Z radością przywitaliśmy zdarzenie z Mieściska, gdzie człowiek wszedł do kościoła podczas mszy, poszarpał księdza, złamał krzyż – ten obłudny symbol, do którego się modlą zacofane baby i ich niedomyci
45 lat temu okazało się, że to nie przywódcy partyjni, nie dziennikarze ani intelektualiści, ale prości, wydawałoby się, ludzie noszą buławy marszałkowskie w plecakach
Dawnych kompanów zmieniłeś we wrogów, bo taka była logika partyjnej walki. Wreszcie okazało się, że nie masz się nawet z kim wina napić i cygara wypalić.
Miał być jak Robespierre, a przypomina bardziej wojaka Szwejka. Tak się kończy, gdy nieudacznik próbuje odgrywać twardziela. Oto Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości, który pragnął być młotem na PiS.
Poziom frustracji Szczepkowskiej ilustruje bezsiłę całego środowiska, które czuje się wyizolowane z przaśnej polskości i z jednej strony nią gardzi, a z drugiej, jak u Głowackiego w „My sweet Raskolnikow”,
Przecież i tak mamy Giertycha, silnych razem i tysiące pożytecznych idiotów, którzy wytłumaczą, że trzeba ***** ***, bo przecież nic się nie stało, Polacy
Po ci to było Donaldzie Tusku? Blokowałeś pieniądze z KPO, by nie mógł się nimi pochwalić Mateusz Morawiecki. Chwaliłeś się nimi, bo to miał być dowód sprawczości. Teraz musisz się
Polityk, dla którego liczy się tu i teraz, nie tylko nie szanuje przeszłości, ale też wszystkie działania kieruje na bieżącą sytuację, nie myśląc o przyszłości
Przemysław Żurek nie ma do dyspozycji gilotyny, szubienicy i nagana za paskiem, choć pewnie z takim oprzyrządowaniem łatwiej byłoby zaprowadzić ład i praworządność. Ale przecież dla prawdziwego rewolucjonisty to tylko