ubożenia społeczeństwa. Czyli dążenie do osiągnięcia doraźnego celu fiskalnego wywołuje długofalowo negatywne skutki ekonomiczne dla gospodarki i obywateli.
Czy są inne możliwe rozwiązania?
Bez konieczności obniżenia stawki VAT możliwe jest zmniejszenie marży petrochemicznej Orlenu, który już w połowie roku osiągnął cele finansowe, jakie zakładano w planie na 2026 rok.
Zaoszczędzone przez obywateli około 10 mld złotych (to dwukrotnie więcej niż cały program CPN, na który budżet wydał 5,2 mld złotych) wróciłoby do gospodarki.
Spadek inflacji spowodowałby wzrost konsumpcji. Pieniądze, które nie zostały wydane na stacjach paliw, zostają w kieszeniach obywateli i zasilają inne gałęzie gospodarki (handel, usługi, turystykę), co podnosi wpływy z VAT z innych towarów.
Niższe koszty operacyjne transportu i produkcji zwiększają rentowność polskich eksporterów na rynku międzynarodowym oraz zmniejszają poziom ryzyka upadłości w segmencie mikro i małych przedsiębiorstw.
Dlaczego obniżki marży hurtowej Orlenu nie będzie?
Z oczywistych względów budżetowych zmniejszenie zysków Orlenu nie nastąpi. Polskie finanse publiczne zbliżają się do krytycznego poziomu nierównowagi, gdy zostaną przekroczone bezpieczne progi gwarantujące obsługę zadłużenia.
Ekonomiści twierdzą, że Polska nieuchronnie przebije ten krytyczny poziom 55% PKB już w 2027 roku. To jest rok wyborczy i konieczność drastycznych cięć w wydatkach społecznych oraz zamrożenie wynagrodzeń budżetówki zmiotłoby obecną władzę.
Kolejna przyczyna to gigantyczne wydatki Orlenu na inwestycje związane z transformacją energetyczną, np. budowę farm na Bałtyku, które są finansowane przez polski kapitał, ale konsumowane inwestycyjnie w ponad 80% przez podmioty zagraniczne.
No i rosnące koszty działalności operacyjnej Orlenu, dotkliwie dotkniętego kosztami uprawnień do emisji CO₂ (system EU ETS) – utrzymanie wysokich marż hurtowych pozwala spółce przerzucać te rosnące koszty regulacyjne bezpośrednio na rynek.
„Obywatelu! Nie da się ukryć, że jesteś rżnięty…”
Przy wysokim deficycie budżetowym i lukach we wpływach z podatków wysokie ceny paliw generują gigantyczne dochody z VAT i akcyzy, stanowiące istotny filar finansów państwa. Nie ma zatem szans na ulżenie kierowcom.
Obecny stan na rynku paliw w Polsce opisuje ponadczasowy rysunek Andrzeja Mleczki z podpisem:
„Obywatelu! Nie da się ukryć, że jesteś rżnięty w d… Po prostu przyjmij to do wiadomości i zachowaj spokój.”
