Szlag mnie trafia!

Szlag mnie trafia!

blank

PiS nadal nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć. Dokładnie, jak kiedyś Platforma, chce wrócić do tego, żeby było tak, jak było. A na to niewielu się już łapie poza wyznawcami. Zresztą, uważam, że władza to coś więcej niż rządzenie, to pomysł, program, to miłość do Ojczyzny i ciężka praca…

Pamiętacie Państwo, kto proponował politykę ciepłej wody w kranie i mówił, że liczy sie tu i teraz? To hasła Donalda Tuska z lat 2007 – 2014 i potem roku rządów Ewy Kopacz.  W tym czasie PiS początkowo lizał rany, aby po słynnych ośmiorniczkach dostać wiatru w żagle, by zasłużenie wygrać i niespodziewanie, dzięki zbiegom okoliczności, samodzielnie rządzić Polską. Najpierw Beata Szydło, a potem Mateusz Morawiecki, absolutnie niespotykane zjawisko na polskiej scenie politycznej. Wiem, wiem: Pinokio, bankster, Vateusz itp., dla mnie facet, który przewrócił stolik. Gość, który wszedł do polityki z rozpędu, został wicepremierem, otrzaskał się i został najlepszym premierem w historii Polski. Czy popełniał błędy? W pierwszej kadencji niewiele, jednak wciąż musiał prostować ścieżki, które krzywił ZiZu, myślę, że gdyby nie to, byłoby jeszcze lepiej. Może i dobry pomysł zmian w strukturze sądów, ale przeprowadzony fatalnie i zakończony totalna awanturą, zaraz potem kolejna w związku z nowelizacją ustawy o IPN. Chodziło o penalizację wypowiedzi o polskich obozach śmierci. Z góry było wiadomo, że Stany i Izrael będą protestować i to nie przejdzie, ale nasi „patrioci” uznali, że można, a nawet trzeba pokazać swój „patriotyzm”. Na marginesie powiem, że ja uważam, że wszelkie penalizowanie wypowiedzi jest niezgodne z wolnością słowa, również kłamstwo oświęcimskie. Od tego są sądy cywilne i tak się to w kwestii nowelizacji skończyło. Potem pandemia i wojna – w obu przypadkach zachował się co najmniej jak trzeba. Pretensje o szczepionki i ilość zmarłych, po czasie wyglądają inaczej niż na bieżąco. Co prawda, pandemia znikła z dnia na dzień po rozpoczęciu wojny  w Ukrainie, ale to zupełnie inny temat.

Platforma po stracie władzy nie miała żadnego pomysłu na jej odzyskanie.  Chcieli tylko, żeby było tak, jak było. A okazało się, że bez Tuska, który miał unijną synekurę, nie istnieją. To typowa partia wodzowska, jako i PiS. Jakieś opowieści o obywatelskości są zdecydowanie przesadzone. Mają wyznawców, których nie odstraszy nic i to jest baza około 22-25%, zresztą partia Jarosława Kaczyńskiego podobnie. PiS nie potrafi zrozumieć, że popełnił błędy, popełnił je również Morawiecki jako premier, jednak zarzucanie mu, że był entuzjastą Zielonego Ładu, czy też dawał się zwodzić Unii, jest półprawdą. Jego prounijność została wykreowana przez Suwerenną Polskę, która widziała w tym szansę na wybicie się i podniesienie w sondażach.

PiS miał pierwszą kadencję dla Polski, niestety drugą w dużej części zdominowała buta poszczególnych posłów i ministrów, którzy zapomnieli, co słowo minister znaczy  (ano z łaciny to sługa – jakby ktoś nie wiedział). Zaczęło się kręcenie lodów, Kaczyński musiał godzić poszczególne frakcje, dawać stanowiska itp. Co prawda, to nieporównywalnie mniejsze winy niż obecnej władzy, tylko czas był inny i inne nastroje. Potem wybory – wygrane, ale przez swoją niemożność koalicji i bezsensowną akcje atakowania Konfederacji, przegrane. I nadal PiS nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć. Dokładnie  jak kiedyś Platforma, chce wrócić do tego, żeby było tak, jak było. A na to niewielu się już łapie poza wyznawcami. Zresztą, uważam, że władza to coś więcej niż rządzenie, to pomysł, program, to miłość do Ojczyzny i ciężka praca.

