Orderowe refleksje…

Orderowe refleksje…

blank

To co napiszę jest kompletnie nie po linii i nie na bazie, ale niestety moje obawy, w związku z odebraniem Orderu Orła Białego Zełeńskiemu, sprawdziły się nie w 100, ale w 150%

Odebranie Orderu to kwestia symbolu, ale symbole są bardzo ważne w historii.  Wieszanie portretów zdrajców, śmierć księcia. Poniatowskiego w nurtach Elstery, Legiony Mickiewicza, przekroczenie granicy zaboru rosyjskiego przez siódemkę legionistów w 1914 czy śmierć Lalka, ostatniego Wyklętego, który walczył z bronią w ręku do 1963. Te wydarzenia, same w sobie, nie miały żadnego wpływu na bieg historii, ale są symbolami, ważnymi dla postaw społecznych. I tu stało się coś podobnego. I to w zwielokrotnionym wymiarze. I o ile w Polsce większość społeczeństwa decyzję prezydenta popiera i to poparcie wykracza poza elektorat Karola Nawrockiego, to na Ukrainie decyzja, o odebraniu Orderu spowodowała skupienie się wszystkich sił politycznych wokół Zełeńskiego. Nie ma na ten moment badań wyborczych dotyczących ewentualnych szans na jego reelekcję, ale obawiam się, że wynik byłby najwyższy od czasu awantury w Białym Domu. Jestem przekonany, że nie o taki efekt chodziło prezydentowi Nawrockiemu.

Dodatkowo mamy festiwal odsyłania odznaczeń. Ukraińcy odsyłają polskie, Polacy ukraińskie.  Polityk Konfederacji Korony Polskiej Romek Fritz, prywatnie mój kolega z czasów Ligi Republikańskiej, zaapelował publicznie żebym ja oddał odznaczenie. Problem w tym, że takowego nie dostałem nigdy, więc sprawa jest bezprzedmiotowa. I temu też warto się przyjrzeć, bo fejki nie biorą się z nikąd i sprawy wyjaśnione kilkanaście lat temu, nie wracają od tak sobie. Grupa politycznych i niekoniecznie pożytecznych idiotów, z Bartoszem Kramkiem na czele, wymyśla order od narodu polskiego, dla Zełeńskiego. Ci sami ludzie, którzy dzień wcześniej protestują, bo Nawrocki, w ich imieniu, jako naród polski, a oni są częścią tego narodu i sobie nie życzą, teraz już w imieniu całego narodu mają prawo występować. To jest niestety czarna komedia, o wcale niemałej oglądalności, bo w ciągu doby zebrano blisko 10 tys. podpisów. Wśród nich, najprawdopodobniej grubo ponad dziewięć tysięcy, to Ci co podpisaliby każdą głupotę bo trzeba ***** ***.

Mało mnie obchodzi czy Zełeński będzie w Gdańsku na konferencji.  No teraz trzeba chłopa prosić żeby przyjechał. W Ukrainie, reakcja ze strony wszystkich sił politycznych, na ruch Nawrockiego była jednoznaczna: nasz, choćby nie nasz, ale jak ktoś się go czepia, to jest nasz. U nas jest oczywiście inaczej, bo przecież nie ma narodu polskiego, tylko dwa, a nawet trzy narody. Ale ponieważ sondaże są za Nawrockim to nie można mu prosto przypieprzyć, ale już zignorować to spoko. Bo jednak są granice chamstwa i odesłanie Orderu kurierem powinno być jakoś skomentowane. Tusk zaciera ręce i cieszy się, że ktoś go wyręczył i nie musi podejmować decyzji o kontrasygnacie. Polskie prawo wymaga kontrasygnaty premiera, aby decyzja o odebraniu Orderu została wpisana do Dziennika Ustaw. Zełeński sam oddał, pewnie po konsultacji z Niemcami, więc mamy święty spokój. Teraz, w Gdańsku jest ponoć format konferencji taki, że dla Nawrockiego miejsca tam nie ma. Jutro może okazać się, że jest, ale…

Ale kto na tym wszystkim zyskuje.  Najłatwiej powiedzieć kto traci. Niewątpliwie polska prawica. Bo teraz sondaże dają jej moralne zwycięstwo, ale tym się wyborów nie wygrywa, ani pozycji międzynarodowej nie buduje. Tusk z czasem zacznie personifikować kwestie Orderu: no Zełenski to przesadził z tymi Bohaterami UPA, ale wiecie, my mamy tego, no i on nieobliczalny i niepoważny. Niemcy zachwyceni, teraz jeżeli doproszą nas do jakiejś komitywy na Ukrainie, to na zasadzie: jak ruskie wyjdą z Donbasu, to sobie możecie go odbudowywać. A sytuacja jest tam bardzo kiepska bo Słowiańsk i Kramatorsk ledwie zipią. Francuzi mają nas w głębokim poważaniu i ogólnie jakieś symbole sprzed lat to bzdury. Rosja raduje się ogromnie, dokładnie tak, jak przewidziałem. Wpis alkoholika Miedwiediewa o odebraniu Orderu faszyście jest kwintesencją.

Jest w tej układance jeszcze drugie ale. To kwestia naszych społeczeństw i tego co się dzieje między nimi.  Od 2014 roku pisałem (nie chodzi mi o to, że jestem kimś ważnym i trzeba mnie słuchać, zresztą politycy nigdy nie słuchają), o tym, że musimy mieć, tak jak Niemcy swoich „ambasadorów” na Ukrainie. Gdybyśmy wtedy dali stypendia młodym historykom, dziennikarzom, pisarzom i nauczyli ich, że mamy wspólną przeszłość i przyszłość, to teraz byłyby listy wzywające do dialogu i dyskusja w mediach społecznościowych. A jest pustynia, a pojedyncze głosy idą w przestrzeń międzyplanetarną. Tu wszyscy rządzący w Polsce, po Majdanie, mogą sobie powiedzieć: spieprzyliśmy sprawę. Kiedy byłem we Lwowie w 2023 roku, w knajpach, na ulicach i gdziekolwiek dziękowano nam za pomoc. I tego potwornie szkoda. Oczywiście decyzja prezydenta Nawrockiego, to tylko fragment większej całości i wina leży zdecydowanie po stronie Ukrainy, nie zmienia to faktu, że na wschodniej granicy nie mamy przyjaciół, a to jest bardzo zły prognostyk na przyszłość.

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank