Fanaberia Romana Giertycha oraz jego przełożonego, by wkręcić Jarosława Kaczyńskiego w deweloperski przekręt, a potem kontynuacja tej sprawy pomimo tego, że prezes PiS kompletnie nie chciał brać w niej udziału, kosztowała nas całkiem sporo.
Zaangażowanie prokuratury, wielogodzinne śledztwa, usłużni pracownicy mediów – trzeba przyznać, że consigliere familii Tusków stanął na wysokości zadania. Starał się zaangażować rodzinę Jarosława Kaczyńskiego (zresztą ponoć są dalekimi krewnymi, z czego jest bardzo dumny), a także doprowadzono do wielogodzinnego maglowania przez sforę pana Romana byłej sekretarki Jarosława Kaczyńskiego – bez adwokata, w obecności znanej profesjonalistki Ewy Wrzosek. Skończyło się, jak wiemy, dwa dni później oficjalnie „bez związku ze sprawą”.
Sprawa dwóch wież i całej tej operacji – przesłuchań, nacisków na prokuraturę, prób zamieniania Polski w państwo przytępawego, ale okrutnego Ubu Króla, dla którego prawo jest tylko narzędziem do skazania kogoś, kogo się nie lubi – zdecydowanie zasługuje na rzetelne śledztwo, dochodzenie i wyroki. Obyśmy ich wcześniej czy później doczekali.
