Dziś dodałbym jeszcze reset Trybunału Konstytucyjnego. I oczywistym jest, że Prezydent powinien zaprosić do takiego projektu wszystkie siły, które wstępnie przyjmują te założenia. A co dalej? Ano zwycięstwo wspólnej listy wszystkich, którym nie podoba się teraźniejszość i chcą wygrać przyszłość, pamiętając o przeszłości…
Na początku roku napisałem trzy analizy dotyczące polskiej polityki. Mogę przytaczać z nich całe fragmenty, ale nie o to chodzi. Najważniejsze w nich było to, że PiS gra tak, jak Tusk tego chce i do czego obecny, fatalny premier i doskonały gracz polityczny, zmierza. Otóż kiedy PiS jeszcze bredził, że ma szanse na samodzielne rządy, Tusk robił, zapobiegliwie wszystko, żeby uniemożliwić wspólne listy na prawicy i równocześnie przekonać swoich sojuszników, o potwornym zagrożeniu, zmuszając ich do stworzenia jednej, wspólnej. Dochodziło do kuglowania sondażami, raz totalnie zaniżano PSL, czasami lewicę tworząc atmosferę – albo razem, albo śmierć.
Czarzasty podpuszczony przez Tuska, stał się namiastką Urbana, z okresu stanu wojennego i wie, że jeżeli przegra, to nie uniknie odpowiedzialności co najmniej politycznej. I Włodek już rozpatruje dwa warianty – centroprawicowej czyli KO/PSL/spady po Hołowni i centrolewicowej Nowa Lewica i Razem. Ale gdyby Razem nie chciało, to od stworzenie wspólnej listy Koalicji już się nie odżegnuje. Kosiniak też dojrzewa do tego pomysłu. Podczas wyborów w Krakowie przeprowadzono sondaż, który takiej liście dawał 49,5 %. Oczywiście Kraków to nie cała Polska, ale myślę, że ktoś popracował nad tym żeby taki sondaż powstał i został nagłośniony.
Żeby nie demonizować Tuska i nie robić z niego jakiegoś geniusza polityki, zaznaczę, że przewidziałem to dawno i myślę i pewnie nie byłem pierwszy. Już w styczniu napisałem o 45-46%, dziś zmniejszyłbym do 42-44%. Z punktu widzenia Koalicji 13 grudnia wspólna lista to podstawa, tak robi się politykę. Niestety nie widzi tego prawica, która, szczególnie PiS, gra dalej melodie tuskowe. Nieśmiało mówi się o pakcie senackim. Prezydent, bardzo przytomnie patrzy na obecność w tym pakcie Konfederacji Korony Polskiej, jako funkcjonującej w polskiej polityce. Oczywiście to wzbudza wściekłość wszelkiej maści usłużnych komentatorów i wszelkiego lewactwa. Bo wiadomo z Czarzastym czy Millerem można, bo oni już oswojeni, a Braun to ruska onuca. To ja odpowiem tak, jeżeli taki przyjaciel Putina jak Tusk, zmienił front, to Braunowi też można dać szansę. I nie to, żebym uważał, że ten facet powinien w ogóle funkcjonować w polskiej polityce, bo tego nie powiem, a już jego zaplecze ze słynnym Jaszczurem to dom wariatów. Jednak uważam, że mniej szkody przyniesie obecność braunowców, niż dalsze rządy obecnej ekipy. Jeżeli powiemy, że w polityce liczy się skuteczność (najlepiej jeżeli ma ona prowadzić do dobra wspólnego czyli Polski) to jeżeli elektorat odpuszcza Tuskowi wszystko, to obecność Brauna na listach prawicy nie jest największym problemem.
Ale pakt senacki to tylko drobiazg. Bez Brauna można sobie go sobie na dziś darować. KKP (skrót chyba nieprzypadkowy) jest konsekwencją głupoty sił, które nazywają się demokratycznymi. Oczywiście mówię o tym, w spojrzeniu historycznym, bo teraz jest im bardzo przydatny. Gorzej jeżeli za kilka lat zdobędzie trzy czy cztery razy tyle głosów. Przypomnę, że Le Pen pojawił się w polityce francuskiej w XX wieku, a dopiero teraz jego córka wygra wybory, w stylu konia wyścigowego. Bo procesy polityczne są nieubłagane i jeżeli ktoś je dojrzy, to osiągnie cel. We Francji wszystko dzieje się pod zwycięstwo Pani Mariny. W Niemczech, AfD nie wzbudza moich sympatii, ale od czasów Angeli Merkel widać było, że musi się to skończyć katastrofą. I o ile Francuzi mają powtórkę 1968, tylko w innym wykonaniu i z innymi hasłami, to Niemcy starają się ratować co się da, tylko zabrnęli tak daleko w kretyństwa lewicowości, że tu też odwrotu nie ma i żadne kordony sanitarne nie dadzą rady. Teraz tylko można kupować czas. I Pan Donald, spryciarz nad spryciarzami, doskonale wie o co chodzi i radośnie odwraca kota ogonem. PiS wydawał najwięcej wiz. Ano wydawał, pytanie tylko komu i dlaczego. Bo jeżeli chodzi o lata 2022 i 2023 to zdaje się mieliśmy początek wojny na wschodzie i wszyscy z lewa i prawa, poza Konfederacją, wtedy jeszcze z Braunem, to wydawanie wiz popierali. Wydawał też Kolumbijczykom, Hindusom czy Filipińczykom, o których nie słychać, żeby były z nimi jakieś problemy. Przedostawały się tłumy nielegalnych, no tak, ale była wojna hybrydowa, a kiedy PiS stawiał płot, to krzyk o tym, jakie to niehumanitarnie. Polityka kłamstw nie jest nowa, ale kłamstw tak bezczelnych jak Tuska, to jeszcze od czasów komuny nie było. Tylko dla elektoratu to bez znaczenia, bo cel uświęca środki. A cel jest jeden – byle nie PiS (oczywiście to na użytek głosujących, bo już nie o PiS chodzi, tylko cała prawą stronę).
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo, zdiagnozowanie problemów jest podstawą do znalezienia wyjścia z nich. A ta ekipa jest mistrzem chaosu i nie chodzi tylko o zadłużenie, budżet itp. Po prostu, z pewnymi korektami mądrości etapu, idziemy na takie samo zderzenie, jak poszła Zachodnia Europa. Tolerowanie, a wręcz przyswajanie haseł lewactwa musi, u nas również, zakończyć się katastrofą. Widząc tą całą degrengoladę zakończę tymi samymi słowami, które były na końcu ostatniej z trzech moich analiz ze stycznia tego roku. W tym względzie nic się nie zmieniło i żeby wygrać, prawa strona potrzebuje pomocy. „Należy zawalczyć o entuzjazm po prawej stronie pod hasłem budowy IV Rzeczypospolitej, ze zmianą konstytucji, zwiększeniem uprawnień prezydenta, wpisaniem do niej gwarancji złotego i zakazu wprowadzenia euro, oraz jasno określoną nadrzędnością prawa krajowego nad unijnym (…) i takie hasło może rzucić tylko Prezydent”.
Dziś dodałbym jeszcze reset Trybunału Konstytucyjnego. A w jego ramach wpisanie do konstytucji wyboru połowy członków TK na dożywotnie funkcje, a resztę oddał sejmowi czy też Zgromadzeniu. Oczywistym jest, że Prezydent powinien zaprosić do takiego projektu wszystkie siły, które wstępnie przyjmują te założenia. A co dalej? Ano zwycięstwo wspólnej listy wszystkich, którym nie podoba się teraźniejszość i chcą wygrać przyszłość, pamiętając o przeszłości.
