Stanisław “Cat” Mackiewicz opuszczając na zawsze Albion pisał, że jedyne czego bardziej nie lubi od kuchni angielskiej to kurwa angielska. Wybaczcie brzydkie słowo, ale przecież tylko cytuję byłego premiera polskiego rządu emigracyjnego. Cytat ten ciśnie się sam na usta kiedy człowiek słyszy o zatrzymaniu Sławomira Mentzena na londyńskim Heathrow.
Nie przypadkowym, nie omyłkowym, a planowym, wyrafinowanym, kolejnym przypadku zniechęcania europejskich liderów opinii, którzy nie powielają treści z lewicowo-liberalnej matrycy, ba, mają czelność jej święte dogmaty wyśmiewać czy krytykować. Wcześniej przecież deportowano Rafała Ziemkiewicza. To jednak dość smutne, że kraj, który przez wieki uchodził za bastion wolności słowa, klasycznych wolności i zdrowego rozsądku, właśnie pokazał, że można być poza Unią Europejską i jednocześnie być bardziej „europejskim” w najgorszym tego słowa znaczeniu niż jakakolwiek stolica na kontynencie. Nomen omen, to moim zdaniem materiał do przemyśleń i dla Rafała Ziemkiewcza, i dla Sławomira Mentzena.
Będąc poza Unią można popaść głębiej w lewicowo-poprawnosciowy zamordyzm niż będąc w Unii. Wielka Brytania – pomimo Brexitu, pomimo wieloletnich rządów niby-konserwatystów (bezobjawowych), pomimo całego tego teatru suwerenności – zjechała dalej w lewacki autorytaryzm niż większość krajów starej Unii. Ideologiczny nowotwór nie potrzebuje brukselskich dyrektyw, żeby się rozrastać. On ma się świetnie w Oxfordzie, w BBC, w Home Office i w głowach elity, która gardzi własnym narodem całkiem jak nasza “Gazeta Wyborcza” albo gwiazdy walki o “inkluzywność” z Kongresu Kobiet.
Co się stało tym Angolom? Mam swoją teorię. Brytyjczycy najwyraźniej zatęsknili za tym, co ich ominęło. Rewolucja Francuska, bolszewizm, realny socjalizm, kultura cancelu i policyjnego pilnowania myśli, lewacki terroryzm (bo IRA to jednak inna bajka), lewicowy terror – tyle stracili. Nawet lewacka rewolta lat 60. to nie było u nich to, co po drugiej stronie Kanału. No to teraz muszą się wyszaleć. Mają teraz państwo, w którym można zostać zatrzymanym na lotnisku za niewłaściwe poglądy, memy albo za bycie „niebezpiecznym” dla narracji. Kraj, w którym policja ma więcej czasu na sprawdzanie tweetów niż na łapanie nożowników na ulicach Londynu czy Birmingham. Wielka Brytania nie jest już „spóźnioną o kilka lat” Europą. Ona jest Europą przyszłości – tą jej najgorszą wersją. I skutecznie potrafi wdrażać ten model rozwojowy będąc poza Unią.
