Czerwiec 2021 Berlin. Grupa polskich aktywistów gejowskich niesie ogromną tęczowa flagę, którą zamierza umieścic obok pomnika- ogromnego kamienia symbolizującego polskie ofiary nazizmu. Z nieznanych przyczyn zostają zaatakowani przez niemiecką policję. Podczas pacyfikacji, zostaje zniszczona flaga – symbol tolerancji, a sami aktywiści pobici. Jeden z nich ma najprawdopodobniej połamane żebra i wstrząśnienie mózgu. W Polsce konsternacja, rząd uważany za faszystowski, zbiera się na pilnym posiedzeniu i wzywa niemieckiego ambasadora, internet, zwłaszcza lewicowy płonie. WP, Interia, Onet domagają się natychmiastowej reakcji, ale też przestrzegają przed eskalacją, opozycja z Tuskiem na czele krzyczy: „gdybym ja był premierem nigdy by do tego nie doszło. Nie oskarżamy władz niemieckich, bo wiemy, ze to wina polskiego rządu i fali nienawiści wobec środowisk LGBT, która zalewa nasz kraj. Polski rząd do dymisji. Każdy Polak jest dzisiaj gejem”.
Stało się ostatnio kilka rzeczy, których przemilczeć nie wolno. I zaryzykuję twierdzenie, że ośmiorniczki sprzed kilkunatu lat wracają i tak samo niezauważalnie doprowadzą do przesilenia. I nie chodzi mi o porównywanie wydarzeń, bo obecnie są one dużo wiekszego kalibru, ale o pewien mechanizm, kiedy rządzący nie potrafią wytłumaczyc elektoratowi dlaczego tak się stało.
Wczoraj w Białej Podlaskiej, w biały dzień zamordowany został z zimną krwią człowiek, Rosjanin, uchodźca polityczny. Kilka dni wcześniej w Berlinie podczas happeningu, włóczył po ziemi rosyjską flagę i prezentował obraz na którym Putin jest karmiony przez Stalina. Facet dostał pięć kul z bliskiej odległości. Oczywiście to wszędzie może się zdarzyć, ale biorąc pod uwagę ilość podobnych zdarzeń, szczęśliwie bez ofiar: pożarów, spadających dronów czy też ataków na polskie pociagi, trudno nie zapytać o kondycję państwa. I trudno nie odpowiedzieć na nie, że jest bardzo, ale to bardzo źle. Moim zdaniem jest tak źle, że zastanawianie sie nad tym, czyja to wina, jest wtórne, bo w efekcie zapłacimy wszyscy. Dodając do tego fałszywe alarmy dotyczące polityków opozycji oraz prezydenta i przeszukania ich nieruchomości, najścia na mieszkania dziennikarzy, aresztowania gościa zajmujacego się aferą, w którą zamieszany jest Giertych, to słowo źle, jest mało adekwatne. Żyjemy w państwie całkiem rozmontowanym, w którym obca agentura hula jak jej się rzewnie podoba, a władza udaje, że wszystko jest w porządku.
Ukraina może nami pomiatać, nadając imię Bohaterów UPA swoim jednostkom wojskowym, Unia ma nas w poważaniu w jakim jeszcze nie miała, o Rosji lepiej nie wspominać, ale to inny temat. A Niemcy? A tu pojawia się sprawa specyficzna. Bo pisząc UE zawsze myślimy Niemcy to jak: Mówimy Partia myślimy Lenin. Ale dziś wydarzyło się coś niezwykłego i odrażającego. Grupa aktywistów z ROG z Robertem Bąkiewiczem, chciała umieścic krzyż koło pomnika – kamienia, upamiętniającego polskie ofiary niemieckiego nazizmu z lat II WŚ. Wiem, ze hasło Ruch Obrony Granic i nazwisko Bąkiewicz, powoduje u większości uśmiechniętego elektoratu, uśmiech politowania i od razu dyskwalifikuje wszelkie działania. Nie wiem czy mieli pozwolenie na tą demonstrację i mało mnie to obchodzi w aspekcie tego co się wydarzyło. A widziałem to bardzo dokładnie, bo w odróżnieniu od innych telewizji informacyjnych, na miejscu była Telewizja Republika i nadawała na żywo. I to co zobaczyłem woła o pomstę do nieba. Swołocz niemiecka, bo inaczej, o tej policji powiedzieć sie nie da, rzuciła się na kilkanaście osób wyrywając im krzyż, który dla mnie i milionów ludzi jest symbolem wiary, tłukąc i kopiąc niemiłosiernie ludzi, którzy się nawet nie bronili.
Na początku felietonu opisałem hipotetyczną sytuację, która się nigdy nie wydarzyła. Jednak to, co napisałem teraz, wydarzyło się. Tylko, że zamiast aktywistów gejowskich był ROG i Robert Bąkiewicz, a zamiast tęczowej flagi – krzyż. Która z tych sytuacji, jest bardziej niebezpieczna dla demokracji? A może ta pierwsza jest skandalem, a druga nic nieznaczącym incydentem? Co będzie jutro na pierwszych stronach gazet i w portalach informacyjnych? Czemu do godziny 20., wszelkie informacje na ten temat mogłem czerpać tylko z TV Republika i W Polsce oraz portali prawicowych, a na Interii czy WP nie było słowa? Czy my żyjemy w demokracji i kto jest, tej demokracji prawdziwym zagrożeniem? Czy któreś z tych wydarzeń zasługiwałoby, czy też zasługuje na notę rządu i expose premiera? Czy Robert Bąkiewicz i inni działacze z ROG są takimi samymi obywatelami, co krzewiciele lewicowych idei, czy też nie?
Odpowiedź znajdziemy w wydarzeniach dnia dzisiejszego bo co do tego, że moje political fiction wyglądałoby tak jak opisałem, a może jeszcze bardziej dramatycznie, nie mam watpliwości. Ale chciałbym zastanowić się nad jedna sprawą. Czemu znowu te wydarzenia mieszają się między Rosją, a Niemcami. Siemion Skriepiecki swój happening przeprowadził kilka dni temu w Berlinie. Rosjanie nie uznali za stosowne żeby tam go zabić. Pewnie nie chcieli robić kłopotów Niemcom, bo po cholerę narażać ich na konieczność jakichś działań, przecież lepiej w Polsce, służby i tak niczego nie wykryją, a Polacy, jak wiadomo i tak, o wszystko oskarżają Rosjan. Wiadomo, że i tak nic nie udowodnią.
Dzień później w tym samym Berlinie zostaje pobitych kilkunastu Polaków, którzy niosą krzyż. Czy to jest nienawiść do krzyża, czy do Polaków, czy też i to i to – nie wiem.
Ponieważ ostanio spotkałem się z zarzutami, że pisze długie teksty i nic z nich nie wynika, to teraz stawiam tylko pytania. Dobrze jakby władze pośrednio na nie odpowiedziały. Zresztą każdy z nas może się nad odpowiedziami zastanowić. Tak czy inaczej jest się czego bać.