I teraz – dlaczego szlag mnie trafia?  Politycy są nieomylni – to prawda stara jak demokracja, jednak nie ubyłoby im, jakby czasem posłuchali elektoratu. A z kolei ten elektorat po każdej decyzji, z którą się niekoniecznie zgadza, nie powinien tulić uszu po sobie i mówić: no tak, to jest słabe, ale nie można rozbijać jedności, bo… i tu kilka wytłumaczeń, z których każde jest chwalebne, jednak finalnie służy… przegranej. Elektorat powinien wymagać i powinien rozliczać. A PiS powinien zrozumieć, że bez nowego pomysłu nic nie wskóra, że Czarnkiem nie odciągną od Konfy. Że radykalni wyborcy, poza jednostkami, już nie wrócą, że nie ma sensu atakować Ukraińców, równocześnie mówiąc, że trzeba wspomagać ich militarnie. I tutaj przytyk do MM, pomysł wypowiedzi, że daliśmy żelazo za krew i że było to działanie transakcyjne, jest słaby. Ja rozumiem intencję, ale wyszło kiepsko. Nie zmienia to faktu, ze Mateusz Morawiecki jest nadal najważniejszym i najcenniejszym aktywem PiS. I wypychanie go z PiS przez macherów od Ziobry, Sasina, Czarnka czy Bocheńskiego jest szkodliwe i dla partii, i dla Polski. Bo PiS jest w głębokim kryzysie i nie ma pomysłu na wyjście z niego, bo nie ma żadnego pozytywnego programu, poza tym, żeby odsunąć szkodników (słusznie) od władzy, przejąć ją i żeby było tak jak było.

Jednak tak nie będzie i być nie może, bo bardzo dużo się w Polsce i w Europie zmieniło.  Polska poszła na prawo, w Niemczech grożą rządy AfD, we Francji wygra prawdopodobnie Le Pen, a PiS razem z prezesem, jakby tego nie rozumiał, że na prawo nie ma ściany, tylko około 25 % wyborców, dla których jest złem, co prawda dla większości mniejszym niż Koalicja, ale złem. I o samodzielnych rządach można zapomnieć, mało tego, żeby zachować status największej partii na prawicy (jakby tę prawicę nie definiować),  nie wystarczy trwać i się kłócić, ale trzeba siać ferment i walczyć o wyborcę i że ten wyborca jest albo w centrum, albo wśród zniechęconych do polityki i nie biorących udziału w wyborach. I to właśnie Morawiecki taką walkę podjął i stawianie mu jakiegoś ultimatum jest głupie, niepotrzebne i szkodliwe. Że promowanie miernot, jakby to przykro nie zabrzmiało, które zrobią wszystko, żeby przypodobać się prezesowi, to droga ku zagładzie politycznej. Jeżeli MM zostanie wypchnięty, niewątpliwie bardziej to zaszkodzi PiS-owi niż jemu. On zbuduje swoją siłę, czy na poziomie 6 czy 9 %, a w przyszłości może i ponad 20, to inny temat, ale zbuduje i będzie rozgrywającym na przyszłość, ale chyba nie ma innego wyjścia, bo ten koszmarny marazm i apatia, narzekanie jak jest źle i brak propozycji konkretnych rozwiązań – to gra na stały elektorat. Zaklęcia, że tylko w jedności wygramy, z pozoru słuszne, mają drugie dno – usunąć konkurencję ze swojej partii. A trzeba pomysłów i na zwycięstwo, i na przyszłość.

I na koniec truizm. Pan Bóg jednak chyba kocha prawicowych Polaków, bo dał nam prezydenta, bez którego bylibyśmy w najbardziej lewackim europejskim piekle.  Ja mogę mieć do niego zastrzeżenia o takie czy inne decyzje, ale ocenę mam na 9,5 w dziesięciostopniowej skali. I tylko pod patronatem prezydenta może dojść do zwycięstwa. Bo to jest facet, jedyny, który naszej prawicowej marności może coś narzucić. Zwycięstwo jest na wyciagnięcie reki, tylko każdy musi powiedzieć: po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy, a nie po pierwsze partia, po pierwsze stołki. I to jest podstawa zwycięstwa.

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank