Więcej pieniędzy dla nauki to za mało. Państwo musi umieć korzystać z wiedzy

Więcej pieniędzy dla nauki to za mało. Państwo musi umieć korzystać z wiedzy

blank

Polska nauka ma prawo domagać się większych pieniędzy. Bez stabilnego finansowania nie będzie silnych uczelni, dobrych laboratoriów ani badań, które odpowiadają na najważniejsze wyzwania państwa. Ale sama podwyżka nakładów nie wystarczy. Równie ważne jest to, czy państwo potrafi korzystać z wiedzy, którą finansuje.

Polska wydała w 2024 roku na badania i rozwój 51,5 mld zł. Według GUS było to o 3,1 proc. mniej niż rok wcześniej. Spadł też udział nakładów na B+R w PKB: z 1,56 proc. do 1,41 proc. Te liczby dobrze tłumaczą frustrację środowiska naukowego. Nie wyjaśniają jednak całego problemu.

Polska nauka potrzebuje większych nakładów. Potrzebuje też systemu, który nie rozlicza jej głównie z punktów, publikacji i miejsca w tabeli. Państwo może finansować badania coraz hojniej, a mimo to słabo wykorzystywać wiedzę, którą samo opłaca.

Widać to szczególnie tam, gdzie decyzje publiczne wymagają twardej ekspertyzy: w ochronie zdrowia, bezpieczeństwie, gospodarce wodnej czy sztucznej inteligencji. Zbyt często nauka obraca się w zamkniętym obiegu: projekt, publikacja, konferencja, kolejny grant.

Punkty zamiast wpływu

System oceny nauki przez lata przesuwał uwagę w stronę wskaźników. Miało być obiektywnie i porównywalnie, a wyszło mechanicznie. Młody badacz szybko orientuje się, że liczy się nie tylko jakość pytania badawczego, lecz także to, gdzie i za ile punktów da się opublikować tekst. Uczelnia patrzy na ewaluację, a urzędnik – na tabelę. Znacznie rzadziej pojawia się pytanie, czy dana praca rozwiązuje realny problem, czy można ją wdrożyć i czy ktoś poza wąską grupą specjalistów zrozumie, po co została wykonana.

Warto przypomnieć niedawny protest środowiska naukowego pod hasłem „3% dla nauki, 100% dla Polski”. Organizatorzy domagali się zwiększenia nakładów na naukę do 3 proc. PKB do 2030 roku. Protest odbył się 27 maja przed Sejmem.

Ten postulat jest jak najbardziej zrozumiały. Polska nie zbuduje nowoczesnej gospodarki i silnego państwa, jeśli będzie traktowała naukę jak koszt do przycięcia. Większe finansowanie powinno jednak iść w parze z pytaniem, za co system nagradza badaczy: za samą produkcję publikacji czy za wiedzę, którą można sprawdzić, zastosować i wykorzystać w praktyce.

Sztuczna inteligencja przyspiesza słabości systemu

Sztuczna inteligencja nie zniszczyła idealnego świata akademii. Słabe publikacje pisane pod punkty, powierzchowne recenzje i presja szybkiego budowania dorobku istniały wcześniej. AI obniża koszt produkcji treści, więc stare problemy mogą nabrać nowej skali.

Jeżeli można szybciej pisać poprawnie brzmiące teksty, system oparty na liczeniu efektów końcowych staje się mniej odporny. Sam artykuł nie powinien być wystarczającym dowodem jakości. Coraz większe znaczenie mają dane, metoda, przejrzystość procesu badawczego i odpowiedzialność recenzji.

Dotyczy to także edukacji. Polska edycja badania EU Kids Online 2026 objęła reprezentatywną próbę 1502 uczniów i uczennic w wieku 10-16 lat. Jednym z wniosków jest duża niepewność młodych wobec sztucznej inteligencji: 65 proc. badanych nie wie, jak rozwój AI wpłynie na ich życie w perspektywie 10 lat.

Świat akademicki nie może traktować AI wyłącznie jako wygodnego narzędzia do oszczędzania czasu. W nauce jest ono także testem jakości, bowiem pokazuje, które procedury naprawdę chronią przed bylejakością, a które dobrze wyglądają głównie w regulaminach.

Wdrożenia są sprawdzianem nauki

Skala wyzwań jest konkretna. WHO prognozuje, że do 2050 roku prawie 2,5 miliarda ludzi będzie miało jakiś stopień ubytku słuchu, a ponad 700 milionów będzie wymagało rehabilitacji. Niezaadresowana utrata słuchu kosztuje światową gospodarkę prawie bilion dolarów rocznie. Przy takich liczbach medycyna słuchu przestaje być wąską specjalizacją, a staje się sprawą systemów ochrony zdrowia, edukacji oraz rynku pracy.

Podobnie jest z wodą. Według PIG-PIB dyspozycyjne zasoby wód podziemnych w Polsce wynoszą ok. 34 mln m sześc. na dobę. Wody podziemne stanowią ok. 70 proc. źródeł zaopatrzenia w wodę przeznaczoną do spożycia. W czasie susz i rosnącej presji na produkcję żywności hydrologia staje się częścią bezpieczeństwa państwa.

Wdrożenie jest momentem, w którym nauka przestaje być abstrakcją. Albo pomaga rozwiązać problem, albo zostaje w dokumentach.

Jak pokazać naukę poza tabelą

Jeżeli nauka ma odzyskać widoczność, musi być pokazywana przez pryzmat problemów, które rozwiązuje. Nie może być „sztuką dla sztuki”, a naukowcy nie mogą być kastą kapłańską, której działań profan nie musi pojmować.

Właśnie ten temat znalazł się w centrum tegorocznej edycji Kongresu „Nauka dla Społeczeństwa”, zorganizowanego na Uniwersytecie Warszawskim pod hasłem „Społeczeństwo dla Nauki”. To czwarta odsłona wydarzenia, które od kilku lat przesuwa rozmowę o polskiej nauce z poziomu deklaracji na poziom wdrożeń, praktycznych efektów badań oraz ich znaczenia dla państwa i obywateli.

Wśród organizatorów Kongresu znalazły się m.in. Uniwersytet Warszawski, Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, Rada Główna Instytutów Badawczych oraz Instytut Narządów Zmysłów. Ważniejsze od samej listy instytucji było jednak ustawienie programu wokół pytania, co z badań realnie trafia do ludzi, administracji, gospodarki i systemu ochrony zdrowia.

Pojawiły się tematy medyczne, środowiskowe, technologiczne i związane z bezpieczeństwem państwa. Rozmawiano m.in. o sztucznej inteligencji, bezpieczeństwie wodnym, ochronie ludności oraz rozwiązaniach dla pacjentów i administracji. Warto odnotować obecność światowej sławy otolaryngologa prof. Henryka Skarżyńskiego,który występował m.in. jako współautor prezentowanych wdrożeń z obszaru medycyny słuchu, m.in. pierwszej na świecie metody leczenia głuchoty niskoczęstotliwościowej, systemu AI do analizy słuchowych potencjałów wywołanych oraz aplikacji HearBox Mobile. Przykład osiągnięć profesora pokazuje naukę przez jej użyteczność – przez rozwiązania, które trafiają do pacjentów oraz wspierają diagnostykę i system ochrony zdrowia

Kongres miał też drugi wymiar, ważny z punktu widzenia całego systemu. Obok prezentacji wdrożeń pojawiła się rozmowa o bolączkach polskiej nauki: publikowaniu pod ewaluację, o jakości badań, wpływie AI i komunikacji naukowców ze społeczeństwem. Wniosek: Polska ma dobre projekty, ale zbyt często brakuje mechanizmu, który przenosi je ze sfery teorii do sfery użytecznej praktyki.

Państwo musi umieć korzystać z wiedzy

W najbliższych latach państwa będą konkurowały zdolnością do używania wiedzy. Kto szybciej połączy naukę z ochroną zdrowia, bezpieczeństwem, gospodarką wodną, edukacją i technologiami, ten będzie odporniejszy na kryzysy.

Polska nauka robi więcej, niż widać na zewnątrz. Sama obecność dobrych projektów nie wystarczy. Potrzebne są ścieżki wdrożeń, lepsza komunikacja, mocniejsza kontrola jakości i rozsądny system oceny.

Jeżeli społeczeństwo nie będzie rozumieć, po co jest potrzebna nauka i po co ma na nią łożyć ze swoich podatków, to straci zaufanie do ekspertów. Państwo zaś straci zdolność korzystania z własnego potencjału, a jako Polska mamy ten potencjał imponujący.

Autor tekstu

Analiza Dobitnie

Analiza zespołu serwisu i kanału Dobitnie. Staramy się przenikać medialną fasadę, obnażać mechanizmy, proponować rozwiązania, unikać pustych emocji i politycznych narracji. Naszym celem jest dobro Polski. Zespół Dobitnie.

Wyszukiwarka
Kategorie

Analiza Dobitnie

Analiza zespołu serwisu i kanału Dobitnie. Staramy się przenikać medialną fasadę, obnażać mechanizmy, proponować rozwiązania, unikać pustych emocji i politycznych narracji. Naszym celem jest dobro Polski. Zespół Dobitnie.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank