Uczmy się sprytu od Hindusów!

Uczmy się sprytu od Hindusów!

blank

Mimo licznych inwestycji w OZE w segmencie energetyki słonecznej i wiatrowej, Indie konsekwentnie realizują plan stabilizowania krajowego systemu elektroenergetycznego źródłami węglowymi. Poinformowało o tym tamtejsze ministerstwo energii. Według Reutersa, Indie będą zwiększać portfel mocy węglowych do 2035 r., kiedy to planują osiągnąć łączną moc na poziomie 307GW. Obecnie dysponują mocą 210GW, a więc w przy pomyślnej realizacji planów, w najbliższych 10 latach zwiększą wolumen mocy węglowych o 46%. Co ważne, przedstawiciel ministerstwa nie wykluczył budowy kolejnych mocy węglowych po 2035 r., choć zastrzegł, że nie ma żadnych decyzji w tym zakresie i na razie wspomniany rok traktowany jest jako docelowy w rozwoju nowych jednostek opalanych „czarnym złotem”.

Jak na państwo, które stawiane jest za wzór rozwoju OZE, jako alternatywy wobec energetyki opartej na paliwach kopalnych, szczególnie węgla, to dane te mogą zaskakiwać. Ale każdy, kto poświęci trochę tylko czasu na analizę, skądinąd skomplikowanego systemu elektroenergetycznego w tym ogromnym państwie nie może być zaskoczony. Dość gwałtowny wzrost mocy z OZE zderzający się z bardzo słabo dostosowaną do tego rodzaju energetyki infrastrukturą przesyłową skutkuje m.in. interwencyjnym zaniżaniem generacji przez operatorów sieci, administracyjnym wstrzymywaniem kolejnych inwestycji i lokalnymi awariami systemów elektroenergetycznych. Jak w wakacje informowało ministerstwo energii: „Indie ograniczają produkcję energii słonecznej w okresach niskiego zapotrzebowania, aby utrzymać stabilność swojej sieci energetycznej i złagodzić przeciążenia linii przesyłowych wraz ze wzrostem podaży zielonej energii”. A to tylko część z obszernego katalogu problemów, których zwieńczeniem są znaczne straty inwestorów OZE i koszty dla państwa (pisałem o tym w moich Subiektywnych Energetycznych Przeglądach Tygodnia). W efekcie indyjskie przedsiębiorstwa energetyczne podpisują kolejne długoterminowe umowy z producentami energii elektrycznej dysponującymi mocami węglowymi. Nie mają wyjścia. I należy z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że jeszcze długie lata rzeczywistość gospodarcza Indii będzie definiowana przez energetykę węglową. Jak wskazują kolejne raporty Międzynarodowej Agencji Energetycznej (International Energy Agency) od lat energetyka węglowa odpowiada w Indiach za ok. 75% produkcji energii elektrycznej. I niby coś tam spada, jest większa generacja z OZE a i tak na końcu zostaje węgiel. A miało być tak zielono…

I zastanawiam się tylko, czy wskazywane tu problemy z sieciami przesyłowymi, uniemożliwiające rozwój OZE opartych o niestabilne źródła z energii wiatrowej i słonecznej nie stanowią wygodnego, ale przez swoją realność, doskonałego alibi by dalej trzymać się paliw kopalnych. Niby Indie deklarują udział we wszystkich szczytach, konwencjach, porozumieniach klimatycznych, starają się modernizować, pokazują wszem i wobec jak dużo inwestują w OZE, ale na końcu i tak 75% energii pochodzi ze źródeł węglowych. Przypadek? Pewnie wiele osób ze mną się nie zgodzi ufając deklaracjom rządu w New Delhi o woli transformacji tamtejszego sektora energetycznego. Inni, mniej ufni, choć popierający dekarbonizację energetyki nazwą to hipokryzją, może kunktatorstwem. A mnie to wygląda na zdrowy rozsądek i spryt, którego nam tak bardzo brakuje. Może uczmy się od Hindusów!

Autor tekstu
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer i ekspert w sektorze energetycznym, były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

Wyszukiwarka
Kategorie
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer i ekspert w sektorze energetycznym, były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank