Zondacrypto – ostatni dzwonek na oczyszczenie szeregów dla prawicy

Zondacrypto – ostatni dzwonek na oczyszczenie szeregów dla prawicy

blank

Rządzący dostali pierwszy kubeł zimnej wody na głowę rozgrzaną podnieceniem w związku ze sprawą Zondacrypto: tylko niewiele ponad jedna czwarta Polaków uważa, że cała afera doprowadzi do przetasowań na polskiej scenie politycznej. Skoro pedofilska afera z Kłodzka i sprawa Szpitala Południowego nie podcięły skrzydeł KO, to czemu w zasadzie Zondacrypto ma zmniejszyć poparcie dla prawicy? Źle by się stało jednak, gdyby prawica z PiS-em na czele nie wyciągnęła wniosków z całej sprawy.

Przemysław Kral chciał zbudować sojusznicze środowisko po stronie opozycji. Jak widać, ten plan nie wypalił. W tym kontekście narracja o jakichś spiskach czy układach nie wytrzymuje próby zdrowego rozsądku, zwłaszcza że rządowa ustawa o kryptoaktywach, którą zawetował prezydent, umocniłaby pozycję Zondacrypto a zaszkodziła konkurencji. Ten przekaz nie przebija się jednak poza prawicową bańkę.

Dobry ruch Tomasza Sakiewicza

TV Republika, oskarżana o to, że prawie sprzedała część udziałów Zondzie i że emitowała reklamy opłacane przez ten podmiot, pokazała bilans i przedstawiła listę innych mediów, które to samo ochoczo robiły – na czele z Onetem, Polskim Radiem i Wirtualnymi Mediami. Oczywiście o tym będzie cicho. Bo nie pasuje to do rozpisanego scenariusza.

Wiele wskazuje na to, że temat – nie po raz pierwszy – przegrzeje polityk KO Roman Giertych, w tej sprawie udrapowany w togę obrońcy Krala. Nieprzypadkowo Sławomir Nitras wyraził publicznie swoje obawy w związku z nową rolą mecenasa.

To nie tylko wymysł Tuska

Ale też trzeba przyznać, że narracja prawicy, zgodnie z którą od A do Z to wymysły i polityczny atak, nie jest do końca prawdziwa. Trudno uznać, że wizyta posła Moskala w Hiszpanii i jego spotkanie z Kralem nie wymaga dogłębnego wyjaśnienia. Tak samo, jak zarzuty wobec zatrzymanego dzisiaj prezesa PKOl Radosława Piesiewicza.

Swoją ucieczką za granicę Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski uczynili wielką przysługę obecnej władzy, a sami stracili szansę na odparcie zarzutów. Zarzutów według licznych prawników miałkich. Moskal, Piesiewicz i inni, których nazwiska pewnie dopiero poznamy, są w kraju. Gdyby w Polsce działała rzetelna, bezstronna prokuratura, można by mieć nadzieję, że śledczy oddzielą ziarna od plew. Niestety, mamy do czynienia z upolitycznieniem prokuratury na miarę nieznaną od czasów Polski Ludowej, więc nawet kilku uczciwych prokuratorów nie da szansy na uczciwe postępowanie. W normalnych warunkach to prokuratura (niezależna) udowadniałaby winę, w dzisiejszej polskiej rzeczywistości to oskarżeni będą musieli dowieść swojej niewinności.

A Braun siedzi i zajada popcorn

PiS i inne prawicowe ugrupowania, których politycy znaleźli się lub mogą znaleźć się w kręgu afery, nie powinny stosować „doktryny Neumanna”. Ta sprawa wybuchła w momencie na tyle jeszcze odległym od wyborów parlamentarnych, że partie mogą oczyścić swoje szeregi z rzeczywiście umoczonych w niejasne interesy. No, chyba że łańcuch powiązań jest faktycznie tak szeroki, jak chciałyby prorządowe media. Wtedy punkty może liczyć, jako „jedyny uczciwy”, Grzegorz Braun ze swoją kohortą.

Autor tekstu
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest wiceprezesem Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego, członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

Wyszukiwarka
Kategorie
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest wiceprezesem Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego, członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank