Zatrzymania w ORLENIE, a nowa wątpliwa prawnie ustawa podatkowa. Garść refleksji na temat filozofii zarządzania majątkiem państwowym w naszej kartoflanej republice

Zatrzymania w ORLENIE, a nowa wątpliwa prawnie ustawa podatkowa. Garść refleksji na temat filozofii zarządzania majątkiem państwowym w naszej kartoflanej republice

blank

Każdy dzień dostarcza nam nowych dowodów, jak standardy nowoczesnego państwa są rzucane gdzieś precz. Jak w republikach bananowych, tylko jak mawia Rafał Ziemkiewicz, z kartoflami zamiast bananów. A warto się zastanowić nad filozofią zarządzania majątkiem państwowym, ale nie w rytm działań politycznie wzmożonej Prokuratury…

Wczoraj media obiegła informacja o zatrzymaniach byłych i obecnych menedżerów ORLENU. Wśród zatrzymanych jest były członek zarządu spółki z lat 2018–2024. Akcja przeprowadzona przez ABW na zlecenie prokuratury w Łodzi. Ktoś sobie pomyśli, skoro zatrzymuje ABW, to poważna sprawa. Hm…

Cała piątka usłyszała zarzuty w śledztwie dotyczącym bezpodstawnego, według Prokuratury, zaniżania cen paliw od sierpnia do listopada 2023 r. Wtedy też na części stacji pojawiały się komunikaty o „awariach” dystrybutorów, bo gdzieniegdzie, zabrakło paliwa. Prokuratura bada, czy polityka cenowa Orlenu była uzasadnioną decyzją biznesową, czy też poprzez sprzedaż paliw poniżej cen rynkowych mogło dojść do narażenia spółki na szkodę majątkową wielkich rozmiarów. Co ciekawe rośnie w postępie geometrycznym kwota ewentualnych strat koncernu: wczoraj można było przeczytać o ok. 3,5 mld zl., dzisiaj pojawiają się w mediach przecieki z prokuratury i kwoty powyżej 4 mld. Ciekawe, ile będzie jutro?

Obajtek ripostuje

Bardzo ostro i przyznajmy, nerwowo, reaguje były prezes ORLENU Daniel Obajtek. Przypomniał m.in. w rozmowie z money.pl , że chodziło właśnie o obniżenie cen paliw poniżej 6 zł za litr. To był ten moment, kiedy ówczesny lider głównej partii opozycyjnej Donald Tusk wypowiadał słynne słowa, że benzyna powinna być po 5,19 zł za litr i on, jako były premier, wie jak to zrobić. Niedwuznacznie przy tym krytykował ówczesne kierownictwo paliwowego koncernu, że łupi kieszenie Polaków. Były prezes określa obecne zatrzymania jako „skandal nad skandale” i poniekąd przyznae, że obniżanie cen było związane z agresywną retoryką ówczesnej opozycji. Przekonuje też, że paliwo wówczas paliwa w magazynach było i nie występowały problemy z importem. A dopowiedzmy, że był to czs odchodzenia od zakupów ropy z Rosji. Zdaniem Obajtka, gwałtowny wzrost sprzedaży był skutkiem paniki, którą przed wyborami starali się wywoływać politycy opozycji m.in. powyższymi wypowiedziami. Obecny europoseł PiS przyznał również, że komunikaty o awariach dystrybutorów były elementem strategii komunikacyjnej firmy.

Nie chcę teraz rozpisywać się na temat, czy ówczesne kierownictwo ORLENU postępowało słusznie, czy działali na szkodę firmy, czy nie.Ale jedno wydaje się chyba pewne, że wówczas w ramach koncernu podejmowano decyzje dot. struktury kosztów i marż na produkcji i sprzedaży paliw i te na stacjach były tańsze. Obywatele i gospodarka na tym zyskały, ale ORLEN raczej mniej. No, i był to okres przedwyborczy, a to zawsze generuje pytania o motywy takich działań. Nie będę się też odnosił do zarzutu niebezpiecznego uszczuplenia rezerw paliwowych koncernu bo tu nie mam wystarczających danych i pozostaje słowo przeciw słowu, a ponieważ mam ograniczone zaufanie do komunikatów Prokuratury przy okazji innych podobnych spraw – o ewidentnie politycznym kontekście – tego wątku nie będę rozwijał.

Jaki model nadzoru?

