Wielka afera i skandal w Niemczech. Były Szef niemieckiego wywiadu BND został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa. Czy taki scenariusz możliwy jest w Polsce?
Szpiegował bo miał ogromne długi
August Hanning (80 lat) kierował Federalną Służbą Wywiadowczą (BND) w latach 1998–2005 czyli w czasach kanclerstwa Gerharda Schrödera. Hanning jest oskarżany o to, że handlował na potęgę tajnymi dokumentami wywiadowczymi i sprzedawał obcemu, niewymienionemu z nazwy mocarstwu. Jak podaje dziennik BILD miał on powiązania z Rosją i Chinami, w tym z tamtejszymi agencjami rządowymi, a także, poprzez bezpośrednią linię, z Kremlem. Hanning utrzymywał również doskonałe kontakty w Izraelu.
Sędziwy Pan popadł w tarapaty finansowe, a jego emerytura była objęta zajęciem komorniczym z powodu wyroku sądowego za malwersacje finansowe dotyczące łotewskiego banku PNB Banka kontrolowanego przez rosyjski kapitał. Znamienne że oprócz Hanniga w radzie nadzorczej banku PNB był również Anders Rasmussen, były premier Danii i sekretarz generalny NATO. Ten skandal wstrząsnął Niemcami i ich sojusznikami w NATO. Otwarte jest pytanie czy pakt ma jeszcze jakiejś tajemnice których nie zna Rosja czy Chiny?
Czy w naszym kraju możliwa jest podobna sytuacja? Jak najbardziej.
Karuzela kadrowa w służbach specjalnych do których zaliczamy: ABW, SKW, CBA, SWW, AW, powiązana jest ze zmianami rządów. Im zmiana kierunku politycznego bardziej drastyczna, jak na przykład w 2023, tym radykalniejsze czyszczenie szeregów kierownictwa służb. Jest to proces naturalny i zrozumiały, jednak problemem co dalej z osobami które mają ogromną tajną wiedzę o funkcjonowaniu wszystkich instytucji i organów państwa.
Byli szefowie posiadają wiedzę o najgłębszych tajemnicach państwowych – w tym o źródłach osobowych (agentach), operacjach w toku, technologiach inwigilacji czy architekturze systemów szyfrujących. Usunięci przez polityczną miotłę szefowie i funkcjonariusze służb pozostają dożywotnio związani obowiązkiem zachowania tajemnicy państwowej (m.in. o źródłach osobowych, metodach operacyjnych i kryptoanalizie). Jednak pozbawieni sprawowania swoich funkcji i pozostawieni sami sobie szukają zajęcia na wolnym rynku. Frustracja związana z odwołaniem, utrata wpływów czy ewentualne problemy prawne i finansowe sprawiają że stają się tym samym łakomym kąskiem pozyskania przez obce służby, zwłaszcza wrogie jak rosyjskie czy białoruskie ale też mniej wrogie jak izraelskie czy niemieckie. Werbunek może się też pod fałszywą flagą.
Nie umiemy chronić ludzi, którzy mają tajną wiedzę
W Polsce systemowe wykorzystanie wiedzy i doświadczenia byłych szefów służb jest znikome, głównie ze względu na głęboką polityzację tych instytucji. Co więcej radykalna i masowa czystka kadrowa na najwyższych szczeblach odcina nowe kierownictwo od pamięci instytucjonalnej, uniemożliwiając płynną kontynuację części długofalowych operacji zagranicznych i kontrwywiadowczych. Przeciwieństwem są modele anglosaskie (np. w Wielkiej Brytanii czy USA), gdzie byli szefowie MI6 czy CIA regularnie zasiadają w rządowych radach doradczych niezależnie od partii rządzącej. W Polsce zmiana władzy oznacza całkowite odcięcie poprzedników, a smutną regułą są przypadki, że nowa władza traktuje byłych szefów z przeciwnego obozu wrogo lub wręcz jako zagrożenie (sprawa Wąsika i Kamińskiego).
Naszym największym problemem jest zatem brak systemu miękkiego lądowania. A możliwość wykorzystania potencjału tych osób ogranicza się obecnie do Kancelarii Prezydenta (gdy nie jest ona częścią jednego obozu władzy), sektora dydaktyczno–wojskowego i eksperckiego oraz z reguły nieodpłatnych eksperckich inicjatyw pozarządowych „think tanków”.
Większość osób z doświadczeniem na kluczowych funkcjach w służbach usiłuje znaleźć zatrudnienie na wolnym rynku. Trafiając do prywatnego biznesu wywiadu gospodarczego (corporate intelligence) lub doradztwa prawnego, wykorzystują unikalne umiejętności i sieć kontaktów na rzecz podmiotów prywatnych, co stwarza szarą strefę na styku interesu publicznego i prywatnego.
Czy możliwa jest gra teczkami?
W moim przekonaniu zbieranie wiedzy na temat kluczowych osób w Państwie, zarówno w administracji jak i gospodarce ma miejsce cały czas. Nie ma ona już charakteru donosicielstwa znanego z czasów PRL, jest raczej wiedzą o ludzkich słabościach czy ukrywanych tajemnicach. Nie wiemy czy i jakie istotne decyzje np. lobbingowe nie były poparte informacjami poufnymi z teczek. Fakt, że jakiś minister chwali się uzyskaniem od ABW dopuszczenia do informacji tajnych (patrz Wojciech Balczun) nie wyklucza sytuacji że służby mają na jego temat wiedzę której aktualnie nie ujawniają albo ujawnią we właściwym dla nich momencie. Mniejsze zło gdy dzieje się to w ramach działań sformalizowanych i instytucjonalnych, ale gorzej jest gdy taka informacja wzorem „teczek Kiszczaka” ukrywana jest przez byłych funkcjonariuszy służb, którzy mogą ją traktować jako rodzaj kapitału na przyszłość.
Jak ograniczyć ryzyka przejęcia szefów służb przez obce wywiady
Wzorem krajów anglosaskich stworzyć system osłon i rezerwy kadrowej. Zbudować katalog stanowisk, które po ustaniu funkcji będą w sposób instytucjonalizowany chronione i a ich wiedza będzie ekspercko wykorzystana . Zagwarantować tym osobom zatrudnienie w rządowych instytucjach czy spółkach skarbu państwa (działy kontroli, audytu). W innym przypadku scenariusz niemiecki jest u nas bardzo prawdopodobny. Obawiam się że on już jest realizowany, jednak nieujawniony. Brak ochrony tych kluczowych z punktu interesów państwa osób rodzi ogromne ryzyko i osłabia nasz bezpieczeństwo.
***
FOT. Wygenerowane przez AI (koncepcja redakcji DOBITNIE).
