Przyjechałem w Bieszczady i przez tydzień tak fajnie było oderwać się od polityki i czytać o sprawach, z perspektywy gór tak odległych, tylko od czasu do czasu. Ale trafiłem do nowej knajpki w pobliżu i zgadało się o… plenerowych przygodach towarzysza Czarzastego…
Ach ta pogoda, złota polska jesień. Bieszczady. Przez tydzień, w ciągu dnia, słońce nie zaszło nawet na minutę. Takie globalne ocieplenie to ja rozumiem. Co prawda susza i borowików na lekarstwo, ale maślaków i rydzów, jak się zna miejsca to zatrzęsienie. Wypoczynek pierwsza klasa i na dodatek tani, bo grzybów nie idzie przerobić i na śniadanie obiad i kolację jem we wszystkich możliwych wariacjach. Rydze smażone, duszone, przetworzone do weków. Maślaki smażone z boczkiem (coś cudownego) do tego jajka i zielona cebulka. Spacery po mniejszych górkach, na większe się samemu nie piszę, bo nogi kiepskie. W niedzielę był odpust w Łopience. Tłumy ludzi, auta ustawione na poboczach przez dwa kilometry. Oj niedoczekanie, nie tak łatwo pójdzie walka z ciemnogrodem. Cudna msza, rozdano ponad 750 komunikantów.
Tak fajnie było oderwać się od polityki i czytać o sprawach, z perspektywy gór tak odległych, tylko od czasu do czasu. Właściwie nie bardzo wiedziałem o czym dziś napisać. Ale trafiłem do nowej knajpki w pobliżu i zgadało się o fekalnych przygodach towarzysza Czarzastego. Pani właścicielka baru, bardzo przytomnie powiedziała, że to sranie to nie wzięło się znikąd, bo właśnie tacy Czarzaści czy Millery dbali o to. żeby wszyscy egalitarnie srali w polu, a granice były zawsze trudne do przejścia, a dla niektórych zupełnie nieosiągalne.
Praktycznie o moim podejściu do Czarzatego nic nowego nie jestem w stanie powiedzieć. Kmiot, kanalia, hochsztapler, by nie powiedzieć dosadniej, to wystarczy żeby zirytować elektorat. Bo przecież wiadomo Nawrocki kibol, Batyr, alfons itp, ale Czarzasty? Cywilizowany człowiek. No dawniej coś tam nie tego, ale teraz? Super facet, wali w PiS i w tego P(rezydenta), który przegrał, ale pokombinował i wygrał. Co prawda kiedy dochodzi do sprawdzenia głosów to akurat średnio to wychodzi, a czasami wręcz przeciwnie, ale to bez znaczenia. Szczepkowska wie swoje, Giertych też, a jak oni wiedzą to elektorat wie, że ma rację. Kiedy latami słyszałem, że jesteśmy narodem głupków, to się obrażałem. Tak jest wszędzie, są ludzie głupi i są mądrzy itp. Jednak teraz dochodzę do wniosku, że na części narodu dokonano lobotomii, jak na Jacku Nicholsonie w „Locie nad kukułczym gniazdem”. Że ludzie uważają, że najgorszym jest to, co wydarzyło się po 2015 roku i żadne łagry, obozy, okupacje, komuna, nie równają się z okupacją pisowską. I Tusk i Czarzasty na tym jadą, tworząc, powiem szczerze, że dla mnie nieoczekiwanie, doskonały tandem w straszeniu społeczeństwa. Tak jak aktorce Krystynie, PiS robił na głowę, tak oni robią na swój elektorat, wmawiając im wszelkie dyrdymały, jak kwestia analfabety Wałęsy–Bolka. I tylko sprawdzają, ile jeszcze elektorat zniesie. Propaganda Kurskiego, głupia i skierowana do twardego elektoratu, to delikatna igraszka w porównaniu z tymi dwoma klaunami, którzy rządzą Polską.
Otóż nie wiem, kiedy szanowny towarzysz użyźniał pole, na granicy czesko czy też czechosłowacko–austriackiej. Ja w odróżnieniu od gnojka, pierwszy raz wyjechałem na Zachód w 1997 i przejechałem granicę bezproblemowo, ale nie w tym rzecz. Problem w tym, że to komuniści wśród, których był Czarzasty, te granice konsekwentnie wzmacniali. Wspaniała rodzina państw socjalistycznych, była posiekana granicami, a kontrole były takie, że mysz się nie mogła prześlizgnąć. Polsko–radziecka granica przyjaźni, była zabezpieczona zasiekami, a kibli nikt w polu nie stawiał. Kolejki były na kilkanaście kilometrów, a żeby cokolwiek przewieźć trzeba było dać łapówkę. Może by szanowny towarzysz–gnojek, opowiedział o sraniu w tamtym czasie, głęboko przed wejściem do Unii, która była dla komuchów, nie tylko ciałem obcym, ale wręcz wrogiem. Przecież jako wiceszef komunistycznego ZSP radośnie jeździł, jak przypuszczam bez kolejki, do wszelkich konsomolców. Towarzyszu, jak wtedy było z tym sraniem? No nie wierzę, że odważylibyście się zdefekować na ziemię, po której szedł sowiecki żołnierz żeby wyzwolić Polskę.
Ale tak naprawdę Czarzasty to pikuś. Takie indywidua są wszędzie, tu się przykleją, tam pokombinują, tam coś przewłaszczą, ukradną, przepraszam, sprywatyzują i życie leci. Problemem jest to, że są politycy, którzy w imię partyjnego czy osobistego interesu, z takimi ludźmi się kumają. I niestety mam pewność, że nie w imię wyższych wartości, tylko dlatego, że elektorat oczekuje tylko jednego, nie interesuje go wzrost gospodarczy, pozycja Polski w Europie, zadłużenie. Elektorat, został wykastrowany i pamięta tylko, że Ziobro, Kurski, Kaczyński, Piotrowicz czy Kryże. Niewiele wie, kto i co i gdyby nie mistrzowie z Koalicji dawno by zapomniał, ale oni dbają żeby nie zapomniał. To, że Bodnar i Żurek łamią prawo dużo bardziej niż ZiZu, który raczej był nieudacznikiem niż szeryfem, to nikogo nie obchodzi. Ważne są rozliczenia, bo cel uświęca środki. A cel jest jeden: byle nie PiS. I tu Czarzasty bez klopa na granicy jest super, bo… PiS chce nas wyprowadzić z Unii. Że bez sensu? Że nie chce i nie chciał, to nie ma znaczenia. Ciekawi mnie, co by było gdyby zwołać, losowo wybranych przedstawicieli elektoratu i zadać im pytanie: czy są granice, których przekroczyć nie można? Obawiam się, że większość odpowiedziałaby, że nie. Co z tego, że znam Miśkiewicza. Wydawał mi się uczciwym człowiekiem, ale czytałem w gazecie, że to złodziej i oszust. A jak napisali, to coś w tym musi być.
I tak to leci moi drodzy, a Czarzasty może się czarzaścić gdzie popadnie, bo kto mu zabroni?
Była taka anegdota, że Słonimski podczas wizyty pisarzy radzieckich, został zapytany przez ichniejszego szefa związku literatów, gdzie może się wysikać. – Pan może wszędzie odpowiedział rezolutnie. Tak więc towarzyszu Czarzasty, jako ideowy dziedzic ZSRS, rób pan na głowy elektoratu Koalicji, on już wszystko przyjmie, wszak historia zaczęła się w październiku 2015 roku. I śpiewaj pan: byłem w Rio, byłem w Bajo… to znaczy, s… w Rio, s… w Bajo…