Bo sprawa wbrew pozorom jest poważniejsza niż bieżąca łupanina polityczna. To pytanie o sposób nadzoru nad państwowym majątkiem i spółkami Skarbu Państwa (SSP). Czy ten nadzór ma być aktywny i wymuszać pewne propaństwowe działania, czy przeciwnie, ma być bierny i ograniczać się do kwitowania wyników i presji na zarządy, by goniły głównie za zyskami i pamiętały o późniejszych odpowiednio obfitych dywidendach dla budżetu. Niestety, nie mamy teraz poważnej dyskusji na ten temat, szkoda, a podobne akcje ABW na zlecenie Prokuratury na pewno temu nie sprzyjają.

Nie ukrywam, że bliższy jest mi pierwszy pogląd, a jak to może być dla państwa ważne, pokazały lata 2020-2023, w tym pierwsze miesiące epidemii Covid-19, czas po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie czy równocześnie rozlewający się kryzys energetyczny. Długo by wymieniać wszystkie działania SSP i to nie tylko tych największych, przy równoczesnym bardzo aktywnym udziale i koordynacji ze strony rządu. Śmiem twierdzić, że miały one kolosalne znaczenie dla – na tyle, ile to było możliwe – sprawnego przejścia przez te kryzysy. Ale za tym pojawiały się też koszty. No i nasuwa się pytanie. jak to teraz traktować, jak rozliczać? I czy stawiać zarzuty?

Powtórzę pytanie: czy SSP są tylko miejscem do zarabianie pieniędzy, tym łatwiejszym, że niektóre z nich mają pozycję monopolistyczną, czy jednak – właśnie ze względu na ich szczególny status – mają służyć państwu polskiemu, szczególnie w momentach kryzysowych?

Różne filozofie

Widać tu wyraźną różnicę, i niekoniecznie można to zdefiniować, jako walkę między umownymi liberałami, a zwolennikami czegoś na kształt keynsizmu 2.0, choć echa tych dawnych kalek pojęciowych trochę tu pobrzmiewają.Dla mnie to bardziej pytanie, na ile zależy nam na sprawach państwa i na ile dopuszczamy ekstraordynaryjne działania (choć w granicach prawa!), a na ile mamy to gdzieś?

Tu od razu uzupełnienie. Ekstraordynaryjność nie jest synonimem bezprawności.Nie można interpretować jej rozszerzająco. To zawsze musi być w granicach prawa, ale nie „jak je rozumiemy”. W tym kontekście zastanawiam się jednak, czy kampania 2023 była właściwym momentem do takich działań? Nie mam stuprocentowego przekonania, ale nie odrzucam tego a’priori.

A jednak można, tylko dlaczego w ten sposób?

Ostatnie miesiące dopisały do tej dyskusji kolejny i, przyznajmy, dość przewrotny rozdział.Oto rząd kierowany przez polityka, który przez lata unikał jak mógł – przynajmniej deklaratoryjnie – jakichkolwiek ingerencji w gospodarkę i w samodzielność SSP, przyjmuje wielce kontrowersyjną ustawę o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Akt prawny, przy którym trudno sobie wyobrazić bardziej brutalną ingerencję w rachunek ekonomiczny i funkcjonowanie spółki SP. Ma to być rzekomo jedyna możliwa metoda na obniżenie cen paliw na stacjach, w związku z wojną na Bliskim Wschodzie. Czyli jednak można pozarynkowo wpływać na ceny paliw?

Sam w sobie pomysł takiego ekstra podatku jest warty dyskusji, szczególnie w takich okolicznościach, jak obecnie, ale dlaczego ustawa działa z mocą wsteczną?To ewidentnie sprzeczne z Konstytucją i mówią to wprost nawet eksperci bliscy obecnej koalicji rządowej. A przecież można było zaingerować w strukturę podatków pośrednich pochodnych od ceny paliw (VAT, akcyza), ba, dwa razy już to uczyniono w tym roku. To dlaczego ostatecznie zdecydowano się na taką ustawę? Może dlatego, że po wczorajszych zatrzymaniach i rząd i ORLEN nie mogą już podjąć działań związanych ze zmianą marży na produkcji i sprzedaży paliw. Czyli chcąc uniknąć jednej kontrowersyjnej decyzji, rząd zafundował inną, dalece bardziej wątpliwą prawnie. Trudno to zrozumieć. Tu już na marginesie dodam, że ceny zostały obniżone w wyniku pakietu aktów wykonawczych rządu niemal natychmiast po decyzji Prezydenta o podpisaniu przedmiotowej ustawy. Tylko, że ten akt prawny wchodzi w życie za kilka tygodni, więc skąd ta obniżka? Tak, tak, przez korektę w dół stawek podatku VAT, akcyzy i określeniu cen maksymalnych paliw. Czyli można było już obniżyć ceny nie łamiąc prawa?

Wątpliwa legalność, wątpliwa skuteczność

Warto jeszcze zwrócić uwagę na skuteczność kontrowersyjnej ustawy.Jak się okazuje, koncerny paliwowe niekoniecznie będą płacić ten ekstra podatek. Przynajmniej niektóre. Jak czytamy w serwisie Energy.Drink, Unimot, duża choć niepaństwowa firma, szacuje, że nie będzie musiała uiszczać zaliczki z tego tytułu za okres marzec-wrzesień 2026 r. A ostateczna wysokość podatku, jak spółka podaje w komunikacie: „będzie zależała między innymi od wyników osiągniętych przez Grupę Unimot w czwartym kwartale 2026 roku, warunków rynkowych oraz sposobu stosowania i interpretacji przepisów ustawy, a także od rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego”.

Dzieje się więc to, co wielu komentatorów przewidywało. Firmy paliwowe będą szukały wyjścia, jak uchylić się z nowo określonego obowiązku podatkowego, czemu doskonale będzie służyć kontrowersyjność i zauważalna niechlujność nowych regulacji. Ale jedna spółka na pewno nic tu nie zrobi, przynajmniej na razie. To państwowy ORLEN. I wygląda to tak, jakby cała operacja została przeprowadzona właśnie po to, by usankcjonować przetransferowanie miliardów złotych z ORLENU do budżetu już teraz, bez czekania na decyzje o wypłacie dywidendy w następnym roku. Rozpaczliwe sięgnięcie po miliardy złotych, by stabilizować fatalną sytuację budżetu. Zrobione dość topornie ze szkodą dla podległej rządowi firmie.

To jaka filozofia?

Sprawa kontrowersji wokół działań kierownictwa ORLENU w 2023 r. i wspominanej ustawy podatkowej pokazują jak na dłoni zderzenie dwóch filozofii zarządzania majątkiem państwowym.

Jedna – wykorzystujemy bogatą i potężną spółkę do wspierania działań państwa, szczególnie w czasach kryzysu. To może kosztować, a czasem budzić kontrowersje, ale w końcu to majątek państwa i ma służyć państwu. Tu szczególnie ważna rola menedżerów, raz, ich decyzyjności, dwa, zrozumienia mechanizmów działania państwa. To też funkcja propaństwowego myślenia przy wykonywaniu zadań.

Drugie podejście, przeciwnie, nie ingerujemy, nie wykorzystujemy majątku i pozostawiamy sprawę w rękach menedżerów.Właściwie nie interesujemy się. Z jednym wyjątkiem, jeżeli są pieniądze, to po nie sięgamy. Nie ważne jak, ważne, że skutecznie i obficie. Wtedy wykazujemy najwyższe zrozumienie. Tylko czego? Mechanizmów funkcjonowania państwa, czy raczej doraźnych potrzeb? A kontrowersje wekslujemy na bieżącą walkę polityczną. Oczywiście, dużo mówimy o obywatelach i ulżeniu gospodarce, ale już w szczegółach może to wyglądać inaczej. Nawet, jak ktoś zapyta, to głos taki zniknie w ogólnej powierzchowności dyskusji. A menedżerów nie obciążamy dodatkowym ryzykiem i nie oczekujemy wznoszenia się w sprawach zarządzanego majątku, poza merkantylnie rozumiany interes spółki.

W obu filozofiach zarządzania majątkiem Skarbu Państwa chodzi o odpowiedź na potrzeby państwa, ale różnica jest fundamentalna, którą w największym skrócie można zawrzeć w pytaniu: czy koncentrujemy się na „tu i teraz”, czy patrzymy w dłuższej perspektywie budując choć trochę sprawniejsze i skuteczniejsze państwo. Oto jeden z naprawdę istotnych dylematów trzeciej dekady XXI w. Warto o tym poważnie porozmawiać, ale nie w rytm działań politycznie wzmożonej prokuratury.

***

FOT. https://www.shutterstock.com/

Autor tekstu
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer, ekspert w branży zamówień publicznych, od lat zajmuje się zawodowo sektorem energetycznym m.in. były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

Wyszukiwarka
Kategorie
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer, ekspert w branży zamówień publicznych, od lat zajmuje się zawodowo sektorem energetycznym m.in. były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank