Niechciany skutek. Zełenski sprawił, że świat wreszcie usłyszał o Wołyniu

Niechciany skutek. Zełenski sprawił, że świat wreszcie usłyszał o Wołyniu

blank

Nadanie elitarnej ukraińskiej jednostce specjalnej imienia „Bohaterowie UPA” wywołało poważne napięcie między Polską a Ukrainą. Paradoksalnie, decyzja, która miała wzmocnić ukraińskiego ducha narodowego, przyniosła efekt, którego w Kijowie raczej się nie spodziewano. Świat Zachodu wreszcie zaczął głośno mówić o Wołyniu.

O UPA, rzezi wołyńskiej i masowych mordach na Polakach zaczęły pisać największe europejskie media. Tytuły mówiły same za siebie. Brytyjski „The Telegraph” zatytułował artykuł: „Zelensky angers Warsaw by naming unit after group that killed Poles” („Zełenski rozgniewał Warszawę, nazywając jednostkę imieniem grupy, która zabijała Polaków”). Już sam tytuł jasno komunikuje, że polski gniew nie jest abstrakcyjnym sporem o historię, lecz obroną pamięci o ofiarach.

Francuski „Le Monde” umieścił sprawę w szerszym kontekście, pisząc o „rehabilitacji kontrowersyjnych ukraińskich nacjonalistów” i podkreślając gniew nie tylko w Polsce, ale także w Izraelu. „Financial Times” przypomniał, że UPA jest oskarżana o masakry dziesiątek tysięcy Polaków. Euronews zwrócił uwagę, że spór dotyczy nazwania elitarnej jednostki imieniem organizacji odpowiedzialnej za masowe mordy etniczne. Najmocniej wyraził się największy dziennik Niderlandów, „De Telegraaf”, nazywając UPA wprost „sprawcami ludobójstwa”.

Wołyń przebił się do zachodniej debaty

Dla zachodniego odbiorcy, który dotąd znał Ukrainę przede wszystkim jako ofiarę rosyjskiej agresji, była to często wiedza zupełnie nowa. Przez dekady Polska mówiła o Wołyniu głównie do siebie. Każda próba podniesienia tematu na arenie międzynarodowej była odbierana albo z niezrozumieniem, albo jako nielojalność wobec napadniętego sąsiada.

Dlatego te publikacje mają znaczenie znacznie większe niż sam bieżący kryzys dyplomatyczny. Po raz pierwszy od bardzo dawna temat Wołynia i zbrodni UPA przebił się do szerokiego obiegu informacyjnego w Europie Zachodniej. Czytelnicy w Londynie, Paryżu czy Amsterdamie mogli zobaczyć, że polski sprzeciw wobec gloryfikowania UPA nie wynika z bieżącej polityki, lecz z konkretnej, krwawej historii – rzezi cywilów, w której zamordowano dziesiątki tysięcy Polaków, w tym kobiety i dzieci, z niezwykłym bestialstwem.

Paradoksalnie, Zełenski, wpisując UPA do oficjalnego panteonu ukraińskiej pamięci wojskowej, niechcący przebił mur milczenia wokół tej zbrodni na Zachodzie. Historia, którą Polska przez lata opowiadała głównie sobie, stała się wreszcie częścią szerszej europejskiej debaty.

To gorzka, ale cenna lekcja. Ukraina ma prawo bronić swojej niepodległości i budować własną pamięć narodową. Nie powinna jednak robić tego przy pomocy symboli, które dla Polaków oznaczają spalone wsie, zamordowane rodziny i ludobójstwo.

Autor tekstu
Andrzej Pawluszek

Andrzej Pawluszek

Dziennikarz publikujący w Polsce i Holandii, autor bloga na portalu The Times of Israel. Założyciel United Against Defamation – organizacji walczącej z rozmywaniem niemieckiej odpowiedzialności za Holokaust

Wyszukiwarka
Kategorie
Andrzej Pawluszek

Andrzej Pawluszek

Dziennikarz publikujący w Polsce i Holandii, autor bloga na portalu The Times of Israel. Założyciel United Against Defamation – organizacji walczącej z rozmywaniem niemieckiej odpowiedzialności za Holokaust

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank