Paliwa w Polsce będą drożeć. Pytanie brzmi: jak bardzo?

Paliwa w Polsce będą drożeć. Pytanie brzmi: jak bardzo?

blank

Polski kierowca znów wjeżdża w strefę – jeśli nie mroku, to przynajmniej dużej nerwowości. W najbliższym czasie prawdopodobny scenariusz to dalszy wzrost cen paliw na stacjach, a najmocniej narażony na skoki pozostaje olej napędowy. Już same prognozy e-petrol.pl pokazują, że rynek detaliczny wszedł w fazę podwyżek: dla tygodnia 23–29 marca serwis wskazuje przedział 6,94–7,09 zł za litr Pb95 i 8,09–8,25 zł za litr diesla. To nie jest już język ostrzeżeń, tylko rzeczywistości.

Źródło problemu leży rzecz jasna na globalnym rynku ropy i produktów naftowych. Międzynarodowa Agencja Energetyczna w marcowym raporcie wskazuje, że globalna podaż ropy w marcu ma gwałtownie spaść, a zakłócenia na Bliskim Wschodzie szczególnie mocno uderzają w paliwa średnie, czyli przede wszystkim diesel. Innymi słowy: jeśli napięcie w regionie się utrzyma, Polska nie uniknie presji cenowej, bo importuje nie tylko surowiec, ale także globalne ryzyko.

Do tego dochodzi krajowy hurt, który już wysłał jasny sygnał: taniej już było. Dane e-petrol pokazują wzrosty cen rafineryjnych, a to zwykle oznacza, że detal tylko z opóźnieniem dogania hurt. Owszem, mocniejszy złoty częściowo amortyzuje szok (kurs dolara według tabeli NBP z 20 marca był nadal relatywnie korzystny dla importerów) ale waluta może jedynie łagodzić podwyżki, nie jest w stanie ich zatrzymać. Gdy światowy rynek ropy i diesla wchodzi w turbulencje, polskie stacje prędzej czy później to pokażą na pylonach.

Bez zapasów bylibyśmy bezbronni. Ale same zapasy nie wystarczą

Drugi wątek to magazynowanie paliw w Polsce. Formalnie zapasy interwencyjne w Polsce mają odpowiadać co najmniej 90 dniom średniego dziennego przywozu netto ekwiwalentu ropy naftowej z poprzedniego roku. RARS wyjaśnia, że system składa się z zapasów obowiązkowych utrzymywanych przez producentów i handlowców oraz z zapasów agencyjnych utrzymywanych przez Agencję. To ważne, bo oznacza, że Polska nie opiera bezpieczeństwa paliwowego wyłącznie na bieżących dostawach rynkowych. Problem polega jednak na tym, że zapas na papierze nie jest jeszcze gwarancją bezpieczeństwa w praktyce. Z przywołanych danych RARS wynika bowiem, że w ostatnich latach przestrzeń magazynowa paliw i ropy w Polsce skurczyła się o ok. 300 tys. m3, czyli o wolumen odpowiadający 2,7 dnia zapasów.To sygnał alarmowy: państwo może mieć obowiązek utrzymywania rezerw, ale musi jeszcze mieć gdzie je trzymać. Dodatkowy niepokój budzi sytuacja w należącym do grupy Orlen IKS Solino, operatorze magazynu w Górze, gdzie związki zawodowe alarmują o ograniczaniu inwestycji, a w marcu doszło do protestu głodowego części pracowników.Orlen stara się bagatelizować protest, a Ministerstwo Aktywów Państwowych umywa ręce.

Jakie jest znaczenie magazynu w Górze? To obiekt odpowiadający za około połowę pojemności magazynowych ropy i około 20 proc. pojemności paliw gotowych w Polsce. Jeżeli więc wokół takiego aktywa narasta spór o inwestycje i przyszłość operatora, to nie jest już lokalny konflikt pracowniczy, lecz temat strategiczny.

Państwo coś robi: czy robi dość?

Nie można powiedzieć, że państwo i operatorzy infrastruktury śpią. PERN 17 marca podpisał umowę na budowę nowego zbiornika na olej napędowy w Koluszkach, a Port Gdańsk rozwija Naftoport, którego przepustowość po rozbudowie ma sięgnąć 49 mln ton rocznie. To są ruchy racjonalne i potrzebne, bo wzmacniają logistyczną odporność systemu. Ale właśnie dlatego kontrast z kurczącą się przestrzenią magazynową i napięciami wokół Solino jest tak uderzający: z jednej strony mamy inwestycje w rozbudowę, z drugiej sygnały, że część kluczowej infrastruktury zaczyna funkcjonować w cieniu niepewności.

Wniosek jest jasny. W najbliższych tygodniach paliwa w Polsce najpewniej pozostaną drogie, a diesel może jeszcze wyraźniej odjechać kierowcom. Nie dlatego, że ktoś „manipuluje cenami na stacjach”, tylko dlatego, że polski rynek jest częścią większego układu: wojna i napięcia na Bliskim Wschodzie, presja na globalną podaż, wzrost cen produktów naftowych, a do tego własne ograniczenia infrastrukturalne. Polska ma dziś system zapasów, który daje bufor i chroni przed scenariuszem fizycznego braku paliwa. Ale jeśli naprawdę chcemy mówić o odporności państwa, nie możemy zadowalać się minimum regulacyjnym. W świecie geopolitycznych wstrząsów liczy się nie tylko to, ile ropy i paliwa zapisaliśmy w rezerwach, lecz także to, czy mamy gdzie je bezpiecznie przechować i jak szybko potrafimy je uruchomić, gdy przychodzi kryzys.

Autor tekstu

Analiza Dobitnie

Analiza zespołu serwisu i kanału Dobitnie. Staramy się przenikać medialną fasadę, obnażać mechanizmy, proponować rozwiązania, unikać pustych emocji i politycznych narracji. Naszym celem jest dobro Polski. Zespół Dobitnie.

Wyszukiwarka
Kategorie

Analiza Dobitnie

Analiza zespołu serwisu i kanału Dobitnie. Staramy się przenikać medialną fasadę, obnażać mechanizmy, proponować rozwiązania, unikać pustych emocji i politycznych narracji. Naszym celem jest dobro Polski. Zespół Dobitnie.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank