Donald Tusk stawiał na wyraziste kobiety gdy kompletował swój gabinet, trudno jednak zrozumieć wybór pań do rządu. Te ministerki i pełnomocniczki stały się pośmiewiskiem Polski i wizerunkową porażką koalicji…
Zacznijmy do ministerki Pauliny Hennig-Kloska z Klimatu
Wejście tej „świeżynki” do polityki było niczym wstrząs sejsmiczny. Serwując ustawę wiatrakową, omal nie zdmuchnęła nowej koalicji, zanim ta na dobre rozgościła się w fotelach. W 2024 wywołała paniczną reakcję społeczną i obawy mieszkańców, że rząd zamierza całkowicie zakazać ogrzewania domów drewnem. Dzisiaj trzymana jest w rządzie z powodu głosów zaplecza sejmowego i neutralizowania niepokornej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz , której Tusk nie cierpi.
Marzena od Przemysłu
Śląska profesor „biznes-woman” Marzena Czarnecka dostała pod opiekę Ministerstwo Przemysłu z siedzibą w Katowicach. Jej zadaniem było uwolnienie Premiera od uciążliwych wizyt górników w Warszawie. Jej wypowiedzi spowodowały tąpnięcie akcji spółek energetycznych na giełdzie, a stwierdzenie, iż umowa społeczna z górnikami zakłada utrzymanie kopalń i zatrudnienia, a nie konkretnego poziomu wydobycia węgla, wywołało śmiech ze strony ekonomistów.
Ministra swoimi profesorskim mentorskim tonem ewidentnie denerwowała Wodza. Jako stroniczka Budki zasłużyła na karę zrzucenia w niebyt, czyli na stanowisko uczelnianego pełnomocnika ds. równego traktowania, przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji.
Urszula Zielińska: ubaw po pachy
Gdy Hennig-Kloska potrzebuje wsparcia w klimatach proekologicznych, do akcji wkracza wiceministra Urszula Zielińska, której obce są prawa nauk ścisłych. To pasjonatka redukcji emisji, która najchętniej skreśliłaby z mapy każdy ślad dwutlenku węgla. Jej bezkompromisowe wypowiedzi, potrafią przyprawić o zawrót głowy nie tylko górników, ale i samego szefa rządu, który po każdej jej deklaracji musi cicho powtarzać: „to tylko wariant roboczy”.
Barbara Nowacka (zwana Inowacką)
Na czele edukacji stanęła Barbara Nowacka (przez niektórych złośliwców nazywana „Inowacką” ze względu na innowacyjny pęd do odchudzania podstaw programowych). Wykreślenie prac domowych i rewolucje w lekcjach religii sprawiły, że rodzice i nauczyciele do dziś zachodzą w głowę, co przyniesie kolejny dzwonek. Protekcjonalna i lekceważąca wobec starszego pokolenia, które głosowało na prawicę, zasłynęła głośną wpadką wygłoszoną w na konferencji związanej z 80. rocznicą wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Nowacka wypowiedziała wówczas zdanie: „Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy…”.
Katarzyna Kotula – prawie magistra
Ministra ds. Równości, „podrasowała” swoje wykształcenie w oficjalnych biografiach gdzie widniała informacja, że Katarzyna Kotula posiada tytuł magistra (w zakresie filologii angielskiej). Jak ujawniły media, ministra nie obroniła pracy magisterskiej i ukończyła studia na poziomie licencjackim. Nie potrafiła sobie również przypomnieć autora słów hymnu narodowego, co tłumaczyła, że ze względu na ADHD ma trudności z szybkim przypominaniem sobie nazwisk.
Barbara Mróz-Gorgoń – „crème de la crème”
Podczas prezentacji kadrowej premier wystawił jej wyjątkowo wysoką laurkę. „Najwybitniejsza ekspertka w Polsce” – Donald nie szczędził pochwał, zapowiadając jej przyjście do administracji rządowej. Przedstawiał ją jako czołową specjalistkę od kształtowania wizerunku i marketingu strategicznego, która przeniesie profesjonalne podejście z uczelni wprost do budowania reputacji państwa. Skończyło się „halucynacjami” AI i sztucznym hybrydowym bełkotem językowym, jak skomentował oburzony prof. Bralczyk.
Wódz a za Wodzem NIC
Czy wszystkie te Panie, nie powinny opuszczać swoich rewirów gdzie błyszczą dla swoich nielicznych wielbicieli, ponieważ ich pojawienie się w przestrzeni publicznej wywołuje chaos i zmartwienie Premiera? Nic bardziej mylnego. One są Donaldowi Tuskowi bardzo potrzebne!
Te Panie generują wystarczająco dużo kontrowersji, by media skupiały się na nich, a nie na premierze. Zamiast otaczać się liderkami, które mogłyby wyrosnąć na jego naturalne następczynie, premier stworzył mozaikę postaci – mocno potykających się o własne deklaracje i wypowiedzi. Dzięki temu Donald Tusk wciąż świeci najjaśniejszym światłem na konferencjach prasowych. Nawet jeśli któraś z ministerek wywoła kryzys, szef rządu wkracza, łagodzi spór, przywołuje do porządku i po raz kolejny udowadnia, że sam jest niezastąpiony.
Jest Wódz a za Wodzem NIC.
***
FOT. Obraz wygenerowany przez AI.
