Były już wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała mógłby zostać mediatorem. Udało mu się bowiem zjednoczyć różne środowiska: od myśliwych, poprzez leśników, na branży drzewnej kończąc. Zjednoczyć przeciwko własnym, ultrasowskim pomysłom. Władysław Kosiniak-Kamysz w końcu otwarcie zaczął piętnować go za szkodnictwo. Skończyło się dymisją – rzekomo na własną prośbę. Cóż, w końcu w przyszłorocznych wyborach każdy głos się będzie liczył, a samych myśliwych jest więcej, niż radykalnych ekologów. O tym, że głosy będą na wagę złota, wie również prezes Naczelnej Rady Łowieckiej, o czym świadczy opisany przez jeden z portali incydent.
„Pan Dorożała przede wszystkim nie powinien znaleźć się nigdy na tym stanowisku, ponieważ nie miał do tego żadnych kompetencji. Był fatalnym urzędnikiem i marnym człowiekiem” – to słowa prezesa NRŁ, znanego siatkarza i działacza Konfederacji, Marcina Możdżonka. Co do pierwszej części ostatniego zdania – kwestia oceny, co do drugiej – kwestia obycia. Nie znam prywatnie eksministra, a idę o zakład, że również pan prezes wódki z nim na co dzień nie pije. Nie poważyłbym się zatem na ocenę, jakim człowiekiem jest Mikołaj Dorożała.
Kwestia smaku, można rzec. Ale okazuje się, że i kwestia podwójnych standardów. W dniu zdymisjonowania Dorożały posłanka PSL Urszula Pasławska zamieściła w mediach społecznościowych grafikę, na którym w czapce z lisa i z dymiącą strzelbą stoi koło tablicy z napisem: Polowanie na myśliwych i leśników – koniec. U góry napis: Dorożała zdymisjonowany. Grafika oburzyła politycznie poprawne towarzystwo z TOK FM oraz… prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej. Co w niej jest oburzającego – nie wiem.
News miałby wagę owego słynnego doniesienia portalu o libacji na skwerku, której nie było. Ale to nie koniec. Wedle portalu Wildmen.pl prezes Możdżonek, który przed chwilą zarzucał vanitas vanitatem odwołanemu urzędnikowi, jechał sobie drogą, zobaczył panią posłankę, zatrzymał się i w sposób brutalny zrugał za wspomnianą grafikę.
Gdzie tu logika? Owszem, jest logika. Pani Pasławska i pan Możdżonek zabiegają o to, by za rok startować do Sejmu. Z tego samego okręgu. Urszula Pasławska bije się o myśliwych w Sejmie, prezes NRŁ czasami zawalczy na X, ale gdy przychodzi do walki o głosy, to prezes postępuje jak w anegdocie z czasów króla Stanisława Augusta. Otóż pewien litewski szlachcic prowadził długotrwały proces z jednym z klasztorów, słynącym z cudownego obrazu Najświętszej Mary Panny. Znajomy spotkał go na procesji i spytał: jak to jest, z Najświętszą Panienką się prawujecie, a na procesję chodzicie? Przyjaźń przyjaźnią, odrzekł szlachcic, a interes interesem.
Pan Możdżonek ma swój wyborczy interes i koalicja rządowa miała swój wyborczy interes w odwołaniu Mikołaja Dorożały. Czy jednak myśliwi na tym zyskają? Chodzi wszak o środowisko, które jest dyżurnym chłopcem do bicia lewicowych i liberalnych mediów. Jeśli stanie się ono polem przedwyborczej walki, to wystawi się na strzał. A nawet na odstrzał. Zimna krew, rozsądek i pewna odpowiedzialność przydają się nie tylko na polowaniu.
